Nie wynik tego spotkania jest najważniejszy, ale sprawy, które mogą rzutować nie tyko na III ligowe losy tej drużyny, ale na przyszłość klubu. Jeżeli pięciu zawodników z ubiegłotygodniowego wyjściowego składu odmówiło wyjazdu na mecz, szóstym jest Jakub Hładowczak to coś tu nie gra. Zwykle mówi się, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Tym razem chyba nie to było powodem odmowy gry tych sześciu zawodników. Oni prawdopodobnie stanęli w obronie trenera Szymona Burligi zwolnionego ze swego stanowiska. Jasne jest, że właściciel klubu albo jego pełnomocnik ma prawo dokonać zmiany trenera w dowolnym momencie, ale po wysoko wygranym meczu to już wydarzenie samo w sobie kuriozalne. Trener Burliga w swojej pomeczowej wypowiedzi po zwycięstwie nad Bocheńskim KS mówił o zaufaniu, o daniu szansy tej drużynie. Niestety szybko przekonał się, że próby konsekwentnego postępowania wbrew pryncypałom zwykle tak się kończą. Poroniec w ostatnim czasie zaczynał być zespołem budowanym na młodych zawodnikach rodem z Podhala. Czy to źle? Pytanie wydaje się być retoryczne.
Beskid Andrychów – Poroniec Poronin 4:0 (3:0)
Czerwona kartka: Folwarski 42 min.
Poroniec: Gawron – Stopka (60 Antoł), Piszczek, Rusnak (78 Prokop), Kępa – Zasadni, Chrobak, Stasik (85 Baca), Folwarski – Grela (85 Rzadkosz), Gadzina.
Tekst Ryb










