Szkoda tej przegranej bo waksmundzianie mimo kilku ubytków kadrowych wcale nie byli gorsi od wyżej sklasyfikowanych gospodarzy. Co więcej w pierwszej połowie podopieczni trenera Bartłomieja Walczaka mieli dwie wyśmienite okazje do strzelenia goli ale niestety obie zmarnowali. Pierwszą w 22 minucie Bartłomiej Drożdż, który w sytuacji sam na sam zamiast normalnie strzelać postanowił pokonać bramkarza gospodarzy lobem i nie trafił w bramkę. Drugą doskonałą sytuację prawie na zakończenie pierwszej odsłony spotkania miał Wojciech Zagata, któremu piłkę wyłożył Jakub Waksmundzki. Także W. Zagata wiece doświadczony piłkarz Huraganu zmarnował doskonałą okazję do zdobycia gola. Takich szans na strzelenie bramki miejscowa drużyna w pierwszej odsłonie tego meczu nie miała. Inna sprawa, że chociaż Olimpia posiadała optyczną przewagę to gra na ogół toczyła się w środku boiska. Tak było w pierwszych 45 minutach tak też było po przerwie, aż do feralnej dla naszej drużyny 72 minuty. Wtedy to piłkarze Huraganu stracili piłkę w środkowej strefie boiska. Również obrońcy spóźnili się z interwencją i gospodarze w tej akcji zdobyli jak się później okazało jedynego gola w tym meczu.
- Szkoda straconej szansy na wywiezienie z trudnego terenu przynajmniej jednego punktu. Ani piłkarsko ani pod względem okazji bramkowych nie ustępowaliśmy gospodarzom. Niestety jeden jedyny błąd spóźnione reakcje prawie wszystkich zawodników spowodował utratę bramki i wracamy bez zdobyczy punktowych a te są nam bardzo potrzebne. Paradoksalnie poza tą jedną wpadką nie mogę mieć większych pretensji d gry obronnej. Inna sprawa, że jak się ma okazje to trzeba je wykorzystywać bo na łaskawość rywali nie ma co liczyć - powiedział po meczu trener Huraganu Bartłomiej Walczak.
Olimpia Pisarzowa – Huragan Waksmund 1:0 (0:0)
1:0 Wańczyk 72.
Huragan: Rejczak – M. Handzel, T. Cyrwus, B. Handzel, K. Potoczak, J. Waksmundzki, Gogola (75 Maciasz), Zubek, B. Drożdż (65 B. Mroszczak), Siuty (74 P. Zagata), W. Zagata (83 T. Mroszczak).
Tekst Ryb










