Druga dziesiątka to najlepszy rezultat, jaki uzyskały polskie biathlonistki w weekendowych zawodach Pucharu Świata w Oestersund. W biegu pościgowym każda z nich pudłowała osiem razy. – Dziewczyny nie poradziły sobie z szalejącym wiatrem na strzelnicy – tłumaczy trener Adam Kołodziejczyk. – Biegowo było całkiem nieźle. Poza tym trasa została mocno rozbita, bo dziennie odbywały się dwa biegi. Do tego pod skąpą warstwą śniegu był lód, a więc na trasie panowały niebezpieczne warunki.
Teraz kadra udała się na kolejne zawody Pucharu Świata do Hochfilzen. Annę Mąkę zastąpi Kinga Mitoraj. W sprincie panów wystartuje Mateusz Janik z Łukaszem szczurkiem, a w sztafecie dołączy do nich Krzysztof Pływaczyk i Grzegorz Guzik. Pozostali, którzy nie załapali się na PŚ pobiegną w Obertilliach w Pucharze Alp.
Stefan Leśniowski










