09.12.2014 | Czytano: 453

Jak z Ziemi na Księżyc

Pierwsze zawody Pucharu Świata nie były udane dla polskiego biathlonu. Po panach wiele nie oczekiwaliśmy i potwierdzili, że do czołówki jest im tak daleko jak z Ziemi na Księżyc. Więcej oczekiwaliśmy po paniach, tymczasem strzelały na wiwat!

Druga dziesiątka to najlepszy rezultat, jaki uzyskały polskie biathlonistki w weekendowych zawodach Pucharu Świata w Oestersund. W biegu pościgowym każda z nich pudłowała osiem razy. – Dziewczyny nie poradziły sobie z szalejącym wiatrem na strzelnicy – tłumaczy trener Adam Kołodziejczyk. – Biegowo było całkiem nieźle. Poza tym trasa została mocno rozbita, bo dziennie odbywały się dwa biegi. Do tego pod skąpą warstwą śniegu był lód, a więc na trasie panowały niebezpieczne warunki.
Teraz kadra udała się na kolejne zawody Pucharu Świata do Hochfilzen. Annę Mąkę zastąpi Kinga Mitoraj. W sprincie panów wystartuje Mateusz Janik z Łukaszem szczurkiem, a w sztafecie dołączy do nich Krzysztof Pływaczyk i Grzegorz Guzik. Pozostali, którzy nie załapali się na PŚ pobiegną w Obertilliach w Pucharze Alp.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama