09.12.2014 | Czytano: 610

Skoczkowie bez nogi

To nie były najciekawsze zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich jakie mogliśmy sobie wyobrazić. Zarówno pierwszy, jak i drugi konkurs zakończył się już po pierwszej serii, a dużą rolę odgrywały warunki pogodowe. Sprawiły, że wyniki były nie do końca sprawiedliwe. Do tego kolejny raz nasi skoczkowie nie zachwycili. Bez Stocha jak bez nogi.

A ten nie wiadomo kiedy wróci. - Wątpię, by Kamil wziął udział w Turnieju Czterech Skoczni. Nie będzie mógł tak wcześnie narażać stawu skokowego na obciążenia. Nie będę zaskoczony, jeśli wróci dopiero na mistrzostwa świata w Falun, które rozpoczynają się w drugiej połowie lutego – mówi konsultant kadry, Jan Szturc.

Jako przyczynę słabszych występów biało –czerwonych podaje mała ilość skoków oddaną na śniegu.

- Nie mieli okazji zbyt wiele potrenować na śniegu. W poprzednim tygodniu udało się trochę poskakać na Wielkiej Krokwi. Ale wciąż brakuje spokojnych treningów.

Wszyscy zastanawiają się, czy Łukasz Kruczek zdecyduje się na wyjazd na kolejne pucharowe zmagania do Rosji.

- Nastroje w ekipie są dobre, choć po zawodach w Lillehammer był pewien niesmak związany z ich przebiegiem. Ważne jest jednak, że skoki były już zdecydowanie lepsze, ale same zawody źle się ułożyły. Można powiedzieć, że pokutujemy nieco za bardzo słaby początek. Zawodnicy jadą z numerami początkowymi, co często nie jest korzystne. W środę kadra Polski w skokach narciarskich będzie trenowała na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Po zajęciach sztab trenerski zdecyduje, kto znajdzie się w ekipie na kolejne zawody Pucharu Świata w Rosji – mówi Kruczek.

- Powinni polecieć do Rosji – twierdzi Szturc. - Niewiele im brakuje do tego, by pójść kolejny krok do przodu. Warto też wypróbować siły na nowym obiekcie, bo po raz pierwszy w historii będzie organizowany tam Puchar Świata.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama