Watra Białka Tatrzańska zarobiła punkty bez gry za walkower z LKS Jastrząbka, która to drużyna wycofała się z rozgrywek przed rundą wiosenną. Dokładając do tego wygraną Podhala z Popradem Rytro można by powiedzieć, że 27 kolejka dla Podhalan była udana. Niestety poza KS Zakopane. Jeden punkt z nowosądecką młodzieżą a takim składem (poza Niane) do Zakopanego przyjechała druga drużyna Sandecji to stanowczo za mało jeżeli myśli się o pozostaniu w lidze.
KS Zakopane – Sandecja II Nowy Sącz 1:1 (0:1)
0:1 Niane 4 z karnego,
1:1 Ustupski 79.
KSZ: Różalski – Floryn, Murzyn, Gubała, Bachleda (46 Ustupski) – Stasik (62 Stelmach), Leniewicz, Chrobak ŻK (59 Drabik), Król (64 G. Grela) – Stępień, M. Grela.
Sandecja II: Grzegorzek – Szeliga, Ciężobka, Dyląg, Gargul – Danek (88 Subiel), Kołdziej ŻK, Niane, Piszczek – Brdej (85 Potoniec), Jancarzyk (77 Szarek).

W pierwszej akcji meczu, którą przeprowadzili zakopiańczycy Marcin Grela po otrzymaniu piłki w polu karnym strzelił na bramkę z 7 metrów i trafił piłką w słupek. To jeszcze nie było najgorsze co w tym meczu przytrafiło się gospodarzom. W 4 minucie za dość przypadkowe zagranie ręką Floryna w polu karnym sędzia podyktował „jedenastkę” dla gości, którą pewnym strzałem na bramkę zamienił Niane. Dalszy ciąg pecha dla gospodarzy zdarzył się w 8 minucie kiedy to po ni to strzale ni dośrodkowaniu Stasika piłka trafiła w poprzeczkę. W 23 min ponownie Marcin Grela znalazł się w dogodnej sytuacji, ale tym razem trafił w boczną siatkę tuż przy spojeniu słupka z poprzeczką. W odpowiedzi Różalski zatrzymał strzał Danka. W 35 min po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne Fabiana Leniewicza, w idealnej pozycji był Mateusz Chrobak ale uderzając piłkę głową nie trafił w bramkę.

W drugiej połowie więcej z gry mieli zakopiańczycy, marnowali jednak okazje jedna za drugą i mogli być przez to srodze ukarani przez Filipa Piszczka, który raz w sytuacji sam na sam nie trafił do bramki lobując zupełnie niepotrzebnie wysuniętego Różalskiego a za drugim razem nie trafił w piłkę znajdującą się na linii bramkowej gdy bramka była zupełnie pusta. Wreszcie w 79 min gospodarze przeprowadzili zdecydowanie najpiękniejszą akcję meczu. W jej kluczowym momencie Stępień dograł do Grzegorza Greli, ten bez przyjęcia odegrał piłkę w pole karne do Macieja Ustupskiego, który z bliska dopełnił formalności. Stepień w 89 min mógł zostać bohaterem. Znalazł się sam przed bramkarzem Sandecji, ale nie zdołał oddać skutecznego uderzenia.
Glinik Gorlice – Lubań Maniowy 1:3 (1:2)
Bramki dla Lubania: Kołodziej 25, Jandura 44, S. Kurnyta 55.
Lubań: Świerad – Ostachowski, Firek, Górecki, Gołdyn – Karkula (75 Kucek), Kołodziej, Jandura (60 Golonka), Nowak (75 Czubiak) – Ligas (82 Bukowski), S. Kurnyta.
Lubań zaczął mecz od straty gola w 7 minucie. Wyrównał w 25 min kapitalnym uderzeniem Nikodem Kołodziej. Tuż przed końcem pierwszej połowy maniowianie wyszli na prowadzenie. Z prawej strony Kołodziej zagrał piłkę w pole karne do Sylwestra Kurnyty, ten odegrał ją na 16 metr skąd mocno i precyzyjnie po ziemi uderzył Artur Jandura. Wygraną Lubania przypieczętował w 55 min S. Kurnyta, po asyście Jakuba Nowaka.
- Zaczęliśmy mocno rozkojarzeni. Pierwsze 20 minut można powiedzieć nie było nas na boisku. Tylko na nim statystowaliśmy. Obudził nas gol Kołodzieja. Od tego momentu zaczęliśmy przejmować kontrolę nad meczem, czego efektem były kolejne dwa gole. Cieszy wreszcie wyjazdowe zwycięstwo i to, że znów odskoczyliśmy nieco od strefy spadkowej – przyznał opiekun Lubania, Łukasz Biernacki.
NKP Podhale Nowy Targ – Poprad Rytro 2:1 (0;1)
Więcej o meczu tutaj http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=9956
Tekst i foto Ryb










