23.11.2014 | Czytano: 593

Falstart skoczków

Dwukrotny mistrz olimpijski, mistrz świata i zdobywca Kryształowej Kuli, Kamil Stoch nie wystąpił w konkursie indywidualnym Pucharu Świata w Klingenthal. Kontuzja stawu skokowego okazała się zbyt dokuczliwa, by stanąć na rozbiegu. Pod jego nieobecność Polacy blado się zaprezentowali się.

- Prawdopodobnie jest to drobny uraz skrętny stawu skokowego. Oczywiście dokładną diagnozę będę mógł postawić po szczegółowych badaniach - powiedział doktor Aleksander Winiarski, ordynator oddziału chirurgicznego w szpitalu w Nowym Targu, który od lat jest lekarzem kadry. - Badania zostaną przeprowadzone w poniedziałek rano w szpitalu w Nowym Targu. Kamil nie mówi właściwie o żadnym upadku, czy uderzeniu. Wygląda na to, że stało się to podczas chodu. Naprawdę myślę, że to nie jest nic poważnego, ale z ostatecznymi wyrokami poczekajmy do wyników badań obrazowych.

Po nieobecność mistrza, z szóstki startujących Polaków, tylko dwóch – Piotr Żyła i Maciej Kot - zakwalifikowało się do serii finałowej, chociaż ich skoki nie powaliły. Żyła wylądował na 130,5 m i skalsyfikowany został na 19 pozycji. Kot osiągnął odległość 127, 5 m. i zajął 26 miejsce. Koledzy jeszcze słabiej skakali. Dawid Kubacki uplasował się na 33 miejscu (124,5 m), Jan Ziobro na 34 pozycji (124 m). Nie popisali się Stefan Hula i Bartłomiej Kłusek. Obaj skoczyli na odległość 121,5 m i zajęli odpowiednio 42 i 43 miejsce. Tak więc sobotni występ w drużynówce biało –czerwonych nie był wypadkiem przy pracy.

Trzech skoczków osiągnęło granicę 140 metrów. Najdalej wylądował Anders Fannemel (143 m) i zajmował trzecie miejsce. O metr krótszy skok oddał Austriak Stefan Kraft (2 miejsce). Prowadzący Niemiec Andreas Wellinger poszybował 140 metrów i o 2,8 punktu wyprzedzał Andersa Fannemela.

Ale to nie Niemiec wygrał pierwszy konkurs PŚ, lecz Czech Roman Koudelka. Po pierwszej serii zajmował czwarte miejsce, ale w finale przeprowadził udany atak na pozycję lidera. Skoczył 139,5 m i wyprzedził o 2,3 punktu Stefana Krafta. Austriak uzyskał 136 metrów w drugiej serii. Na najniższym stopniu podium stanął Andreas Wellinger, któremu 133,5 metra w finale nie wystarczyło do zwycięstwa.

Żyła wylądował pół metra bliżej niż w pierwszej serii i zajął 14 miejsce. Z kolei Kot zaliczył tylko 122 m i skalsyfikowany został na 29 pozycji. Wyprzedził tylko Czecha Antonina Hajka, który poszybował 118 m.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama