20.04.2014 | Czytano: 1932

III liga: Zamieszania ciąg dalszy

To co stało się ostatnio w drużynie Porońca Poronin wygląda na czystą aberrację. A wszystko zaczęło się od zwycięskiego meczu Porońca z Bocheńskim KS.

Wtedy prowadzona jeszcze przez trenera Szymona Burligę drużyna wygrała z Bocheńskim KS 5:1 z zespołem prowadzonym wówczas przez trenera Marcina Manelskiego. Po tym spotkaniu z funkcji szkoleniowca w Porońcu został zwolniony trener Szymon Burliga. Powodem było odsunięcie od pierwszego składu Artura Prokopa. Ze zwolnionym trenerem solidaryzowało się sześciu zawodników, którzy opuścili szeregi III ligowej drużyny. Z pewnej już perspektywy można śmiało powiedzieć, że działanie obu stron a więc kierownictwa klubu reprezentowanego przez Jakuba Pawlikowskiego a z drugiej strony przez część zawodników były pochopne nacechowane emocjami i przyniosły obu stronom same straty. Oczywiście właściciele Porońca bo tak trzeba określić rodzinę Pawlikowskich Bulcyków mają prawo dobierać do swojego klubu takich zawodników jakich chcą bo dają na to pieniądze, ale też nie mogą stawiać pod ścianą trenerów i zawodników tylko dlatego, że jednych lubią bardziej lub mniej. Ludzie, których Poroniec jest pracodawcą mają też swoje ambicje, swój honor. Tak można prowadzić swoje gospodarstwo a nie klub z ponad 70 letnia tradycją. Konflikt przydarzył się w momencie gdy Poroniec potrzebował jedności aby zespół z sukcesem obronił się przed spadkiem z III ligi. Drużyna piłkarska jest w rozsypce. Niestety w takich sytuacjach zwykło się mówić,że „mleko się już rozlało”. Czy można jeszcze tę sytuację naprawić. Pewnie tak potrzeba może jest mediacja albo kogoś zaufanego dla obu stron, a może kogoś z Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Okres Świąt Wielkanocnych sprzyja refleksji, pewnemu spojrzeniu z dystansem na sprawy doczesne na bieg zwykłych codziennych zdarzeń i oby natchnął skonfliktowane strony do pójścia na kompromis. Po ostatnich trzech z rzędu porażkach Poroniec niebezpiecznie obsuwa się w kierunku strefy spadkowej. A grał z drużynami z którymi powinien punkty inkasować. Jeżeli nic się w konflikcie nie zmieni to z zespołami z górnej półki trudno będzie poronianom zdobywać punkty. Pozyskanie w ostatniej chwili nawet znanych piłkarzy nie gwarantuje sukcesu boiskowego. Trzeba ich przecież jakoś wkomponować w zespół a czasu na to nie ma.

Pierwsze z trzech przegranych spotkań Poroniec grał z Beskidem w Andrychowie i poległ 0:4, drugie poronianie grali u siebie z Wierną Małogoszcz. U siebie to znaczy na boisku ze sztuczną trawą zakopiańskiego COS-u. Tego meczu mogło nie być bo w przed dzień i w samym dniu rozegranego spotkania w Zakopanem obficie padał śnieg. Obserwator z ramienia związku zapewne przychyliłby się do odwołania spotkania ze względu na warunki. Niestety właściciel klubu uparł się aby mecz grać i gospodarz przygotował boisko na tyle ile było możliwe. Samo spotkanie miało zaskakujący przebieg. Najpierw gola zdobyli gospodarze z karnego podyktowanego za faul na Gadzinie. „Jedenastkę” wykorzystał poszkodowany. Później goście wyrównali po jak się to określa strzale życia Szczepana Krzeszowskiego. Chwilę później skandaliczne zachował się prawy obrońca Porońca Kępa i sędzia usunął go z boiska. Mimo to Poroniec w 35 minucie odzyskał prowadzenie. I znowu strzelcem został Gadzina. Wierna stratę odrobiła jednak jeszcze przed przerwą. Po szybkim kontraktu lewą stroną, dośrodkowaniu Krzeszowskiego sytuacją wykorzystał Sebastian Wijas. Na drugą połowę Poroniec wyszedł już bez Gawrona, który w przerwie wymagał opieki medycznej. Ze względu na brak rezerwowego bramkarza do bramki wszedł Artur Prokop. Gocie choć wcale jakoś specjalnie nie dominowali na boisku, zdołali przychylić szalę na swoją korzyść. W 68 min Bartłomiej Piszczek tuż przy linii końcowej pola karnego sfaulował S. Wijasa, a „jedenastkę" na trzecią, dającą prowadzenie gościom bramkę zamienił Drej. Kuriozalny był za to czwarty gol przyjezdnych, który padł w 84 min. Na 25 metrze przed polem karnym Porońca, tuż przy linii bocznej, Piszczek przy próbie interwencji trafił w Dreja, od którego piłka się odbiła, poleciała w kierunku bramki, minęła źle ustawionego Prokopa i mimo jego desperackiej interwencji wtoczyła się za linię bramkową. W tym spotkaniu na ławce trenerskiej w drużynie Porońca zasiadł zaprzyjaźniony szkoleniowiec.

