17.05.2015 | Czytano: 1225

V liga: Pogrom outsidera(+zdjęcia)

Piłkarze Huraganu Waksmund bardzo dobrze radzą sobie bez swego niedawnego trenera. W przeciągu tygodnia odnieśli dwa zwycięstwa i wyraźnie awansowali w tabeli. Ostatnia wygrana z outsiderem z Orłem Wojnarowa była raczej spodziewana, ale rozmiary wygranej są zaskakująco wysokie. Orzeł został rozgromiony 7:1.

Lepiej spotkanie zaczęli goście, którzy w 7 min objęli prowadzenie, po ładnym strzale z dystansu Szczepanika. I był to w zasadzie „łabędzi śpiew” drużyny z Wojnarowej. Gospodarze odpowiedzieli już minutę później golem M. Potoczaka po akcji z B. Mroszczakiem. Między 30, a 35 minutą Huragan zdobył aż trzy bramki. Najpierw Kolasa z lewej strony pola karnego uderzył po ziemi w dalszy róg bramki. Następnie na listę strzelców wpisał się W. Zagata po wymianie podań z Cyrusem, a wynik do przerwy ustalił Kolasa po asyście od M. Handzla. Po przerwie gospodarze jeszcze trzy razy znaleźli drogę do bramki Orła. W 65 min efektowną „główką" po dograniu z prawej strony M. Handzla popisał się Cyrwus. W 83 min Siuty wykazał się sprytem i ładną „podcinką" wrzucił piłkę Krokowi za kołnierz. W 89 min wygraną Huraganu przypieczętował Kolasa, który znalazł się sam przed bramkarzem gości i wygrał ten pojedynek, kompletując tym samym hat-tricka.

Huragan Waksmund – Orzeł Wojnarowa 7:1 (4:1)
0:1 Szczepanik 7,
1:1 M. Potoczak 8,
2:1 Kolasa 30,
3:1 W. Zagata 34,
4:1 Kolasa 35,
5:1 Cyrwus 65,
6:1 Siuty 83,
7:1 Kolasa 89.

Sędziował: Mariusz Zoń z Nowego Targu.
Widzów: 200.

Huragan: Rejczak – M. Potoczak (82 Fryźlewicz), B. Handzel, K. Potoczak, J. Mroszczak (67 P. Zagata) – B. Mroszczak, Zubek (60 Maciasz), Cyrwus, M. Handzel – W. Zagata (69 Siuty), Kolasa.
Orzeł: Krok – Krajewski, Gigoń, Szczerba, Bojanski – T. Mędoń, Koralik (78 S. Mędoń), Olszewski, Nowak – Szczepanik (67 Mężyk), Obrzut.


Początek meczu to twarda gra z obu stron. Każde zagrożenie przerywane było faulami. Po jednym z nich rzut wolny wykonywał Florian Kamiński, strzelił i trafił w spojenie słupka z poprzeczką. W 17 minucie goście przeprowadzili kontrę, w której dośrodkowanie Urbańskiego do K. Boczonia przejął Nykaza. W 20 minucie w dobrej sytuacji strzeleckiej był Urbański, ale uderzył zbyt lekko aby Nykaza z takim strzałem miał problem. Po szybkim wznowieniu przez bramkarza piłkę przed polem karnym gości przyjął Baboń zagrał do wbiegającego w pole karne Joniaka, który z kolei podał do Goglaka a ten posłał piłkę do siatki obok bramkarza. I znowu po rzucie wolnym bitym przez piłkarzy Tymbarku w znakomitej sytuacji strzeleckiej był Ślazyk, ale jego uderzenie piki głową byto niecelne. Szaflary natychmiast zorganizowały szybki atak w którym Florian Kamiński wygrał pojedynek jeden na jeden z Olejarzem a następnie w sytuacji sam na sam z bramkarzem precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w dalszym rogu bramki. W 30 minucie Joniak po ograniu rywala znalazł się w dobrej pozycji strzeleckiej jednak zwlekał z uderzeniem a gdy zdecydował się już na strzał został zablokowany. W 40 minucie Baboń odebrał piłkę Olejarzowi i w sytuacji sam na sam strzelił ale nie trafił w światło bramki. Po zmianie stron grę rozpoczynały Szaflary. Dalekie podanie dotarło na 17 metr do Babonia, który przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył. Futbolówka po rękach bramkarza wylądowała w siatce. Teraz przewagę zaczynali zdobywać piłkarze Tymbarku ale znowu w sytuacji sam na sam był Baboń i tej okazji nie wykorzystał, podobnie zresztą jak w 62 minucie Kurczab. Wydawało się, że pokona Nykazę posyłając piłkę obok bramkarza Szaflar ale ten obronił strzał nogą. Kiedy po doskonałej kontrze Szaf;ar i precyzyjnym dograniu Kłosowskiego Baboń kolejny raz stanął oko w oko z Zawadą i tej nieprawdopodobnie znakomitej sytuacji nie wykorzystał, jak to często w piłce bywa goście zdobyli gola po klasycznej kontrze. Dwie minuty później to Szaflary przeprowadziły udaną kontrę ale znowu doskonałego podania F. Kamińskiego na bramkę nie zamienił Baboń. Na trybunach poważnie zastanawiano się czy to fatum nie zemści się na gospodarzach. I rzeczywiście goście w 85 minucie po zagraniu piłki z rzutu rożnego po strzale głową S. Bczonia uzyskali kontaktowego gola. Pewnie nic by im to nie dało gdyby Jarząbek celnie trafił z „jedenastki” podyktowanej za faul na F. Kamińskim. Niestety rozgrywający Szaflar strzelił w środek bramki i golkiper Tymbarku ten strzał obronił. W doliczonym czasie gry gorąco robiło się pod bramką gospodarzy, ale goście nie doprowadzili już do remisu.

- Oczywiście cieszy nas ta wygrana, i uważam, że należała się ona nam w pełni bo w przekroju całego spotkania byliśmy drużyna lepszą. Szkoda tylko, że nie wykorzystaliśmy mnóstwa doskonałych sytuacji do zdobycia większej liczby goli z rzutem karnym w szczególności na czele. Te niewykorzystane okazje sprawiły, że sami zafundowaliśmy sobie nerwową końcówkę - powiedział po meczu rozemocjonowany ale szczęśliwy trener Szaflar Stanisław Budzyk.

LKS Szaflary - KS Tymbark 3:2 (2:0)
1:0 Gogolak 21,
2:0 F. Kamiński 26,
3:0 Baboń 46,
3:1 Ślazyk 71,
3:2 S. Boczoń 85.

Sędziował: Wacław Gargula z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Rusnak, Baboń, Handzel, - Ł. Ryś. Czerwona kartka Hajnos 79.
Widzów 250.

Szaflary: Nykaza - Rusnak, Strama, Jarząbek, Hajnos, P. Kamiński, Handzel (60 Bielański), F. Kamiński, Joniak, Baboń, Gogolak (57 Kosowski).
Tymbark: Zawada - Kurczab, Porębski, ł. Ryś, Olejarz (46 Naściszewski), S. Boczoń, Ślazyk, Miśkowie, Kurek (60 M. Ryś), Urbański, K. Boczoń (46 Czaja).


Płomień Limanowa – Jarmuta Szczawnica 4:0 (2:0)
Relacja z wczorajszego meczu Jarmuty tutaj http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=9866

Tekst Ryb
Zdjęcia Krzysztof Garbacz

Komentarze







reklama