17.01.2015 | Czytano: 726

„Rocket Queen” Stocha

Kamil Stoch oddał dwa bardzo dobre i dalekie skoki. Ale jeden Stoch to za mało. W drużynowe liczy czterech skoczków i każdy musi skakać równo. Niestety Polacy nie sprawili radości licznie zebranej widowni pod Wielką Krokwią. Zajęli piąte miejsce. Najlepsi okazali się Niemcy.

Wydawało się, że halny storpeduje imprezę w Zakopanem. Nie odbyły się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego, przenoszone były treningi. Ostatecznie konkurs drużynowy udało się przeprowadzić, chociaż wiatr momentami przeszkadzał, ale w tych warunkach można było rywalizować.

„To jest biało-czerwona kraina czarów” - krzyczał spiker, ale cudu nie było. Polacy nie zachwycili, tak jak i w poprzednich konkursach. Najsilniejszym punktem naszej reprezentacji był Kamil Stoch, który poprosił organizatorów, by przed jego skokami włączali utwór „Rocket Queen” grupy Guns N’ Roses. Ostre brzmienia poniosły naszego dwukrotnego złotego medalistę z Soczi. w świetnym stylu osiągnął 130,5 i 130 m. Dobrze spisał się Aleksander Zniszczoł, który lądował na 123,5 i 119,5 metrze. Dwa równe, choć nie tak dalekie skoki oddał Piotr Żyła. 28-latek uzyskał 116 i 116,5 m. Najgorszy skok z naszych reprezentantów oddał Dawid Kubacki. Zaledwie 111 m w pierwszej. W drugiej zrehabilitował się, osiągając 121,5.

- Jako drużyna zrobiliśmy krok w przód. To nie jest to czego od nas wszyscy oczekują, ale jest postęp. Trochę zabrakło nam szczęścia. Gdyby w pierwszej serii Dawid skakał w takich samych warunkach jak inni, to była szansa na lepszą lokatę. Moje skoki są już naprawdę dobre. Czuję się dobrze i żałuję tylko, że nie mieliśmy choć odrobinę więcej szczęścia – mówił dwukrotny mistrz olimpijski.

Niemców do zwycięstwa poprowadzili Richard Freitag i Severin Freund. Obaj skakali bardzo daleko i równo. Freitag poszybował na 130,5 i 132,5 m, a Freund osiągnął 128 i 133,5 m. Cenne punkty dołożył również Marinus Kraus, który uzyskał 120 i 122,5 m. Michael Neumayer skoczył 120 i 119,5 m. Na drugim stopniu podium stanęła reprezentacja Austrii, a na trzecim Słoweńcy.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama