Siatkówka ligowa zawitała do Nowego Targu i okazało się, że ma mnóstwo sympatyków. Hala na każdym meczu była zapełniona. Nie tylko wtedy, kiedy chłopaki wygrywali, ale nawet wtedy, gdy plany awansu do wielkiej czwórki okazały się nierealne. Niemniej zawsze emocje były i doceniała to publiczność.
- Publiczność zasłużyła na słowa uznania, stworzyła atmosferę „Mini Ligi Światowej”. Drużyny przyjezdne patrzyły z podziwem i zazdrością. Wypada jej życzyć, by miała okazję w przyszłym roku zobaczyć jeszcze kilka „ścięć” i obron. No i może trochę więcej zwycięstw swojej drużyny, tylko czy hala wytrzymałaby – śmieje się Karol Majewski, dla którego – jak mówi - „siatkówka, to konik”.
Razem z Piotrem Pagaczem sprawili, iż ta niezwykle atrakcyjna i popularna dyscyplina trafiła pod nowotarskie strzechy. Obaj zdali sobie sprawę, że bez szkolenia młodzieży, bez swoich wychowanków długo lokomotywa nie pociągnie. Szybko potwierdził to sezon. Gdy siły najemne opuściły drużynę, były kłopoty ze skompletowaniem szóstki. Bo skąd brać zawodników, gdy nikt na Podhalu nie zajmuje się szkoleniem?
- Plusem minionego sezonu jest powstanie ośrodka szkolenia młodzieży. To bardzo ważne w tak technicznej dyscyplinie jaką jest siatkówka – przekonuje. - Musi być ciągłość pracy z młodzieżą, bo bez niej praktycznie niemożliwe jest przejście pewnego etapu sportowego. Zaplecze jest koniecznością. Nie od razu zbudowano Kraków, nie od razu będziemy mieli swoich zawodników na seniorskim poziomie. Do tego potrzeba cierpliwości i czasu. Rozpoczęliśmy pracę zarówno z chłopakami jak i dziewczynkami z klas piątych i młodszych. Już uczestniczą w rozgrywkach mini- siatkówki na terenie okręgu nowosądeckiego.
Ma się czym chwalić, bo jego podopieczni oraz podopieczne Katarzyny Krasińskiej, po półrocznej pracy, już odnoszą sukcesy. Przede wszystkim widać postępy w siatkarskich niuansach. Jeśli złapią siatkarskie nawyki, to w późniejszym okresie łatwiej ukształtować zawodnika. O tym przekonali obecni seniorzy. Zespoły, w których od lat prowadzona jest praca z dziećmi i młodzieżą, przewyższali siatkarską kulturą nowotarski zespół. To miało wpływ, że ambitne cele nie zostały zrealizowane.
Drużyna Gorców sezon 2014/15 w trzeciej małopolskiej lidze zakończyła na dziewiątym miejscu, w 12-zepołowej stawce. Jak na debiut, to niezły rezultat. Siatkarze z Nowego Targu odnieśli osiem zwycięstw i zanotowali dziesięć porażek. Zgromadzili 23 punkty, wygrali 32 sety, przegrali 40. Zespół w pierwszej rundzie prowadził Piotr Pagacz, który nie mógł się pogodzić, że sekcja siatkówki nie jest autonomiczna i złożył rezygnację. Ster drużyny przejął Karol Majewski.
- W pierwszej rundzie zespół wzmocniony dojeżdżającymi zawodnikami, nawet z Krakowa, postawił sobie ambitny cel; grę w pierwszej czwórce walczącej o drugą ligę – wyjawia Karol Majewski. - I słusznie, bo tylko mierząc wysoko poczucie sukcesu jest zaspokojone. Tym bardziej, iż liga była osłabiona w porównaniu do lat poprzednich, po awansach do drugiej ligi Hutnika Kraków, Kłosa Olkusz, MKS Andrychów. Z perspektywy czasu widzę, że chociaż cel był realny, to piekielnie trudny do osiągnięcia. Pierwsze cztery mecze przynosiły punkty i dobrze służyły scaleniu zespołu, bo zacięta walka i zwycięstwa tak działają na grupę. Niestety kryzys dopadł nas w meczu z Gorlicami przegranym 0:3. O porażce zdecydował pierwszy set, w którym wyraźnie prowadziliśmy, lecz nie potrafiliśmy dobić przeciwnika. Rozpoczęła się zła passa. Porażki z zerowym dorobkiem punktowym z Bobową, Kętami i Andrychowem. Przerwała ją wygrana, rozbudzająca w nas nadzieję na „czwórkę”, z Hutnikiem II Kraków. Śmiało można powiedzieć, że była to nasza najlepsza potyczka w sezonie. Cieszyło, że liczona publiczność mogła zobaczyć kawał dobrej siatkówki. Szybko jednak sprowadzeni zostaliśmy na ziemię. Zabrakło, nie ma co ukrywać, zespołowości i samych umiejętności, których nasi przeciwnicy uczą się od najmłodszych lat. Moja dyspozycja niestety też była daleka od optymalnej i żałuję, że nie potrafiłem lepiej pomóc zespołowi. Nie chcę się tłumaczyć kontuzją, lecz nie była ona bez wpływu na sytuację. Niewątpliwie powinniśmy zająć jednak lepsze miejsce na koniec pierwszej rundy. Przyczyna zawsze jest złożona i trzeba umieć ją przeanalizować i wyciągnąć wnioski.
