Spotkanie zakończyło się wynikiem nierozstrzygniętym. Satysfakcję mogą mieć goście, bo wystąpili w bardzo okrojonym składzie, bez pięciu kluczowych graczy. Zastąpili ich juniorzy i trzeba przyznać, że zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. W drugiej połowie trener Łukasz Biernacki wpuścił na plac gry sześciu juniorów. W oczy rzuciły się trzy nazwiska – Artur Jandura, M. Firek i Bukowski. Zresztą opinie obserwatorów potwierdził szkoleniowiec.
- Nie ukrywam, że bałem się tego sparingu, z braku pięciu podstawowych zawodników, chociaż po dzisiejszym meczu, to nie wiadomo kto jest kluczowym graczem – mówi Łukasz Biernacki. – Młodzież pokazała się z dobrej strony. Jandura, Bukowski i młody Firek zaliczyli sparing na plus. Cieszy konsekwentna gra począwszy od bramkarza a skończywszy na napastnikach. Nie pozwoliliśmy gospodarzom na rozwinięcie skrzydeł. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie więcej klarownych sytuacji, niestety martwi, że nie potrafiliśmy zamienić je na bramki. Mogliśmy już po pierwszych trzech kwadransach prowadzić jedną lub dwoma bramkami. Cieszy przede wszystkim gra, bo wynik jest sprawą drugorzędną. Oby tak w lidze szło, to będzie pozytywnie.

Gole zaczęły padać w drugiej części meczu. Prowadzenie gospodarzom dał Urbański. Zamknął akcję, która przeprowadzona została prawą flanką. Nabiegł na przeciwny słupek i nie miał problemów z sfinalizowaniem akcji do „pustaka”. Goście szybko odpowiedzieli. Mocny strzał M. Firka przełamał palce G. Antolakowi i piłka wpadła w górnym rogu bramki. Podhale odzyskało prowadzenie za sprawą Komorka, który z 5 metrów trafił w okienko krótkiego rogu bramki. Przepiękny gola. W odpowiedzi Artur Jandura z dystansu posłał piłkę do siatki.
- Taki moment musiał nastąpić, bo za bardzo nam żarło. Piłkarze są świadomi, że w naszej grze było dużo bylejakości – powiedział trener NKP, Marek Żołądź, po sparingu z Lubaniem Maniowy. – Mamy czas, by to wyeliminować. Może nawet nie jest to kwestia czasu, ale podejścia do meczu. W czwartek był mocny trening siłowy obciążający nogi. To było widać. Stanisław Małecki (trener od przygotowania siłowego – przyp. aut.) twierdzi, że powinien się odbyć pięć dni przed meczem, ale nie zważaliśmy na to. Nie chcieliśmy zakłócić cyklu przygotowawczego. Dlatego tak to wyglądało. Chłopaki chcieli bardzo, ale nie wychodziło. Sporo w naszej grze było niedokładności, gra nie była taka, jaką chętnie oglądalibyśmy. To był jeden ze słabszych meczów.
NKP Podhale Nowy Targ – Lubań Maniowy 2:2 (0:0)
Bramki: Urbański, Komorek – M. Firek, Artur Jandura.
NKP: G. Antolak – Janasik, Krzystyniak, Urbański, Augustyn, Dudek, Hałgas, Gogola, Lichacz, Mroszczak, Hajnos oraz Anioł, Komorek, Świerzbiński, Bobak, Gąsiorek, Czubin, R. Antolak.
Lubań: Arendarczyk – Gołdyn, Czubiak, D. Firek, Odstachowski, Górecki, Golonka, M. Firek, Ligas, Karkula, Kucek oraz Chryc, Kopytko, Kasica, Artur Jandura, Andrzej Jandura, Bukowski.
Stefan Leśniowski










