Jego podopieczni byli faworytami potoczki, szczególnie po tym, co pokazali w meczu z dużo mocniejszym Hutnikiem. Niestety w siatkówce ogromną rolę odgrywa psychika, szczególnie po 20 punkcie. To najważniejsza faza każdego seta. Wtedy głowa musi być chłodna, bo inaczej schodzi się z boiska pokonanym.
- Potwierdziło się, że ciśnienie paraliżuje mój zespół – mówi Piotr Pagacz. – Jeśli chce się wygrać za trzy punkty, to presja pęta ręce i nogi. Pierwszy set słaby w naszym wykonaniu. Jedynie w końcówce zagraliśmy trochę lepiej i była nawet szansa, przy stanie 24:22, by odwrócić losy partii. W drugim secie zespół bił się, prowadził 18:16 i wtedy pomyłka sędziego odebrała nam punkt. Sędziowie wykazali się mistrzostwem świata nie widząc półmetrowego autu. Niesamowicie się wkurzyłem. Generalnie nie sędziuję, ale wściekłem się. O dziwo nie pokazano mi kartki. Jeśli byliby pewni, że zachowuję się niestosownie, to ukaraliby mnie kartką nawet czerwoną. To był ważny set, bo wygrany dawałby spokój, a tak po przegraniu emocje opadły. Nie powiem, chłopaki walczyli, chcieli wygrać, ale… przegrali trzecią partię. Porównując mecz z Hutnikiem, to graliśmy o poziom niżej, zresztą oba zespoły to dotyczy. Ciśnienie spętało ręce i nogi. W składzie zadebiutował młody chłopak ze Szczawnicy, chciałem go wpuścić na parkiet chociaż na chwilę, ale niestety się nie udało. Na pewno się nie poddajemy. Za tydzień przed własną widownią będziemy chcieli zagrać jak najlepiej potrafimy. Może matematyczne szanse na awans do czwórki jeszcze są.
Kęczanin II Kęty – Gorce McArthur Nowy Targ 3:0 (25:22, 25:20, 25:22)
Gorce McArthur: Pawlik, Gut, Kroma, Wleciał, Łabuz, Żegleń, Dziedzic (libero) oraz Majewski, Bulanda, Leja, Węziński, Jasiurkowski. Trener Piotr Pagacz.
Stefan Leśniowski