Następny mecz drużynę Porońca prowadził już inny trener Marcin Manelski ten sam, który z Bocheńskim KS przegrał z Porońcem 1:5. Oczywiście jak już wspomnieliśmy właściciele klubu mogą zatrudniać takich trenerów i takich piłkarzy jakich chcą, ale takiego kuriozalnego przypadku długo by szukać nawet w polskiej piłce nożnej. Przetrzebiona rezygnacją części zawodników, kontuzjami i przymusową absencją za kartki drużyna przegrała w Libiążu 1:2. W skutek tego w bramce, podobnie jak w drugiej połowie środowego spotkania z Wierną Małogoszcz, wystąpił nominalny gracz z pola Artur Prokop. Ponadto w wyjściowym składzie znalazło się miejsce dla 18 letnich: Pawła Bachledy-Bacy, Jana Stopki i Mateusza Antoła oraz o rok młodszego Dawida Rzadkosza. W 80 min debiut na trzecioligowych boiskach zaliczyli dwaj kolejni 17-latkowie, wychowankowie klubu: Karol Chowaniec i Maciej Kliś. Już pierwsza akcja gospodarzy przyniosła im gola, autorstwa Dawida Adamczyka. W 23 min goście wyrównali. Faulowany w polu karnym Rafał Gadzina, sam wymierzył sprawiedliwość z rzutu karnego. Po przerwie padła tylko jedna bramka. Zdobył ją dla gospodarzy w 54 min Dariusz Wilczak. Wynik oczywiście nie jest kompromitujący dla tak skleconej drużyny, ale punktów nie dał a w obecnej sytuacji tylko to dla Porońca jest ważne w kontekście walki o pozostanie w III lidze.

Poroniec Poronin – Wierna Małogoszcz 2:4 (2:2)
1:0 Gadzina 15 z karnego,
1:1 Krzeszowski 27,
2:1 Gadzina 35,
2:2 S. Wijas 40,
2:3 Drej 68 z karnego,
2:4 Drej 84.

Sędziował: Tomasz Kita z Brzeska.
Żółte kartki: Piszczek, Kępa, Antoł – Stachura, B. Wijas, Drej. Czerwona kartka: Kępa (33 za uderzenie przeciwnika).

Poroniec: Gawron (46 Stopka) – Kępa, Chrobak, Piszczek, Zasadni – Antoł (78 Bachleda-Baca), Prokop, Stasik, Folwarski – Gadzina, Grela.
Wierna: Michalski – Krzeszowski, Milcarz, Kołodziejczyk, Foksa (69 Stachura) – Skpierz, Kita, Jeziorski (89 Gajewski), B. Wijas (90 Mazurczak) – Drej, S. Wijas (86 Augustyn).

Górnik Libiąż – Poroniec Poronin 2:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Adamczyk 1, 1:1 Gadzina 23 z karnego, 2:1 Wilczak 54.

Poroniec: Prokop – Stopka, Zasadni, Chrobak, Folwarski – Grela, Stasik, Rzadkosz, Antoł (80 Chowaniec) – Gadzina, Baca (80 Kliś).

Tekst Ryb

Komentarze







reklama