Faworytką do triumfu była Marit Bjoergen, która w wielkim stylu wygrała pierwszą konkurencję w Falun. Norweżka wystartowała na czele stawki jako obrończyni tytułu, ale już po pierwszych kilometrach inicjatywę przejęły jej rodaczki - Therese Johaug i Astrid Jacobsen, do których dołączyła Charlotte Kalla. Ta trójka stoczyła pasjonujący pojedynek.
W połowie dystansu przewaga prowadzącej trójki była już wyraźna. Długo na czele utrzymywała się Kalla, ona nadawała tempo biegu. Ona wydawała się, na podbiegach, mocniejsza od Norweżek. Tymczasem w decydującej fazie biegu pokaz swojej siły dała Johaug, która 2,5 kilometra przed metą odskoczyła rywalkom na jednym ze stromych podbiegów. Jacobsen i Kalla zostały z tyłu i już do mety nie były w stanie zbliżyć się do rywalki. Walka o drugie miejsce była fascynująca - ostatecznie Norweżka wyprzedziła Szwedkę o pół długości narty.
Maritt Bjoergen zmagania zakończyła dopiero na szóstym miejscu. Mistrzyni świata w sprincie nie wytrzymała tempa pierwszej trójki już po pięciu kilometrach. Po zmianie nart wróciła na trasę na szóstym miejscu, ze sporą stratą do rywalek. Do mety nie była w stanie się poprawić, straciła do Johaug minutę i 33 sekundy.
Justyna Kowalczyk zrezygnowała ze startu. - Bieg łączony to tym razem gra niewarta świeczki – powiedziała. - Po co się zarzynać, gdy niedziela jest ważna. Tak sobie porównałam co mogę osiągnąć w łączonym, co możemy zrobić w sprincie drużynowym. I decyzja mogła być tylko jedna.
Polskę reprezentowały Kornelia Kubińska (24 miejsce) i Ewelina Marcisz (27 lokata).
Stefan Leśniowski










