To kolejna strata punktów Szaflar po niedawnym remisie u siebie z innym kandydatem do spadku Orłem Wojnarowa. Kolejna seria spotkań w nowosądeckiej okręgówce zostanie rozegrana już w najbliższą niedzielę.
Jarmuta Szczawnica – Ogniwo Piwniczna 1:0 (0:0)
1:0 Mlak 78.
Sędziował: Mariusz Zoń z Nowego Targu.
Jarmuta: Truchoń – K. Ciesielka, Babik, Diop (46 Borucki), Hrydziuszko – Ł. Wiercioch (46 Jasiurkowski), M. Pietrzak, Mlak, J. Pietrzak – Pawełczak (74 Latawiec), W. Wiercioch (82 Mastalski).
Ogniwo: Śmigacz – Cetnarowski, Maślanka, Dziedzina, Malik – Sztuczka, Lizoń, Tomasiewicz, Dropek – Mikulski, Długosz (80 Hasior)

To do gospodarzy w tym meczu należała inicjatywa. W pierwszej połowie prześladował ich jednak pech. Tyczy się to zwłaszcza W. Wierciocha, który w 18 min trafił w słupek, a w 36 min w poprzeczkę. W między czasie – w 28 min – groźnie uderzał Hrydziuszko, ale udanie interweniował bramkarz Ogniwa. Druga połowa zaczęła się od uderzenia J. Pietrzaka, które z trudem wybronił Śmigacz. Wreszcie w 78 min Jarmuta dopięła swego. Z rzutu rożnego dośrodkował W. Wierciocha, a Mlak strzałem z głowy zapewnił szczawniczanom zwycięstwo.
- Nie było to może porywające spotkanie w naszym wykonaniu, ale sztuką jest wygrać mecz gdy ma się słabszy dzień. I nam się to udało – krótko podsumował występ swojego zespołu trener Jarmuty Jerzy Grabara.
Tekst Ryb
Zdjęcia Wojtek (Rzusto)
Sokół Słopnice – LKS Szaflary 2:1 (1:0)
Bramki: M. Postrożny 43 karny, M. Bednarczyk 90 – Kłoasowski 51.
Szaflary: Paszuda – Hajnos, Strama, Jarząbek, Rusnak – Szczerba, F. Kamiński, Joniak, Gogolak – Kłosowski, Bielański (65 P. Kamiński).
Pierwszego gola Szaflary straciły w końcówce pierwsze połowy z rzutu karnego. Na początku drugiej odsłony spotkania do remisu doprowadził Kłosowski, niestety naszej drużynie nie udało się utrzymać tego wyniku bowiem w ostatniej minucie spotkania gospodarze zdobyli bramkę dającą im wygraną. Mimo tego niepowodzenia Szaflary nadal zajmują 2 miejsce w tabeli bowiem ich najgroźniejsi rywale do awansu też tracą punkty.
- Kolejne słabe nasze spotkanie. Nie można odmówić drużynie zaangażowania i woli walki, ale dzisiaj to nie wystarczyło. Przed nami kolejne spotkanie i aby ciągle myśleć o walce o awans, musimy je koniecznie wygrać – przyznał trener LKS, Stanisław Budzyk.
Tekst Ryb










