- Szybkość jest, ale gorzej z wytrzymałością. Wygląda na to, że w tym roku bardziej niż kiedykolwiek będą mi potrzebne starty – uważa Justyna Kowalczyk po inauguracji Pucharu Świata.
Kolejnym przystankiem pucharowej rywalizacji będzie Lillehammer. Rywalizacja będzie przebiegać w sprincie i na dystansie 5 km stylem dowolnym oraz na 20 km klasykiem.
- Nie pamiętam kiedy ostatni raz biegłam dobrze łyżwą w sprincie. Po raz ostatni udało mi się to chyba dwa lata temu podczas Tour de Ski. To wielka niewiadoma. Lubię trasy w Norwegii, choć są ciężkie - mówi Justyna.
Polka pobiegnie w „jaskini lwa”, gdzie Norweżki nie będą chciały oddać supremacji.
- Nie jestem zaskoczona dyspozycją Norweżek, a szczególnie biegiem Therese Johaug. Ta trasa była pod nią. To jej problem, że jest teraz tak mocna. Ja i tak przez cały sezon bardziej będę się obawiać Marit – powiedziała Kowalczyk.
Stefan Leśniowski










