O pewnym sukcesie mogą mówić piłkarze KS Zakopane, którzy wyjazdowe spotkanie z liderem grupy wschodniej małopolskiej IV ligi Wolanią Wola Rzędzińska zremisowali 2:2. Źle się natomiast dzieje z Lubaniem Maniowy. Piłkarze tego klubu przegrali trzeci mecz z rzędu tym razem u siebie z rezerwami Sandecji Nowy Sącz 3:4.
Spotkania KS Zakopane z Wolanią charakteryzują się tym, że rozgrywane są w trudnych warunkach atmosferycznych podczas padającego deszczu. Tak było w Zakopanem tak też było w Woli Rzędzińskiej, tym niemniej oba mecze stały na dobrym poziomie i nie brakowało w nich ładnych akcji i sytuacji bramkowych. W jesiennym meczu pod Tatrami wygrali gospodarze 2:1, w rewanżu był remis 2:2. Jak zatem widać zakopiańczycy mają korzystny bilans z liderem i chyba przyszłym III ligowcem. Początek spotkania upłynął na wzajemnym badaniu sił, a po upływie kwadransa gry pierwsi groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Strzał Białego po ziemi z trudem wybronił Paszuda. W odpowiedzi bramkarza Wolanii strzałem z dystansu próbował pokonać Drabik, ale też nieskutecznie. W 19 minucie gospodarze zdobyli jednak gola. Uzyskał go strzałem z główki Szosta po zagraniu weterana Jasiaka z rzutu rożnego. W 32 minucie zakopiańczycy doprowadzili do wyrównania, też po rozegraniu stałego elementu gry wrzucie piłki z autu. Autorem wyrównującej bramki był Stępień, którego strzał był nie do obrony piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wpadła do siatki. Po zmianie stron to nasza drużyna jako pierwsza miała okazję na zmianę wyniku. Po zagraniu z rzutu rożnego z około 5 metrów główkował Gubała, ale fatalnie przestrzelił. Nie udało się zdobyć bramki na początku drugiej odsłony spotkania uczynił to w 63 minucie Matusz Kłosowski. który w sytuacji sam na sam z Mikrutem pewnie pokonał bramkarza Wolanii. Gola poprzedziła szybka kontra zakopiańczyków. Niestety minutę później ponownie był remis. Bramkę dla gospodarzy także w sytuacji sam na sam zdobył chwilę wcześniej wprowadzony Bielek, któremu piłkę poza obronę zakopiańczyków wyłożył nomen omen Biały. Chwilę później Bielak był ponownie w sytuacji sam na sam z Paszudą, ale tym razem przegrał pojedynek zakopiańskim golkiperem. Mimo jeszcze kliku szans z obu stron spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem.
Trener KS Zakopane Jerzy Grabara: Jesteśmy oczywiście zadowoleni z wyniku osiągniętego na boisku lidera. Także nasza gra mimo pewnego osłabienia bloku defensywnego była co najmniej poprawna. Był taki okres w tym spotkaniu, kiedy to my prowadziliśmy grę a przecież Wolania nie przypadkowo jest liderem. Prowadzenie na 2:1 uzyskaliśmy po świetnie rozegranej kontrze właściwie bez przyjmowania piłki. To cieszy bo to prawie kopia akcji i bramki z meczu z Barciczanką.
Wolania Wola Rz. - KS Zakopane 2:2 (1:1)
Bramki: Szosta 19, Bielak 65 - Stępień 32, Kłosowski 64
Wolania: Mikrut - Szosta, Furmański, Baruch, Szczerba, Ł. Wilk (85 Ciochoń), M. Barwacz, K. Barwacz, Jasiak, Jurczyk (62 Bielak), Biały.
Zakopane: Paszuda - Floryn, Gubała, Król, Leniewicz, Ustupski, Babicz, Stępień, Drabik, Kłosowski (73 Witoń), Wesołowski.
Najbliższy mecz KS Zakopane zagra u siebie z Jadowniczanką Jadowniki. Jego rozegranie zaplanowane jest na boisku trawiastym przy ul. Orkana na godz.15 Jeżeli to boisko nie będzie nadawało się do gry mecz zostanie przeniesiony na boisko ze sztuczną trawą zakopiańskiego COS-u. Zmieniona zostanie też godzina jego rozpoczęcia na 12,30. Piłkarze Watry podejmować będą outsidera Turbacz Mszana Dolna też w niedzielę o godzinie 17, natomiast Lubań Maniowy ma wyjazdowy mecz Rylovią Rylowa.
Przegrana w doliczonym czasie gry
Piłkarze Lubania Maniowy przegrali trzeci mecz z rzędu i ich sytuacja w tabeli zrobiła się nieciekawa. Co więcej maniowianie gole przesądzające o porażce stracili w doliczonym czasie gry a na domiar złego czwartą bramkę strzelił im były zawodnik Lubania Fałowski.
Zapis najważniejszych boiskowych zdarzeń
3 min Gol 1:0 – Górecki z 30 metrów huknął z woleja pod poprzeczkę bramkarz był bez szans na obronę tego strzału.
17 min – strzał Piszczka głową z trudem wybronił Świerada
20 min – Wardega przerzucił piłkę nad obroną do futbloówki doszegł K. Kurnyta, ale trafiłtylko w bramkarza
25 min – akcja tej samej pary zawodników tym razem strzał K. Kurnyty poszybowała nad poprzeczką.
26 min – uderzenie z rzutu Góreckiego obronił bramkarz
38 min – Piszczeak wygrał pojedynek biegowy z maniowskimi obrońcami uderzył, ale minimalnie niecelnie
39 min Gol 1-1 - Maślejak dośrodkował z rzutu rożnego, najprzytomniej w polu bramkowym zachował się Szeliga i wpakował futbolówkę do bramki.
45 min Gol 1-2 - Maślejak otrzymał podanie w uliczkę, po czym wpadł w pole karne i wpisał się na listę strzelców.
70 min Gol 2-2 - Czubiak posłał centrę na piąty metr, Ciesielka zgrał głową do S.Kurnyty, a ten popisał się celną główką.
81 min Gol 3-2 - Kuziel zagrał do Ciesielki w pole karne, snajper Lubania zakręcił obrońcami i umieścił piłkę w bramce tuż przy prawym słupku.
90 min Gol 3-3 - Fałowski zacentrował w szesnastkę, a Kacala z bliskiej odległości pokonał Świerada.
90+ Gol 3-4 - Fałowski wykonał rzut wolny z 35 metra i uderzył nie do obrony, piłka z impetem zatrzepotała w siatce.
Wolski Lubań Maniowy – Sandecja II Nowy Sącz 3:4 (1:2)
1:0 Górecki 3,
1:1 Szeliga 38,
1:2 Maślejak 45,
2:2 S. Kurnyta 60,
3:2 Ciesielka 83,
3:3 Kacal 90,
3:4 Fałowski 90.
Sędziował Paweł Gędłek z Krakowa.
Żółte kartki: Górecki, Darowski – Szeliga.
Czerwona: Darowski (90 za drugą żółtą).
Lubań: Świerad – Karkula, Czubiak, Firek, Gołdyn (70 Złocki) – K. Kurnyta (46 Noworolnik), Darowski, Wardęga (60 Ciesielka), Ostachowski (46 Kuziel) – S. Kurnyta.
Tekst Ryb










