04.12.2014 | Czytano: 520

Karuzela się kręci

Pucharowa karuzela nabiera szybkości. W weekend czekają nas kolejne wielkie emocje związane z Pucharem Świata w biegach narciarskich. Wszyscy liczymy na Justynę Kowalczyk, która pechowo rozpoczęła starty, od upadku w biegu sprinterskim, ale już na 10 km klasykiem była tuż za podium.

- Szybkość jest, ale gorzej z wytrzymałością. Wygląda na to, że w tym roku bardziej niż kiedykolwiek będą mi potrzebne starty – uważa Justyna Kowalczyk po inauguracji Pucharu Świata.

Kolejnym przystankiem pucharowej rywalizacji będzie Lillehammer. Rywalizacja będzie przebiegać w sprincie i na dystansie 5 km stylem dowolnym oraz na 20 km klasykiem.

- Nie pamiętam kiedy ostatni raz biegłam dobrze łyżwą w sprincie. Po raz ostatni udało mi się to chyba dwa lata temu podczas Tour de Ski. To wielka niewiadoma. Lubię trasy w Norwegii, choć są ciężkie - mówi Justyna.

Polka pobiegnie w „jaskini lwa”, gdzie Norweżki nie będą chciały oddać supremacji.

- Nie jestem zaskoczona dyspozycją Norweżek, a szczególnie biegiem Therese Johaug. Ta trasa była pod nią. To jej problem, że jest teraz tak mocna. Ja i tak przez cały sezon bardziej będę się obawiać Marit – powiedziała Kowalczyk.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama