Mecze pomiędzy drużynami z Zakopanego a Poronina zawsze niosły dodatkowy ładunek emocji dla obu środowisk piłkarskich. Teraz dla piłkarzy Porońca, którzy w większości nie są związani uczuciowo z naszym regionem ten aspekt piłkarskiego pojedynku nie ma większego znaczenia, co innego dla zakopiańczyków. Dodatkowym elementem tego spotkania był fakt występowania w zakopiańskiej drużynie wielu byłych futbolistów Porońca Poronin. Tak już jest we współczesnym futbolu, że drużyny z aspiracjami do gry w wyższych ligach budowane są z reguły z zawodników zaciężnych a nie z własnych wychowanków. Najlepszym komentarzem do tego zjawiska była polemika pomiędzy dwoma sympatykami obu rywalizujących na COS-ie klubów. Zapytany przez zakopiańczyka kibic Porońca ilu piłkarzy rodem z Poronina gra w tym klubie z przekąsem odpowiedział „jeden ale za to w Zakopanem aż siedmiu”. Co prawda to prawda. Taki to paradoks, że wielokrotnie ludniejsze Zakopane od Poronina, musi posiłkować się piłkarzami z tej miejscowości. Być może nadmierna chęć udowodnienia władcom Porońca, że popełnili błąd rezygnując ze swoich wychowanków spowodowała, że występując teraz przeciw swojemu klubowi nadto usztywnili się a wiadomo, że to przeszkadza a nie pomaga w grze. Konsekwencją tego były dwa strzelone przez zakopiańczyków gole ale do własnej bramki. Pierwszego do własnej siatki wpakował nomen omen były gracz Porońca Mateusz Chrobak. Po zagraniu poronian z rzutu rożnego piłka odbiła się Chrobakowi od klatki piersiowej i wpadła do siatki. Nie bez winy przy utracie tej bramki był zakopiański golkiper Mateusz Dziedzic. Zachował się biernie przy dośrodkowaniu a piłka była w jego zasięgu. Dziedzic w bramce zastąpił cierpiącego na korzonki Rożalskiego, którego zakopiański klub pozyskał przed rundą wiosenną. Utalentowany zakopiańczyk na tej pozycji Mateusz Paszuda przeszedł do Szaflar. Drugi „samobój” był autorstwa Macieja Floryna, który po dośrodkowaniu Kępy próbując uprzedzić Wolańskiego też wpakował piłkę do własnej bramki. Poza tymi dwoma golami poronianie w pierwszej połowie w istotny sposób nie zagrażali zakopiańskiej bramce raczej skupiali się na kontrolowaniu boiskowych wydarzeń. To im się udało aczkolwiek gospodarze po wyprowadzeniu kilku kontr mogli pokusić się o zdobycie goli. W 7 minucie M. Grela uderzając z dystansu chybił nieznacznie z kolei w 18 minucie ten sam zawodnik będąc w bardzo dobrej pozycji mógł strzelać, ale zdecydował się na podanie do Wesołowskiego, jednak to podanie „przeciął” Pluta i wybił piłkę na róg. W 34 minucie po radzie Leniweicza prawym skrzydłem i jego mocnym dośrodkowaniu do zagranej futbolówki nogę dostawił Stępień, ale piłka nieznacznie przeszła obok górnego rogu. Również w 38 minucie akcja dwu poronian w zespole Zakopanego Stasika i M. Greli mogła przynieść gospodarzom gola, ale i w tym przypadku próba dogrania Stasika zakończyła się wybiciem piłki przez Kępę na róg. W 41 minucie Stasik popisała się kapitalnym 40 metrowym podaniem do Stępnia za obronę Porońca. Napastnik Zakopanego wzorowo zgasił piłkę i natychmiast uderzył, ale jego strzał został zablokowany. Zakopiańczycy mając okazje nie zdobyli gola poronianie właściwie nie stwarzając klarownej sytuacji po 45 minutach prowadzili dwoma bramkami.

