Wynik derbowego pojedynku został ustalony już po pierwszych 30 minutach gry bowiem w tym okresie padły wszystkie gole. Był to zarazem zdecydowanie najciekawszy fragment całego spotkania.
Lepiej zaczęli gospodarze, których już w 9 minucie objęli prowadzenie, po tym jak Łukasz Remiasz dobił strzał Rafała Kuchty. Odpowiedź Lubania przyszła niecałe dwie minuty później a stało się to w bardzo dziwnych okolicznościach. Z okolic linii końcowej boiska dośrodkowywał Robert Karkula, bramkarz Watry próbował łapać piłkę, ale zrobił to tak niefortunnie, że ta wypadła mu z rąk i wtoczyła się do siatki. Równie dziwna była bramka zdobyta w 25 minucie przez Macieja Góreckiego. Obrońca Lubania próbował dośrodkować z prawej strony boiska w pole karne, ale piłka zeszła mu z nogi i przelobowała stojącego na piątym metrze Szewczyka. W 30 min błysnął Grzegorz Ciesielka. Po zagraniu z głębi pola, wygrał on starcie bark w bark z Peterem Vresilovicem i nie zastanawiając się huknął z 20 metrów i futbolówka wylądowała w „okienku" bramki Watry. W dalszej części meczu najgroźniejsze sytuacje oba zespoły stworzyły ze stałych fragmentów gry głównie rzutach wolnych, ale tym razem obaj bramkarze spisali się przy ich obronach bez zarzutu. Jeszcze w 80 min, piłkarzy z Maniów od utraty gola uratował Damian Firek, wybijając w ostatnim momencie piłkę zmierzającą do bramki i już więcej sytuacji bramkowych w tym spotkaniu nie było. Mimo wszystko wynik tego meczu jest pewnego rodzaju niespodzianką.
Prezes Watry Andrzej Rabiański: Po dwu dobrych meczach przytrafiło się nam słabsze spotkanie, może nie całej drużynie tylko naszemu bramkarzowi dotychczas najmocniejszemu punktowi naszej drużyny. No cóż tak czasami bywa. Moim zdaniem sprezentowaliśmy Lubaniowi dwie bramki i stąd taki a nie inny wynik. To oczywiście boli ale nie załamuje nas. Przed nami wiele spotkań a już udowodniliśmy, że możemy grać i wygrywać z wyżej notowanymi rywalami. Liga jest wyrównana i ten fakt pozwala nam z wiarą i nadzieją patrzeć w przyszłość. Będziemy walczyli o pozostanie w niej do ostatniego meczu.
Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – Wolski Lubań Maniowy 1:3 (1:3)
1:0 Ł. Remiasz 9,
1:1 samobójcza – Szewczyk 11,
1:2 Górecki 25,
1:3 Ciesielka.
Żółte kartki: Gał – Złocki.
Widzów: 300
Watra: Szewczyk – Drobnak, Vresilovic, Zynyak, Bochnak – Kuchta (61 Gał), Zubek, Kowalczyk, Gacek (80 Kuszczak) – Ł. Remiasz, Kociołek.
Lubań: Świerad – Górecki, Firek, Czubiak, Gołdyn – Karkula, Darowski, Noworolnik, Kuziel (87 K. Kurnyta) – Ciesielka (35 S. Kurnyta), Złocki (78 Ostachowski).
Tekst Ryb










