26.11.2014 | Czytano: 1591

V liga: Szaflary będą walczyły o awans

W rozgrywkach nowosądeckiej klasy okręgowej czyli hierarchicznie w V lidze z Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej uczestniczą trzy kluby: LKS Szaflary, Jarmuta Szczawnica i Huragan Waksmund. Zważywszy, na to że w OZPN Nowy Sącz takich podokręgów jest cztery to ilość podhalańskich zespołów w V lidze jest jak najbardziej adekwatna do potencjału. Mamy przecież w IV lidze złożonej z drużyn dwu okręgów aż cztery kluby.

Zdecydowania najbardziej udaną rundę jesienną mieli piłkarze LKS Szaflary. Szaflarzanie po 15 kolejkach zajmują drugie miejsce z dorobkiem 33 punktów i ustępują liderującemu Tymbarkowi o jedno oczko. Aktualnie Szaflary są na pozycji dającej awans do IV ligi. I oby tak się stało na koniec sezonu. Drugim podhalańskim zespołem zajmującym w nowosądeckiej okręgówce aktualnie 9 miejsce jest Jarmuta Szczawnica. Drużyna Jarmuty w tym roku uzyskała historyczny awans na ten szczebel rozgrywek. Początek dla debiutanta był wielce nieudany a może nawet szokujący bo pierwsze dwa mecze Jarmuta przegrała z Turbaczem Mszana Dolna 2:8 i z Olimpią Pisarzowa 2:4. Po tych dwu kolejkach na stanowisku trenera drużyny nastąpiła zmiana. Miejsce grającego szkoleniowca Andrzeja Darlewskiego zajął Jerzy Grabara, który parę dni wcześniej zrezygnował z pracy w KS Zakopane. Trzeba jednak zaznaczyć, że Jerzy Gabara aczkolwiek pochodzi ze Śląska to aktualnie mieszka właśnie w Szczawnicy. Pod jego kierunkiem zespół zdobył w 13 meczach 23 punkty i jest to dorobek chyba nawet ponad oczekiwania kierownictwa klubu. Tuż za Jarmutą plasuje się trzeci z naszych podhalańskich V ligowców Huragan Waksmund. To z kolei klub z dużymi tradycjami i sporymi jak na podhalańskie warunki osiągnięciami. Huragan w latach 90-tych grał w bardzo mocnej podówczas IV lidze. Po różnych zawirowaniach szczególnie po sławetnej powodzi z 1996 roku, kiedy to stadion Huraganu został zdewastowany IV ligowa drużyna została wycofana z rozgrywek i systematycznie obniżała swoją klasę sportową. Działacze Huraganu nie załamali jednak rąk i najpierw zbudowali piękny piłkarski obiekt z płytą boiskową jedną z najlepszych w województwie małopolskim po czym przystąpili do odbudowy sekcji piłkarskiej. W Huraganie na stanowisku trenera zatrudniono zakopiańczyka Bartłomieja Walczaka byłego piłkarza i szkoleniowca w tym klubie. Trener Walczak w poprzednim sezonie najpierw w dramatycznych okolicznościach wywalczył z zawodnikami awans do V ligi, w której Huragan zajął 7 miejsce, a następnie zdobył wielce prestiżowy w Podhalańskim Podokręgu Puchar Podhala. Oczekiwania trenera, działaczy a i samych zawodników zważywszy na potencjał drużyny były na ten sezon podobne miejsce w środku tabeli. Początek rozgrywek waksmundzianie mieli jednak fatalny i to w jakimś stopniu zaważyło na postawie drużyny, na jej grze w kolejnych meczach. Końcówka rundy jesiennej była jednak dla zespołu z Waksmundu zdecydowanie bardziej udana i ostatecznie piłkarze Huraganu wywalczyli na jesieni 18 punktów i zajmują w tabeli 10 miejsce. Niby nic groźnego, ale zdaniem trenera Walczaka właśnie jego zespół otwiera kategorię drużyn, które walczyć będą o pozostanie w V lidze. Krótkiej oceny gry i występów swoich zespołów dokonali trenerzy drużyn.