Przez pierwszy kwadrans drugiej połowy inicjatywę mieli zakopiańczycy tyle że ta inicjatywa nie dała efektów bramkowych co gorsze w miarę upływu czasu gry gospodarze zaczynali w oczach tracić siły i doświadczeni piłkarze Porońca wykorzystali to bezlitośnie. Zdobyli dwa gole a mogli i więcej, ale chyba im na tym nie zależało o co pretensje do nich miał wiceprezes Porońca Jakub Pawlikowski. W ostatnich sekundach spotkania kapitaną okazję do zdobycia honorowego trafienia miał wprowadzony Witoń, ale zamiast przymierzyć z 10 metrów huknął bez zastanowienia i oczywiście spudłował beznadziejnie. Suchy wynik w tym meczu przynajmniej do 60 minuty nie wskazuje na wyraźną wyższość drużyny Porońca. Z pewnością solidniej wyglądała gra defensywna III ligowców i chyba ten element piłkarskiego rzemiosła zadecydował o ich pełnej kontroli nad przebiegiem gry w tym spotkaniu. Zakopiańczycy nie zmusili gości do pokazania innych solidniejszych walorów futbolowego wyszkolenia.

Uznaję wyższość rywali w tym meczu bo wykorzystali nasze błędy i słabość w końcówce spotkania. Ale nie mogę powiedzieć, że czymś szczególnym nas zaskoczyli, na pewno nie atakiem pozycyjnym. Uważam, że ewentualne zdobycie przez nas bramki dodałoby naszym piłkarzom wiary w osiągnięcie korzystniejszego wyniku, spowodowałoby jeszcze większą mobilizację i konsolidację drużyny. Szkoda, że tak się nie stało bo może i przebieg samego spotkania byłby inny. A okazje ku temu były. Inne rozwiązania w dobrych sytuacjach które wszak sobie wypracowaliśmy mogły a nawet powinny przynieść nam gole. Moim zdaniem odwagi zabrakło też sędziemu, bo zaraz na samym początku meczu jeszcze przy wyniku bezbramkowym należał się nam rzut karny, za ewidentny faul na Marcinie Greli. – ocenił trener KS Zakopane, Marian Tajduś.

- Wydaje mi się, że z rywalami którzy szczególnie w pucharowych spotkaniach chcą się dobrze zaprezentować na tle wyżej sklasyfikowanej drużyny trzeba grać spokojnie i rozważnie nie narażając się na ewentualne kontuzje, czekać cierpliwie na swoje okazje i je wykorzystywać. Nam się w tym meczu to wszystko udało w stu procentach. Nasze częstsze operowanie piłką spowodowało utratę sił u rywali i to przyniosło nam w końcówce meczu kolejne dwa gole. Sytuacje, które nasi rywale sobie stworzyli wynikały głównie z tego, że atakowaliśmy zbyt dużą ilością zawodników i daliśmy się łatwo kontrować. W meczach ligowych raczej byśmy sobie na to nie pozwolili. Na plus w tym meczu trzeba zapisać występ Łukasza Dudzika, który wprowadził spore ożywienie w naszych szeregach – przyznał trener Porońca, Przemysław Cecherz.
KS Zakopane (IV) – Poroniec Poronin (III) 0:4 (0:2)
0:1 samobójcza Chrobak 6,
0:2 samobójcza Floryn 29,
0:3 Nowak 78,
0:4 Dudzik 80.
Sędziował: Tomasz Jabłoński.
Żółte kartki: Dudzik, Piszczek.
KSZ: Dziedzic – Floryn, Murzyn, Chrobak, Bachleda (73 G. Grela) – Stasik, Leniewicz, Drabik (46 Ustupski), M. Grela – Stępień (82 Witoń), Wesołowski (60 Frasunek).
Poroniec: Damian – Kępa, Piszczek, Pluta, Stopka (46 Zielonka) –Wolański, Łybyk (69 Senderski), Nowak, Prokop, Leszczak – Basisty (60 Dudzik).
Wiatr Ludźmierz (A) – Granit Czarna Góra (A) 5:0 (2:0)
Bramki: Czubernat 4, 30, 62, Maciaś 50, Mikoś 78.
Jednostronny przebieg miało starcie dwóch A klasowych drużyn w Ludźmierzu. Gospodarze – Wiatr – ograli wysoko 5:0, Granita Czarna Góra. Trzy gole były w tym spotkaniu autorstwa Arkadiusza Czubernata.
Skalni Zaskale (A) – Huragan Waksmund (V) 1:2 (1:1)
Bramki: Strama 40 – W. Zagata 25, Kolasa 75.
O wyniku spotkania zadecydowała kapitalna bramka zdobyta przez Kolasę strzałem z dystansu.
Tekst i zdjęcia Ryb










