31.05.2015 | Czytano: 1201

V liga: Remis ale czy będzie walkower

W spotkaniu 26 kolejki nowosądeckiej ligi okręgowej w Szaflarach spotkali się pretendenci do IV ligi miejscowe LKS Szaflary z Turbaczem Mszana Dolna. Na boisku padł remis 1:1 korzystny dla Turbacza, który ma zaległy mecz z Sokołem Słopnice.

W trakcie spotkania gospodarze poprosili sędziów o sprawdzenie tożsamości niektórych piłkarzy Turbacza. Dwóch z ich do konfrontacji nie przystąpiło zatem wynik tego meczu zostanie zweryfikowany na Wydziale Gier i Dyscypliny OZPN Nowy Sącz.
Jak na spotkanie dwu czołowych drużyn ligi poziom był bardzo kiepski. W pierwszych 20 minutach obie drużyny przeprowadziły po jednej akcji niosącej co najwyżej zalążek możliwości zdobycia gola. Po tym okresie to goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję. Z prawej strony w pole karne dogrywał Dąbrowa, a Szynalik będąc na piątym metrze przed bramką Szaflar fatalnie spudłował. W 35 min po z pozoru niegroźnie zapowiadającej się akcji, gospodarze objęli prowadzenie. Baboń z okolic szesnastki odegrał piłkę do tyłu do Floriana Kamińskiego a ten przymierzył precyzyjnie w róg bramki i gospodarze mogli cieszyć się z gola. Pod koniec pierwszej odsłony spotkania mocno zakotłowało się pod bramką Szaflar ale goście mając kilka szans nie zdołali umieścić piłki w bramce gospodarzy. Również chwilę po wznowieniu gry na druga połowę drużyna Turbacza znowu miała okazję na doprowadzenie do remisu. Konkretnie takiej okazji nie wykorzystał Dawiec, który będąc 3 metry od bramki nie sięgnął zagranej do niego piłki z rzutu wolnego. Goście atakowali teraz częściej i coraz groźniej a największe niebezpieczeństwo gospodarzom groziło ze strony Marcina Drobnego, który z pozycji stopera na druga połowę przemianował się na napastnika. W 58 minucie Nykaza po dobrej interwencji sparował strzał M. Drobnego na róg. W 63 minucie nie był w stanie zapobiec nieszczęściu. Drobny zacentrował z rzutu wolnego na dalszy słupek a tam do piłki doszedł Dawiec i strzelił natychmiast tyle, ze trafił w golkipera Szaflar poprawka była już bezbłędna. Gospodarze prowadzenie mogli odzyskać w 69 minucie, kiedy to Baboń wypuścił w uliczkę Joniaka, który w polu karnym minął nawet bramkarza, ale z interwencją zdążyli obrońcy Turbacza i wyłuskali skrzydłowemu Szaflar piłkę spod nóg. Z kolei w 8o minucie niepowtarzalną szansę na objęcie prowadzenia mieli goście. Drobny kolejny raz dokładnie dograł do Dawca, który w sytuacji sam na sam z 5 metrów zamiast posłać piłkę do siatki trafił nią w słupek. Odpowiedź gospodarzy mogła być skuteczna dwie minuty później, ale bramkarz Turbacza przy strzałach F. Kamińskiego z 16 metrów i Babonia po uderzeniu piłki głową spisał się bez zarzutu i wynik się już nie zmienił. Po zakończeniu spotkania nastąpiły wydarzenia opisane na wstępie.

- Jesteśmy w stu procentach przekonani, że w drużynie z Mszany Dolnej grali zupełnie inni zawodnicy niż Ci, którzy wypisani byli w protokole. Dwu z nich zupełnie nie przystąpiło do konfrontacji. Teraz będziemy czekać na decyzję WGID. Co do samego meczu to mogę powiedzieć, że zagraliśmy słabe spotkanie Jeszcze w pierwszej połowie nasza gra nie wyglądała zupełnie źle, ale druga część meczu to już przewaga Turbacza. Zastanawiamy się z trenerem Grzegorzem Szczepańcem nad powodami słabszej postawy naszej drużyny i chyba presja wyniku, konieczność wygrania z tym rywalem wpłynęła wprost paraliżująco na postawę naszych piłkarzy. W drugiej połowie oba zespoły poza zdobytym przez gości golem stworzyły po jednej stuprocentowej okazji i dlatego remis uważam za sprawiedliwy - podsumował mecz trener Stanisław Budzyk.

LKS Szaflary – Turbacz Mszana Dolna 1:1 (1:0)
1:0 F. Kamiński 35,
1:1 Dawiec 66.

Sędziował: Krzysztof Olchawa z Nowego Sącz.
Żółta kartka: Handzel.
Widzów: 100.

Szaflary: Nykaza – Handzel, Strama, Rusnak, Bielański – Gogolak (80 Gołdyn), Jarząbek, F. Kamiński, P. Kamiński – Baboń, Joniak.
Turbacz: Stadnik – Majorek, Szynalik, Wardęga, Wsół – Dąbrowa, M. Drobny, Barda, Dawiec – Malec, Potaczek.

Tekst Ryb

Komentarze







reklama