W Rosji odbywa się święto stylu dowolnego, za którym nie przepada nasza podwójna mistrzyni olimpijska. Mimo niekorzystnego układu biegów zdecydowała się na start. – Skoro gór na razie nie potrzebuję, to dlaczego miałabym nie jechać? – powiedziała w jednym z wywiadów.
Na pierwszym pomiarze czasu była dziesiąta, ale potem z każdym kilometrem spadała, spadała i dystans 10 km łyżwą ukończyła na 36 miejscu, tracąc do zwyciężczyni Norweżki Astrid Jacobsen 2:44.8.
Zaskoczyła Sylwia Jaśkowiec, która ukończyła zawody na 11 pozycji, tracąc do triumfatorki 1:33.9.
Stefan Leśniowski










