11.03.2015 | Czytano: 1883

Awans… i co dalej?

Siatkarskie emocje na Podhalu powoli dobiegają końca. Panie już zakończyły zmagania, panowie jeszcze odbijają piłkę przez ligową siatkę. Ale to już ostatki w ich wydaniu.

Siatkarki z Raby Wyżnej zrealizowały wyznaczony cel i awansowały do trzeciej ligi. To ogromny sukces zespołu, który niedawno powstał. Awans nie był przypadkowy. W przekroju całego sezonu rabianki okazały się najlepszym teamem w lidze. Brawo dziewczyny, brawo trener Ryszard Szawernoga. Jego podopieczne o trzy punkty wyprzedziły najgroźniejsze rywalki, drużynę z Piwnicznej. Aktywne zdobyły 36 punktów, wygrały 39 setów, przegrały zaledwie 13. Osiągnęły imponujący bilans małych punktów 1222 do 1024. Aktywne wygrały 12 z 14 rozegranych spotkań, ale dwie przegrane były właśnie z Piwniczną. Ten zespół wyraźnie nie leżał góralkom.

– Nie mogliśmy znaleźć sposobu na tego rywala. W meczu wyjazdowym było masę walki, ale przegraliśmy po tie-breaku. Na własnej hali przydarzyło nam się coś, co się bardzo rzadko widuje na siatkarskich parkietach. Uważam, że przegraliśmy wtedy wygrany mecz- wspomina szkoleniowiec Ryszard Szawernoga.

Trener wspomina set, w którym jego podopieczne prowadziły 22:12 i … przegrały. To był kluczowy set pojedynku. Rabianki nie miały jednak wpadek z innymi przeciwniczkami, teoretycznie słabszymi, a takowe przytrafiały się Piwnicznej. Awans na najwyższy szczebel w województwie małopolskim zobowiązuje, ale też na klub, dziewczyny czyha wiele niebezpieczeństw. Trzecia liga to już nie zabawa, to przedsionek profesjonalnej ligi.

- Musimy wejść na jeszcze wyższy poziom organizacyjny i sportowy – tłumaczy prezes Aktywnych, Dorota Hudomięt. – W trzeciej lidze startuje więcej zespołów niż w czwartej, a co za tym idzie będzie więcej meczów wyjazdowych. Wzrosną koszty transportu, wyższe będą opłaty sędziowskie. To normalne, bo to przecież najwyższy poziom rozgrywek seniorskich w województwie.

Beniaminkowi przyjdzie się zmierzyć z uznanymi „markami”, które od lat pracują z siatkarską młodzieżą. Na tym szczeblu występują m.in. zespoły Wisły Kraków, AZS AWF Kraków, Sandecji Nowy Sącz, MKS Andrychów, Skawy Wadowice i Dalinu Myślenice.

– Doborowe towarzystwo – uśmiecha się trener rabianek. – Będzie ciężko, bo praktycznie wszystkie zespoły mają zaplecze w postaci grup młodzieżowych i szeroki wybór zawodniczek. U nas ten temat bardzo kuleje, lecz mam nadzieję, że zespół III-ligowy będzie magnesem przyciągającym dzieci. Nowoczesnych obiektów sporo powstało na przestrzeni ostatnich lat w regionie i są możliwości do uprawiania siatkówki. Obecnie w powiecie pracują i mieszkają osoby z doświadczeniem zawodniczym na naprawdę wysokim poziomie i mogą poprowadzić szkolenie dzieci i młodzieży. Jeżeli teraz nie wykorzystamy tych możliwości, to obawiam się, że za parę lat siatkówka ligowa ponownie zniknie z Podhala.

O wysokim poziomie rozgrywek trzeciej ligi świadczy fakt, że zeszłoroczni finaliści czwartej ligi, zespoły Salosu Piast Kraków oraz MKSu Andrychów po pierwszym etapie rozgrywek plasują się na miejscach 11-12. W drugim etapie będą więc walczyć o utrzymanie. Jak bardzo potrzebna jest stabilność finansowa i organizacyjna udowadnia fakt wycofania się Bukowna w trakcie trwania pierwszej rundy. Zespół z Raby Wyżnej oprócz odpowiednich środków finansowych potrzebuje dopływu „świeżej krwi”, bo szeroka kadra to podstawa w długim sezonie.

– Myślę, że można już zdradzić, że jest deklaracja pomocy ze strony Kasi Krasińskiej. W przeszłości czołowej zawodniczki Dalinu Myślenice i Ekstrimu Gorlice. Jeżeli nie będzie problemów z jej kartą, to w przyszłym sezonie powinna zagrać u nas - cieszy się trener Aktywnych. O pozostałych nazwiskach nie chce rozmawiać. – Na razie to nic pewnego, a naprawdę trudno znaleźć jeszcze w regionie dziewczyny prezentujące trzecioligowy poziom. Zaciąg z Krakowa, to chyba nie jest najlepszy pomysł - dodaje.

Obecnie zespół jest w fazie roztrenowania, a wkrótce siatkarki udadzą się na zasłużone wolne. W reżimie treningowym są od sierpnia zeszłego roku, a założone cele wykonały z naddatkiem. Teraz nastaje czas wytężonej pracy zarządu stowarzyszenia i sympatyków klubu.

– Musimy wcześniej mieć zapewniony budżet, żeby myśleć o grze na poziomie trzeciej ligi. Na tym poziomie nie da się przystąpić do rozgrywek nastawieniem, że „jakoś to będzie”. Musimy mieć jasne i klarowne deklaracje władz oraz naszych darczyńców. Stabilne finanse to podstawa, jeżeli chcemy budować sensowny klub – przekonuje prezes Aktywnych.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama