05.10.2014 | Czytano: 899

III liga: Pierwsza porażka Porońca

Do sobotniego przedpołudnia 4 października Poroniec Poronin był jedynym niepokonanym zespołem w małopolsko-świętokrzyskiej III lidze. Czy to wczesna pora rozgrywania meczu (11,00) spowodowała, że ta wspaniała seria spotkań bez przegranej Porońca Poronin skończyła się na boisku w Andrychowie. W 11 kolejce podopieczni Marcina Manelskiego ulegli tamtejszemu Beskidowi 2:5.

Mecz bardzo zacięty i emocjonujący z huśtawką nastrojów po obu stronach. Poroniec zaczął doskonale bo już w 1 minucie – a dokładnie w 37 sekundzie meczu - jego pierwsza akcja ofensywna zakończyła się zdobyciem gola. Grzegorz Kmiecik przejął piłkę zagraną z prawej strony boiska i technicznym strzałem z 18 metra ulokował futbolówkę w bramce tuż przy słupku. Cztery minuty później miał miejsce jeden z kluczowych momentów tego spotkania. Po błędzie Artura Prokopa, Bartłomiej Piszczek próbując ratować sytuację dopuścił się faulu na wychodzącym na czystą pozycję zawodniku Beskidu, za co arbiter pokazał mu czerwoną kartkę. Grając w przewadze gospodarze w 22 min wyrównali stan meczu po tym jak Dawid Rupa skorzystał z nieporozumienia Przemysława Senderskiego z Adrianem Jękotem. Po zmianie stron znów pierwsi powody do radości mieli poronianie. W 54 min na ponowne prowadzenie wyprowadził ich bowiem niezawodny w tym sezonie Dawid Bartos, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Rafale Gadzinie. W 66 min to gospodarze mieli rzut karny (faul Mariusza Łyducha), którego na gola wyrównującego zamienił Krzysztof Jurczak. W 71 min Beskid już prowadził za sprawą Dawida Rupy, a już w doliczonym czasie gry dwa gole Bartłomieja Pająka przypieczętowały wygraną andrychowian. We wcześniejszych meczach to rywale Porońca zazwyczaj tracili zawodnika po czerwonych kartach i Poroniec wykorzystywał tę sytuację. Teraz było odwrotnie i przeciwnik wykorzystał osłabienie Porońca. Tak to w piłce bywa, ale chyba nie gra w osłabieniu była głównym powodem przegranej poronian. Drużynie jak przyznaje trener Manelski przytrafił się słabszy mecz i najważniejsze aby był to tylko typowy „wypadek przy pracy”.

Beskid Andrychów – Poroniec Poronin 5:2 (1:1)
0:1 Kmiecik 1,
1:1 Rupa 22,
1:2 Bartos 54,
2:2 Jurczak 66 z karnego,
3:2 Rupa 71,
4:2 Bartłomiej Pająk 90,
5:2 Bartłomiej Pająk 90.

Poroniec: Jękot – Bartos ŻK, Piszczek CZK, Mikołąjczyk, Senderski (74 Folwarski ŻK) – Zielonka, Prokop (46 Łybyk), Lizak, Dudzik (66 Wójcik) – Gadzina (60 Łyduch ŻK), Kmiecik ŻK.

Tekst Ryb


Komentarze







reklama