Jego podopieczni tylko w pierwszym kwadransie mieli problemy z przeciwnikiem. Sprawiał lepsze wrażenie, grał ofensywnie, bardzo agresywnie i wysoko. Ale wystarczyło, by Hajnos zamknął oskrzydlającą akcję Komorka i ulokował piłkę w siatce, a z rywala uszło powietrze. W kolejnych minutach zarysowała się przewaga miejscowych, która udokumentowana została kolejnymi bramkami, ale… tylko jedna została uznana. Przy drugim trafieniu Hajnosa sędzia podniósł chorągiewkę. Większość obserwatorów była zdania, że był to błąd arbitra liniowego. W ostatniej minucie pierwszej połowy szarża Hajnosa została nieprzepisowo zatrzymana w polu karnym i Świerzbiński pewnie trafił do bramki z „jedenastki”.
Po zmianie stron przewaga gospodarzy rosła z każdą minutą. Pierwszoplanową postacią był Komorek, który do dwóch asyst dorzucił dwa gole.
- Doskonalimy grę w ataku pozycyjnym. Do przerwy mamy trochę pretensji do siebie, bo nie wychodziło to tak jak sobie zakładaliśmy. Trzeba jednak stwierdzić, iż rywal zawiesił wysoko poprzeczkę. Wychodził bardzo wysoko, był agresywny. Dopóki miał siły, to taka taktyka zdawała egzamin. Z każdą minutą nasza przewaga rosła. Wynikiem tego były bramki. W drugiej połowie mieliśmy więcej luzu. Kilka razy chłopakom zabrakło precyzji i koncentracji w wykończeniu akcji – podsumował Marek Żołądź.
NKP Podhale Nowy Targ – KS Tymbark 5:0 (2:0)
Bramki: Świerzbiński 2, Komorek 2, Hajnos.
NKP: Kowalczuk – Anioł, Krzystyniak, Urbański, Bobak, Gogola, Hałgas, Komorek, Pietrzak, Świerzbiński, Hajnos oraz Czubin, Misiura, Augustyn, Lichacz, Dudek, Stanczak. Trener Marek Żołądź.
Stefan Leśniowski
Foto Andrzej Pabian










