To był pechowy dla niej weekend, do tego dwa z trzech biegów były techniką łyżwową, tak nielubiana przez nią. W sprincie w bucie Justyny odpadła piętka, a nazajutrz „piątka” poszła jej fatalnie. Do biegu na 10 km techniką klasyczną, a więc tą ulubioną, mistrzyni olimpijska wystartowała z 30 numerem startowym.
- Dzisiaj mały powrót do źródeł. Już zapomniałam jak to jest startować z tak dalekim numerem. Był i slalom gigant pod górę i napalstwo w czystej postaci. Zapomniałam też jak wiele takie harce energii kosztują. Lubię taką Justynę. Nawet jak na końcówce zdycha – napisała FB.
Kowalczyk uzyskała czwarty czas i to najbardziej optymistyczna wiadomość weekendu. I znowu cytat z jej profilu na FB. – Już wiem, że się wyrobię na mistrzostwa świata w Falum.
Stefan Leśniowski










