Trzeba jasno zaznaczyć, że modernizacja stadionu to dzieło Józefa Pawlikowskiego-Bulcyka, mimo że ani on ani jego rodzina nie są właścicielami tego terenu. Ten gest trzeba docenić.
Na Podhalu szczególnie w gminie Nowy Targ powstało albo powstaje wiele nowoczesnych stadionów i boisk piłkarskich. Tam jednak buduje się je ze środków budżetowych. Nikt dotychczas nie zaryzykował zbudowania stadionu z własnych prywatnych pieniędzy. Józef Pawlikowski- Bulcyk tak zrobił. Zbudował nie tylko nowy stadion, ale także nową trzecioligowa drużynę i trzeba dodać, że w tym sezonie ten nowy zespół spisuje się wręcz znakomicie.
Grając dotychczas wszystkie spotkania na wyjazdach trzy razy wygrał i trzy razy zremisował. We wczorajszym meczu piłkarze Porońca pewnie pokonali tegorocznego beniaminka III ligi Partyzanta Radoszyce 3:0. Wprawdzie pierwsze pół godziny spotkania wcale nie zapowiadały tak pewnego zwycięstwa gospodarzy bowiem na boisku toczyła się twarda walka o każdą piłkę. Sytuacji bramkowych właściwie brakowało. Godne odnotowania były tylko strzały z dystansu Roberta Sęka po rozegraniu piłki z rzutu wolnego i Sebastiana Laszczyka po jego dynamicznej akcji prawym skrzydłem. W obu przypadkach bramkarze wprawdzie z kłopotami ale obronili te uderzenia. W 35 minucie doszło do brzemiennego w skutki wydarzenia. Laszczyk okazał się za szybki dla obrońców Partyzanta i wychodzącego na czystą pozycję napastnika Porońca sfaulował Patryk Pyzia. Piłkarze Porońca i kibice tego klubu byli pewni, że przewinienie nastąpiło już w polu karnym, tymczasem sędzia główny po konsultacji z sędzią asystentem uznał, że faul miał miejsce na linii szesnastki. Tym niemniej ukarał zawodnika drużyny przyjezdnej czerwoną kartką i podyktował rzut wolny. Do jego wykonania szykowali się weterani drużyny Porońca Dawid Bartos i Artur Prokop. Uderzył ten drugi w sposób może niezbyt mistrzowski bo na wprost muru tyle, że futbolówka przeszła między rozsuniętymi zawodnikami Partyzanta i ugrzęzła w rogu bramki. Jeżeli było to świadome pociągnięcie to trzeba chylić czoła przed grającym drugim trenerem Porońca. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył Grzegorz Kmiecik, który dostał kapitalnie kilkudziesięciometrowe podanie od Dawida Bartosa i po przyjęciu piłki klatką piersiową uderzył z 8 metrów nie do obrony. W 55 minucie było już 3:0. Znów w głównej roli wystąpił Kmiecik. Tym razem był on pociągany w polu karnym za koszulkę przez Sęka i arbiter wskazał na rzut karny. Ten rzut karny na gola zamienił Bartos, który uderzył na tyle mocno i precyzyjnie, że mimo iż jego intencję wyczuł bramkarz, to piłka znalazła się w siatce. Ta bramka właściwie rozstrzygnęła o losach spotkania. Poronianie kontrolowali jego przebieg mając jeszcze kilka sytuacji do podwyższenia rezultatu z kontr. Coś powinni jeszcze wykorzystać bo nie było nad nimi, żadnej presji. Goście wprawdzie grali ambitnie, ale mieli świadomość, że występują w liczebnym osłabieniu i nic poronianom zrobić nie mogą. Inna sprawa, że piłkarze Partyzanta ustępowali gospodarzom pod względem szybkości i to był ten atut, który zadecydował o tak pewnej i zdecydowanej wygranej Porońca.
- Przyznam, że dało się przed tym meczem wyczuć lekką tremę w naszym zespole. Również tyczy się też to i mojej osoby.Bardzo chcieliśmy dobrze wypaść przed własną publicznością. To taki historyczny moment dla nas i naszych kibiców. Nie chcieliśmy tego popsuć. Udało się. Nie zawieliśmy. Wygraliśmy myślę jak najbardziej zasłużenie. Oczywiście czerwona kartka dla jednego z rywali nieco ułatwiła nam zadanie, ale nie tylko to legło u podstaw naszego zwycięstwa. Po początkowych nerwowych minutach coraz częściej nasze ataki zaczęły sprawiać kłopoty rywalom i właśnie faul obrońcy gości oraz kara dla niego była tego konsekwencją. Po zdobyciu trzeciej bramki nie forsowaliśmy już tempa mając świadomość, że już w niedzielę czeka nas kolejny mecz ligowy z Unią Tarnów. Suma summarum pełne 60 minut naszej gry do przodu dało nam pewne i z psychologicznego punktu widzenia cenne zwycięstwo – ocenił trener Porońca, Marcin Manelski.
Z Unią Tarnów Poroniec znowu zagra na swoim obiekcie w niedzielę 14 września o godzinie 16.
Poroniec Poronin – Partyzant Radoszyce 3:0 (2:0)
1:0 Prokop 35,
2:0 Kmiecik 44,
3:0 Bartos 55 z karnego.
Sędziował: Michał Górka z Tarnowa.
Widzów: 300
Poroniec: Jękot – Nowobilski, Bartos, Mikołajczyk ŻK, Senderski – Leszczak, Prokop, Łybyk (77 Stopka), Zielonka (72 Kępa) – Gadzina ŻK (60 Łyduch), Kmiecik (69 Dudzik).
Patryzant: Zieliński – Miśtal, Pyzia CZK 33, Prus, Ubożak – Gulas (57 Snoch), Morgaś, Czarnecki, Sęk (57 Zagdan) – Szymkiewicz (82 Korczak), Nwachukwu.
Tekst Ryb