Wynik sportowy niestety znalazł się po stronie minusów. Druga runda już była jedynie dogrywaniem sezonu. Podziękowano zawodnikom „obcym”, którzy tak naprawdę mieli ”ciągnąc” drużynę. Skorzystali na tym młodzi, wprowadzeni na plac gry. I to można zapisać, tak jak powołanie szkolenia młodzieży, po stronie plusów sezonu.
- Rzeczywiście runda ta przyniosła spore zmiany. Z funkcji trenera zrezygnował Piotr Pagacz i przejąłem jego obowiązki – przypomina Karol Majewski. - Z przyczyn ekonomiczno-sportowych wzmocnienia personalne, na potrzebę pierwszej rundy, nie miały już sensu, ani możliwości funkcjonowania, więc zrezygnowano z nich na korzyść młodzieży. Dodatkowo kontuzje nie dawały nam spokoju - złamany palec, wyrostek robaczkowy, naciągnięty Achilles. W spotkaniu z Tarnowem żaden z zawodników nie zagrał na swojej nominalnej pozycji(!), nie mieliśmy nawet jednego zmiennika. A i tak udało się ugrać dwa sety. Warto też wspomnieć o ostatnim spotkaniu na własnym boisku. Z Wolą Dębińską zawodnicy, swoją postawą, pokazali, że bardzo im zależało na godnym reprezentowaniu klubu, satysfakcji dla kibiców i zwycięstwie. Mecz ten dał wiele radości zespołowi. Największe słowa uznania dla Marcina Lupy i Pawła Jasiurkowskiego, którzy - mimo młodego wieku - szybko trafili do składu, pozwalając nam na dokończenie sezonu w miarę na przyzwoitym poziomie i miejscu. Swoje musieli zapłacić za debiut i sporo muszą się jeszcze uczyć, niemniej zasługują na pochwałę. Pozostali zawodnicy również dołożyli starań i… parę groszy, by sezon godnie zakończyć. Chwała im za to. Nieoceniona jest również rola Piotrka Rypla, który dalej wspierał nas organizacyjnie. Podziękowania należą się kibicom, działaczom, zawodnikom a przede wszystkim sponsorom, bez których całe przedsięwzięcie nie byłoby możliwe. Serdecznie dziękujemy!
Sympatycy siatkówki zastanawiają się, czy zespół w przyszłym sezonie będzie istniał. Po ostatnim gwizdku z obozu nie napływały krzepiące wieści. Zobaczymy czy nowe władze Gorców sprostają zadaniu.
- Aktualnie zespół jest na etapie roztrenowanie i poszukiwań zawodników - infromuje Karol Majewski. - Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy w poniedziałki i środy na 20.30 na halę Gorce, bądź telefoniczny kontakt (666-812-782). Drzwi są do nas otwarte, dla wszystkich, Zapraszamy. Trenować będziemy do końca kwietnia. Wtedy podejmiemy decyzję co dalej. Czy personalnie grupa będzie na tyle mocna i liczna, aby sprostać wymaganiom ligowym? Jeżeli odpowiedź będzie pozytywna, wtedy skupimy się na poszukiwaniu środków finansowych. Niestety nie jest to prosta sprawa. Ewentualnych sponsorów zapraszamy do współpracy. Jesteśmy optymistami. Zaszliśmy tak daleko, więc dlaczego dalej nie próbować?
Stefan Leśniowski