Stanisław Budzyk trener LKS Szaflary: - Szczerze mówiąc liczyliśmy na dobre miejsce w lidze po rundzie jesiennej. Przygotowaliśmy się do rozgrywek niezwykle solidnie i dokonaliśmy takich przetasowań w zespole, oraz pozyskaliśmy takich zawodników, które dawały nam podstawę do snucia tak optymistycznych prognoz. Pragnę przypomnieć, że prowadzę zespół z Grzegorzem Szczepańcem naszym zawodnikiem, świetnym bramkarzem. Nasze miejsce w tabeli jest właśnie wypadkową bardzo dobrych przygotowań i doboru właściwych zawodników do poszczególnych pozycji. Bardzo udany był transfer Mateusza Kłosowskiego do naszego klubu. Mateusz czuje się w naszej drużynie świetnie i wcale nie zamierza jej opuszczać. Na ogół drużyna w lidze grała dobrze, chociaż oczywiście nie ustrzegliśmy się też występów słabszych. Mam tu na myśli szczególnie przegrany 0:1 mecz z Orłem w Wojnarowej. To było jednostronne widowisko pod nasze dyktando niestety graliśmy bardzo nieskutecznie. Okazało się, że przegraliśmy ze zdecydowanym outsiderem. Także porażka u siebie 2:4 z Orkanem Szczyrzyc była bolesna bo prowadziliśmy w tym meczu już 2:0, mieliśmy kilka wyśmienitych okazji do podwyższenia rezultatu a bramki straciliśmy po naprawdę szkolnych błędach w tym jedną ze strzału samobójczego. Inna sprawa, że w tych przegranych spotkaniach nie dysponowaliśmy optymalnym składem szczególnie dotyczy to formacji ataku. Tę formację z reguły tworzą wspomniany już Mateusz Kłosowski i przesunięty z obrony Dariusz Baboń. Współpraca tej dwójki zawodników wraz z kolegami z linii pomocy naprawdę była efektywna. Tych właśnie piłkarzy zabrakło w przegranych meczach dotyczy to także spotkania w Tymbarku. Biorąc pod uwagę te okoliczności zapewne po rundzie jesiennej bylibyśmy na pozycji lidera. Siłą naszej drużyny był bardzo wyrównany i zgrany kolektyw. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra i to kolejny element naszych sukcesów w tej rundzie. Oczywiście mamy też w zespole szczególnie wyróżniających się piłkarzy jak choćby Florka Kamińskiego. Ten zawodnik swoją boiskową postawą potrafi poderwać zespół w trudnych momentach, może dzięki swoim umiejętnościom zdobywać gole przesadzające o losach spotkania. Czyni to zresztą w sposób widowiskowy i niezwykle elegancki. Prawdę mówiąc Florek Kamiński w tej rundzie wręcz odżył wrócił do dyspozycji ze swoich najlepszych czasów. Ten wynik jest dla nas zobowiązujący. Nie wyobrażam sobie, abyśmy nadal nie walczyli o awans. Inaczej nasza praca nie miałaby sensu. Oczywiście sportowo wszystko może się zdarzyć. Czekamy na ponowne ukształtowanie się władz klubu i na deklaracje ze strony działaczy. Z mojej perspektywy potrzebna jest stabilizacja składu utrzymanie tego potencjału, który jest a także pozyskanie może trzech dobrych piłkarzy do każdej formacji także po to aby podnieść poziom rywalizacji o miejsce w wyjściowej jedenastce i zabezpieczyć się na wypadek zdarzeń losowych.

