W czterech z dotychczas rozegranych spotkaniach piłkarze z Szaflar mieli przyznane aż cztery „jedenastki” i ani jednej nie wykorzystali. Tego się w kategoriach racjonalnych nie da zrozumieć. Ale tak było i nie trzeba chyba dodawać, że punktów to naszej drużynie nie przysporzyło. A tych ona potrzebuje najbardziej. Mecz z Korzenną dla obu drużyn był z gatunku tych „za sześć punktów” i niestety te punkty zainkasowała Korzenna. Piłkarze Szaflar wyszli na to spotkanie zupełnie zdekoncentrowani i natychmiast zaczęli popełniać szkolne błędy jak chociażby ten w pierwszej minucie Maciasia. Na szczęście strata piłki przez stopera Szaflar skutkowała tylko rzutem rożnym. Ale i po tym stałym fragmencie gry goście mogli zdobyć gola. Niepilnowany Marek Olszewski z łatwością doszedł do pozycji strzeleckiej, ale główkując spudłował. W 17 minucie Baboń w ostatniej chwili wślizgiem wybił piłkę spod nóg Szlaga najlepszego w tym meczu piłkarza na boisku.Minute później sędzia puścił przynajmniej 3 metrowego spalonego, ale i tej okazji goście nie wykorzystali. W 19 minucie jednak objęli prowadzenie. Olszewski z okolic 25 metra zagrał na lewą stronę do dobrze ustawionego Koguta, który przyjął piłkę wbiegł z nią w pole karne i uderzył obok chyba źle ustawionego Cisonia. Gospodarze zamiast rzucić się do odrabiania starty nadal zachowywali się na boisku biernie. I przy takiej postawie zawodników Szaflar w 26 minucie na czystą pozycję wyszedł Szlag, na szczęście rykoszet uratował Szaflary przed utratą drugiego gola. Być może ta sytuacja obudziła piłkarzy Szaflar bo zaczęli zagrażać drużynie z Korzennej. Najpierw szansę miał Magulski, który mógł dograć piłkę do świetnie ustawionych partnerów, ale tego nie zrobił. Z kolei Gogolak powinien podawać do Magulskiego, ale w sytuacji sam na sam jednak przy ostrym kącie zdecydował się na strzał ale fatalnie spudłował. Podhalanie próbowali pokonać bramkarza gości także strzałami z dystansu i chociaż były to uderzenia celne to jednak bramkarz je bronił jak choćby strzał Floriana Kamińskiego i Jarząbka. W 43 minucie za faul na Gogolaku sędzia podyktował przeciw drużynie przyjezdnej rzut karny. Do piłki podszedł Palenik uderzył z 11 metrów i trafił w poprzeczkę. Czy to ostatecznie załamało piłkarzy Szaflar trudno powiedzieć bo zaraz na początku drugiej połowy goście przeprowadzili atak lewą flanką doszło do nieporozumienia pomiędzy stoperami i piłkę na czystej pozycji otrzymał Szlag. Uderzył z 5 metrów praktycznie do pustej bramki i trafił w poprzeczkę. Do odbitej piłki dopadł jednak M. Olszeski i wpakował do siatki. Ciekawe, że ta stracona bramka podziałała pobudzająco na piłkarzy Szaflar. Zaczęli grać odważniej bardziej energicznie i w 67 minucie uzyskali kontaktowego gola. Po wrzucie z autu Maciaś przedłużył podanie głową, piłka trafiła na 10 metr do Palenika, który zastawił się od rywala i uderzył nie do obrony. Mimo ciągłego naporu gospodarzy więcej goli w tym meczu już nie padło choć sytuacji z obu stron na ich zdobycie nie brakowało. Ten wynik w zupełności satysfakcjonował drużynę gości a zespól z Szaflar postawił w arcytrudnym położeniu.

KS Szaflary – ULKS Korzenna 1:2 (0:1)
0:1 Kogut 19,
0:2 Marek Olszewski 46,
1:2 Palenik 67.
Sędziował: Jan Kurek z Limanowej.
Żółte kartki: J. Kantor, Znamirowski, Kogut.
Widzów 100.
Szaflary: Cisoń – Baboń, Hajnos, Palenik, Magulski – D. Szczerba, Gogolak, Jarząbek,Maciaś, F. Kamiński, Joniak (72 Marek).
Korzenna: A. Szczerba – M. Olszewski, Znamirowski, J. Kantor, M. Kantor – Wójcik, Marek Olszewski (70 D. Wielgus), Młyczyński, Kogut (80 Baczyński) – Obrochta, Szlag.
Nasz trzeci zespół V ligowy Huragan Waksmund mecz na prośbę drużyny z przełożył na 11 czerwca.
Tekst Ryb
Zdjęcia Krzysztof Garbacz










