21.07.2014 | Czytano: 2785

Być gotowym na więcej

„Cel może wydawać się daleki, ale wystarczy krok, by wejść na ścieżkę prowadzącą do niego” – to jedno z haseł, które widnieje przy wejściu do klubu Hi Fitness w Nowym Targu. W tym miejscu hokeiści Podhala spędzili większą cześć przygotowań do sezonu. Ich „zmorą” był Szymon Wesołowski – instruktor i trener Les Mills. Z zewnątrz to wyglądało na przyjemne zajęcia, ale w rzeczywistości wymagały ciężkiej pracy i wylania hektolitrów potu.


- Nie musisz być najlepszy, by zacząć, ale musisz zacząć, by stać się najlepszym – to kolejne motto, dla tych, którzy tutaj przybywają. Jak je zinterpretujesz? – pytam Szymona Wesołowskiego.
- To jest prosty przekaz. Każdy może zacząć, bo stopień mistrzowski jest celem, który może postawić sobie każdy. Jednak to tylko od Ciebie zależy jak długo będziesz szedł tą drogą. Mistrzostwo można osiągnąć przez ciężką pracę, przez stawianie sobie wyzwań, raz za razem. Jeśli chce się dążyć do niego należy podejmować wyzwania, ryzykować i nie poddawać się, gdy inni odpuszczają, a wtedy stajesz się zwycięzcą. To jest możliwe tylko przez ciężką pracę nad sobą.

- Nie możesz być gotowy na wszystko, ale możesz zrobić wszystko, by być gotowym na więcej – to kolejne hasło. Czy hokeiści po twoich zajęciach są już gotowi na wszystko?
- Na pewno gotowi na więcej, ale to „więcej” zależy od każdego z osobna. Zespół musi być poukładany jak klocki. Zawodnicy muszą działać razem. Chodzi o to, żeby nawet najsłabszy z nich był silniejszy niż był wcześniej. Trzeba eliminować słabe punkty, by stać się całością drużyny. Stać się ekipą nie do zatrzymania.

- Nie zatrzyma się przed metą?
- Nie zależy to od siły naszych mięśni, ale od siły naszego umysłu i woli walki. O naszej prawdziwej sile nie stanowią mięśnie, kości, ścięgna, stawy, ani to co zjem, lecz to co mamy w sercu. Siła charakteru i wola walki charakteryzuje zwycięzców. Jeśli chłopaki będą mieli w sobie ogień, to gwarantuję, że będą walczyć do końca. Wierzę, że charakteru im nie zabraknie tuż przed metą, kiedy trzeba będzie zrobić ten decydujący krok.

- Trenowali na maksa czy z rezerwą? Jakie masz odczucia?
- Dawali z siebie naprawdę wszystko. Efekty ich pracy widać było na podłodze, w postaci hektolitrów potu, które wylali. To jest informacja, że pracowano intensywnie. Zajęcia, które prowadziłem miały zwiększyć nie tylko intensywność ich treningów, ale przede wszystkim wzmocnić ich ciało, zwiększyć dynamikę, szybkość oraz moc ruchu. Dyscyplina sportu jaką uprawiają bazuje na treningu interwałowym, wymagającym dużej mocy w dość krótkich odstępach czasowych. Po kilkunastu sekundach intensywnego wysiłku należy odrobinę zwolnić i złapać wtedy dwa oddechy na to, by za moment ruszyć do przodu ponownie. „HIIT – High Intensity Interval Training”. Trening interwałowy wysokiej intensywności jest najintensywniejszą formą treningu, którą opracowano, pozwalającą osiągnąć maksymalnie szybkie rezultaty w jak najkrótszym czasie.

- Pracowałeś z tymi chłopakami także w ubiegłym roku. Widzisz jakąś różnicę?
- Treningi są podobne, o podobnej specyfice jak w zeszłym roku. Widzę postęp w sile, dynamice i przede wszystkim technice. Należy pamiętać, że siła, to nie wszystko. Istotnym elementem jest technika wykonywanego ruchu. To ona decyduje o tym, w jaki sposób wykorzystujemy siłę naszych mięśni.

- Ćwiczenia ubarwiasz motywacyjnymi wstawkami. Są wyćwiczone, przygotowywane, czy spontanicznie przychodzą ci do głowy?
- Są myślami, które udało mi się zebrać podczas wszystkich zajęć. Tekstami nieprzygotowywanymi, nieopracowywanymi czy też spisywanymi. Są inspirowane działaniami podopiecznych na moich treningach. Mają za zadanie pobudzić do działania w trakcie jednostki treningowej. Nie tylko motywować, ale odzwierciedlać w jaki sposób trenują i kim mogą się stać, jeśli w siebie uwierzą.

- Ci, którzy nie widzieli treningów mogą być zdziwieni i zapytać: po co wyczynowcom potrzebne są takie wygibasy?
- Profesjonale drużyny na przygotowania do sezonu wykładają grube miliony, nie polskich złotych, ale euro i dolarów, by korzystać z takich metod treningowych. Tego typu usługi są w stanie przynieść wymierne korzyści, w postaci wytrzymałości, siły, dynamiki i mocy mięśni. Zawodnicy są w stanie te elementy poprawić, a poprawa w ich przypadku oznacza lepsze rezultaty w treningu i podczas meczów.

- Ile czasu trzeba poświęcić, żeby osiągnąć idealną sylwetkę?
- To pewien punkt odniesienia, do którego można dążyć, dla każdego inny, a więc wymagający różnej ilości czasu, a przede wszystkim zaangażowania w ćwiczenia, odżywianie, odpoczynek. Coś takiego jak idealna sylwetka nie ma racji bytu. Są idealne proporcje, ale to tylko teoria, tylko i wyłącznie średnia, statystyka nie mówiąca nic poza liczbą na papierze, która nijak ma się do rzeczywistości. Nie żyjemy w świecie teorii, lecz praktyki, gdzie trening ma uczynić nasze życie lepszym. W kwestii dążenia do ideału każdy z nas powinien mieć swe cele, do których będzie dążył. Jeśli w pewnym momencie stwierdzi, że już je wszystkie osiągnął i wszystko umie, to znaczy, że właśnie zakończył karierę sportowca.

- Długo musiałeś ćwiczyć, by dojść do poziomu, który reprezentujesz?
- Moja kariera zaczęła się dziewięć lat temu, a od pięciu stała się intensywniejsza przez to, że pracuję dla dwóch klubów jednocześnie. Jestem trenerem w Hi Fitness w Nowym Targu, a także klubu Fit Nation w Nowym Sączu ponadto szkoleniowcem i prezenterem międzynarodowym u największego producenta programów fitness na świecie, firmie Les Mills. Zajmuję się uświadamianiem ludzi, pokazywaniem jak trening może być przyjemny, a zarazem pożyteczny. Jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, to nie powinny być to zwykłe ćwiczenia, ale zdecydowanie coś więcej. To powinno być przeżycie, do którego chcemy wracać. Ma za zadanie zmienić nasze życie i sposób myślenia.

- Uprawiałeś kiedyś sport?
- Przez długie lata grałem w piłkę nożną w zespole Podhala. Uprawiałem sztuki walki – karate, taekwondo i jiu-jitsu. Startowałem w zawodach miejskich, rejonowych, okręgowych w sprincie i skoku w dal, bo radziłem sobie w konkurencjach szybkościowych. Rekreacyjnie jeżdżę na snowboardzie od kiedy doznałem skomplikowanego złamania na nartach ;) Dbajmy o swoje ciało i zdrowie bo mamy tylko jedno.

Rozmawiał Stefan Leśniowski


 

Komentarze





reklama