Wracający po kontuzji skoczek z Zębu pokazał swoim rywalom i kolegom, jak się skacze. Dwukrotny mistrz olimpijski po pierwszej serii plasował się na 12 pozycji, a do serii finałowej awansował jako tzw. lucky loser, gdyż w systemie KO przegrał rywalizację w parze z Austriakiem Stefanem Kraftem, który wygrał cały konkurs. Drugi skok Polska na odległość 131 metrów przesunął go aż osiem miejsc do przodu.
- Drugi skok był dużo śmielszy. Miałem więcej pewności i poszedłem na całość. Wyciągnąłem tyle, ile mogłem. Nie powiem, denerwowałem się przed tym konkursem. Miałem do tego prawo, bo to był mój pierwszy start w tym sezonie i to od razu takiej rangi. Nigdy też tutaj nie potrafiłem poradzić sobie z oczekiwaniami i presją. Próbowałem zrobić coś więcej niż umiem. Tym razem zrobiłem to, co umiem. Wyszło fajnie. Wrogiem sportowca bywa zapora w głowie. Blokuje, powoduje, że nie można wyzwolić tego, nad czym tyle się pracuje. Cieszę się, że Oberstdorfie ta zapora zrobiła małą lukę, w którą się wcisnąłem – powiedział Kamil Stoch.
Wszyscy kibice zapewne zadrżeli, gdy Kamil po pierwszym skoku złapał się za kostkę, za tą niedawno operowaną.
- Zabolało, ale to był efekt miękkiego zeskoku. Świeży śnieg nie jest śliski jak ubity. Miałem za głębokie lądowanie i stąd lekki ból. Szybko się pojawił i szybko zniknął – tłumaczy Stoch. Na FB napisał: „Dzisiejszy świetny wynik jest dla mnie miłą niespodzianką, bo dopiero rozwijam skrzydła”
Fachowcy, po rewelacyjnym soku skoczka z Zębu, twierdzą, że ten nie tylko ma szanse na zajęcie miejsca na podium w klasyfikacji generalnej turnieju, ale wręcz może pokusić się o jego wygranie.
Przypomnijmy, iż Stoch w Turnieju Czterech Skoczni nigdy w „generalce” nie stał na podium. W sezonie 2012/13 uplasował się na czwartej pozycji, ale nawet wtedy nie zaczął turnieju tak dobrze jak teraz. Dotychczasowym najlepszym wynikiem Polaka na inaugurację zawodów było 13 miejsce. Jego akcje u bukmacherów szybko podskoczyły. Przed konkursem nie można było stawiać na zwycięstwo Stocha. Dziś za złotówkę postawioną na wygraną Polaka płaci się siedem złotych. Większymi faworytami są tylko trzej pierwsi skoczkowie konkursu w Oberstdorfie. Na Stefana Krafta i Michaela Hayboecka jest kurs „3”, a Petra Prevca – „3,5”. Na postawioną złotówkę na zwycięstwo piątych w rankingu bukmacherów Andersa Fannemela i Romana Koudelkę płaci się już ponad dwa razy więcej niż na Stocha - 15 złotych.
Stefan Leśniowski










