Białczanie po przegranej u siebie w derbach Podokregu z Zakopanem pokonali na wyjeździe Glinik 2:0. Watra zwycięstwo zapewniła sobie już w pierwszych 25 minutach. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym Ireneusz Gryboś uderzył pod poprzeczkę, a następnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Patryka Dudy, głową do bramki trafił Peter Drobnak. Dla piłkarzy Watry to jeszcze nie koniec rundy jesiennej. Do rozegrania mają jeszcze zaległe mecze z Sokołem Borzęcin i z Podhalem Nowy Targ.
Glinik Gorlice – Watra Białka Tatrzańska 0:2 (0:2)
0:1 Gryboś 11,
0:2 Drobnak 25.
Watra: Szewczyk – Kowalczyk, Zinyak, Zientara, Drobnak – Kuchta (59 Gacek), D. Duda, Marszałek (83 Szymański), Łojek – P. Duda (68 Zubek), Gryboś.
BKS Bochnia – Lubań Maniowy 3:2 (0:1)
Bramki dla Lubania: Kurnyta 9, Kołodziej 65.
Lubań: Świerad – Ostachowski, Firek, Czubiak, Gołdyn – Górecki, Kołodziej, Karkula (70 K. Kurnyta), Ciesielka (59 Arendarczyk), Młynarczyk (75 Kucek) – S. Kurnyta.
Piłkarze Lubania Maniowy zakończyli już rozgrywki rundy jesiennej i to zakończyli niestety porażką wprawdzie wyjazdową ale z jednym z najsłabszych w tym sezonie zespołów grupy wschodniej małopolskiej IV ligi Bocheńskim KS. Nic nie zapowiadało tak fatalnego zakończenie przez maniowian rundy jesiennej. Lubań po golu Sylwestra Kurnyty prowadził w 9 minucie 1:0. Ten korzystny wynik zaczął się wymykać maniowianom po zmianie stron i to po dwu wykorzystanych przez gospodarzy rzutach karnych. Najpierw sędzia podyktował „jedenastkę” za rękę Karkuli a drugiego karnego arbiter podyktował za faul Artura Świerada na zawodniku gospodarzy. Bramkarz Lubania za swój „wyczyn” został relegowany z boiska. To już nie pierwsza tak niefortunna interwencja maniowskiego golkipera w tych rozgrywkach. Mimo to w 65 minucie Lubań zdołał wyrównać, ale w 85 minucie gospodarze po zagraniu z rzutu rożnego zdołali uzyskać zwycięską bramkę i piłkarze Lubania wracali do Maniów z niczym.
- Zamiast wygrać, my znów przegrywamy. Już do przerwy powinniśmy sobie zapewnić trzy punkty i grać w drugiej połowie spokojnie, ale tradycyjnie tego nie uczyniliśmy. Nawet w osłabieniu przy stanie 2-1 złapaliśmy kontakt, a po chwili mogliśmy prowadzić. Powiem krótko, jesteśmy frajerami - skomentował wściekły na zespół, trener Lubania Łukasz Biernacki.
Mecz NKP Podhale http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=8359
Tekst Ryb










