Pierwsza odsłona to bój o każdy centymetr boiska, przede wszystkim o zdominowanie środka pola. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Goście mieli dwie okazje. Strzał Leszczaka z narożnika pola karnego zdołał obronić golkiper gospodarzy. Ten sam piłkarz w samej końcówce stanął oko w oko z Dymanowski, który wygrał ten pojedynek. Również dobitka Wolańskiego nie znalazła drogi do bramki. Ponownie Dymanowski uratował zespół od utraty gola. Gospodarze w tej fazie meczu stworzyli jedną groźną sytuację ( 43 min.), futbolówka minimalnie minęła winkiel bramki strzeżonej przez Królczyka.
Druga połowa to kanonada strzelecka podopiecznych Przemysława Cecherza. W odstępie 6 minut zdobyli trzy gole, które odebrały gospodarzom ochotę do dalszej gry. Festiwal goli rozpoczął Wolański, który dostał dokładne podanie od Leszczaka i głową posłał piłkę w długi róg. Niespełna 3 minuty później podwyższył Żurawski z rzutu wolnego z okolic 17 metra. Piłka nim zatrzepotała w siatce odbiła się od słupka. Ładny gol.
Upłynęły kolejne 3 minuty i piłkarze Porońca zebrali się w kółeczku, by podziękować Nowakowi za trafienie do siatki piłki głową. W 70 minucie drugiego gola zdobył Żurawski, po akcji z Leszczakiem. Poroninianie mieli jeszcze jedną wielką okazję na zdobycie gola. Nie wykorzystał jej Bartos w 85 minucie, przestrzelił rzut karny.
Łysica Bodzentyn - Poroniec Poronin 0:4 (0:0)
0:1 Wolański (Leszczak) 58 głową
0:2 Żurawski 61 wolny
0:3 Nowak (Wolański) 64 głową
0:4 Żurawski (Leszczak) 70
Poroniec: Królczyk - Zielonka, Prokop, Mikołajczyk, Senderski, Bartos, Nowak, Wolański, Leszczak, Gadzina, Żurawski.
Stefan Leśniowski