Jerzy Grabara trener Jarmuty Szczawnica: - Decydując się na objecie stanowiska trenera Jarmuty przedstawiłem działaczom symultaniczną prognozę zdobycia w rundzie jesiennej 18 punktów tak aby realnie myśleć o utrzymaniu się w lidze. Udało się wywalczyć 23 oczka i to jest nasz sukces i zysk. Nie były to wcale punkty zdobywane w jakichś szczęśliwych okolicznościach, wręcz odwrotnie wywalczone w twardej walce z dużą dozą ambicji i determinacji. Oczywiście nie oznacza to automatycznego zachowania statusu V ligowca, ale ta ilość punktów zdecydowanie nas do tego celu przybliża. Runda wiosenna może okazać się jednak dla nas nawet trudniejsza tym bardziej, że teoretycznie mamy gorszy układ gier. Obejmując zespół miałem świadomość, że w pierwszych meczach punktów będziemy musieli szukać z rywalami na naszym poziomie. I rzeczywiście z tymi zespołami udawało się wygrywać. Co do teoretycznie silniejszych rywali to początkowo nie radziliśmy sobie zbyt dobrze. Moim zdaniem przełomowy okazał się paradoksalnie przegrany mecz z Tymbarkiem. Wprawdzie rezultat tego meczu 4:1 na korzyść naszych rywali wskazywałby na gładką porażkę ale wcale tak nie było. Przy stanie 1:1 na początku drugiej połowy nie wykorzystaliśmy rzutu karnego i był to moment decydujący o wyniku tego spotkania. Ten mecz utwierdził jednak naszych zawodników, że mogą nawiązać równorzędną walkę z każdym rywalem w lidze i to się potwierdziło w następnych spotkaniach. Nasz bilans bramkowy jest oczywiście bardzo niekorzystny bo mamy stracone aż 34 gole z tym, że w pierwszych dwu spotkaniach nasi rywali strzelili nam aż 12 bramek. Wbrew temu bilansowi najbardziej stabilną formacją w naszym zespole była właśnie obrona. Grali w niej z reguły: Ciesielka, Jasiurkowski po bokach i Babik oraz Diop na środku defensywy. Właśnie ten ostatni piłkarz wygrał wewnątrz klubowy ranking na najlepszego piłkarza drużyny, który ogłosiliśmy na podsumowującym rundę spotkaniu władz klub z piłkarzami. Bardzo dobrą końcówkę rundy miał też nasz najlepszy snajper Łukasz Pawełczak. Swoje dobre momenty mieli też młodzi piłkarze Mastalski czy Mlak. Swój pozytywny wkład w wyniki zespołu mieli też piłkarze wchodzący do gry z ławki rezerwowej, jak choćby Waligóra, czy Borucki. Moim zdaniem ten potencjał, który w klubie jest daje nam nadzieję na ugruntowanie pozycji w tabeli, którą aktualnie zajmujemy. Oczywiście każdy trener chciałby mieć taką kadrę, która pozwalałaby mu na realizację coraz ambitniejszych celów, ale ja nie będę naciskał na działaczy aby radykalnie zmieniać skład. Rundę jesienną zakończyliśmy z pozytywnym bilansem ale życie toczy się dalej i trzeba myśleć o piłkarskiej wiośnie do której chcemy się dobrze przygotować. Złożyłem już w klubie plan przygotowań z propozycją miejsc i ilości treningów w mikro cyklu tygodniowym łącznie z harmonogramem uzgodnionych spotkań sparingowych. Taka jest moja rola w klubie i chcę ją dobrze wykonać.

Bartłomiej Walczak trener Huraganu Waksmund: - Gdybym miał się całościowo odnosić do mojej przygody z Huraganem Waksmund to uważam, że ta miniona runda jesienna była najgorsza z dotychczasowych. Dotyczy to samej gry, ale przede wszystkim osiągniętych w niej rezultatów. W skali szkolnej oceniłbym rundę na dostateczny. Główną przyczyną tej małej liczy punktów w całej rundzie był fatalny początek rozgrywek. Niepowodzenia w pierwszych meczach rzutowały na postawę piłkarzy w kolejnych spotkaniach. Wkradła się nerwowość i niewiara w swoje umiejętności. Każde następny mecz nasi piłkarze grali pod obciążającą presja a to dla w sumie niedoświadczonych zawodników dodatkowa trudność. W całej rundzie zremisowaliśmy sześć spotkań najwięcej ze wszystkich uczestników ligi. Właściwie każde ze zremisowanych spotkań powinno zakończyć się naszymi zwycięstwami. Niestety w decydujących momentach nie strzelaliśmy bramek z sytuacji które trudno było zmarnować, albo traciliśmy gole na remis z własnych niewymuszonych błędów. Tak było. Inny rozwój piłkarskich wydarzeń z pewnością dałby nam 6 do 8 punktów więcej co radykalnie wpłynęło by na ocenę zespołu i poszczególnych piłkarzy. Niestety tak fatalna nieskuteczność spowodowała, że znaleźliśmy się w gronie zespołów walczących o utrzymanie się w lidze. Mamy wprawdzie nieznaczną przewagę punktową nad drużynami bezpośrednio zagrożonymi degradacją, ale to niewielka nadwyżka i stąd też mała pociecha. Drugim powodem zdecydowanie słabszej rundy była niedostateczna mobilizacja i koncentracja naszych piłkarzy przed niektórymi spotkaniami. Wiara a czasami nawet pewność, że jakoś sobie z rywalami poradzimy to najgorszy sposób podejścia do meczów piłkarskich. Mam nadzieję, że te przykre doświadczenia spowodują inne podejście piłkarzy do czekających nas zadań. Samo przygotowanie do rozgrywek było prawidłowe, dlatego tylko w sferze psychicznej upatrywałbym przyczyn naszych niepowodzeń. Nasze możliwości kadrowe umiejętności zawodników skazywały nas na grę z kontry. Ten element opanowany mamy dość dobrze. Gorzej gdy trzeba grać atakiem pozycyjnym co przecież świadczy o pewnej wyższej kulturze gry. Z tym mamy problem i nie będzie go łatwo poprawić, chociaż oczywiście końcówka rundy dostarczyła pewnych symptomów zmiany na lepsze. Będziemy nad tym pracować intensywnie a najlepiej zaraz po rozgrywkach. Tak się dzieje bo na treningi nieoczekiwanie przychodzi rekordowa liczba piłkarzy. Mam nadzieję, że nasi zawodnicy, którzy wcześniej z reguły grali w niższych klasach będą sukcesywnie nabierali boiskowego doświadczenia, pewnej rutyny, umiejętności zachowania się w kluczowych momentach spotkań. Jeszcze raz chcę podkreślić, że wykorzystanie kilku stuprocentowych okazji w końcówkach meczów, czy innych zachowań w grze obronnej przyniosło by nam znacznie więcej punktów wyższe miejsce w tabeli i inne nastroje wśród działaczy, zawodników, kibiców i u mnie. Mimo tych mankamentów końcówka rundy dała nam przeświadczenie, że żadna z wyprzedzających nas drużyn nie przewyższała nas w sposób zdecydowany, z każdym możemy grać jak równy z równym. Przykładem choćby ostatnie mecze w Tymbarku, czy w Mszanie Dolnej. Przy lepszej skuteczności zdobylibyśmy w tych spotkaniach znacznie więcej punktów. W porównaniu z poprzednim sezonem zdecydowanie poprawiliśmy grę w ataku. Strzelmy więcej bramek a to świadczy o pewnej progresji, niestety tracimy tez więcej goli. Jest to oczywiście konsekwencja innego rozłożenia akcentów w grze. Jak na drużynę z drugiej połówki tabeli mamy dodatni bilans bramkowy co jest sytuacją dość rzadką. Co do do naszych najwierniejszych fanów to mogę wyrażać się o nich w samych superlatywach. Ta najbardziej zdyscyplinowana i najmocniej wspierająca nas grupa młodych ludzi. Chyba w lidze a z pewnością na Podhalu nie ma tak zorganizowanej grupy kibiców i co należy podkreślić dopingujących nas w sposób bardzo kulturalny. Zawodnicy czują się z nimi związani i pewnie w jakimś stopniu zobowiązani.

Tabela nowosądeckiej V ligi po rundzie jesiennej sezonu 2014/15

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
1
KS Tymbark
15
34
41-15
2
LKS Szaflary
15
33
49-25
3
Turbacz Mszana Dolna
15
32
40-21
4
Ogniwo Piwniczna
15
28
22-17
5
Orkan Szczyrzyc
15
26
38-19
6
Olimpia Pisarzowa
15
26
33-25
7
Płomień Limanowa
15
24
25-20
8
Łosoś Łososina Dolna
15
24
25-27
9
Jarmuta Szczawnica
15
23
25-34
10
Huragan Waksmund
15
18
26-23
11 Gród Podegrodzie 15 18 23-26
12
ULKS Korzenna
15
13
21-38
13
Sokół Słopnice
15
12
20-35
14
Dunajec/Start Nowy Sącz
15
11
18-44
13
Hart Tęgoborze
15
10
16-33
14
Orzeł Wojnarowa
15
10
14-34

Tekst Ryb

Komentarze







reklama