06.04.2014 | Czytano: 1172

III liga: Świetny mecz Porońca

Poroniec po falstarcie w pierwszych wiosennych pojedynkach wreszcie zaskoczył pozytywnie i na boisku zakopiańskieo COS-u rozgromił Bocheński KS 5:1. Były to pierwsze punkty wywalczone przez podopiecznych trenera Szymona Burligi na wiosnę na boisku. Wcześniej Poroniec otrzymał walkowera za meczu z Przebojem Wolbrom. Zwyciężając 5:1 Poroniec zrewanżował się Bocheńskiemu KS za jesienną przegraną 3:1.

Goście rozpoczęli z wielkim animuszem stosując mocny pressing, ale trwało to niespełna 10 minut. Później do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, jednak też nie tworzyli bardzo klarownych sytuacji. Dwa starzały taka była odpowiedź poronian na presing bochnian. Pierwsze uderzenie Zasadniego z rzutu wolnego po rykoszecie bramkarz Bochni sparował na róg. Z kolei bardzo bliski zdobycia gola był Waksmundzki, ale minimalnie przestrzelił w dobrej pozycji. Tymczasem w 21 minucie w starciu czterech piłkarzy na początku pola karnego sędzia dopatrzył się faulu Chrobaka na Łyduchu. Podyktowaną „jedenastkę„ wykorzystał Zubel. Po tym ciosie poronianie byli trochę oszołomieni ale nie znokautowani bo w miarę upływu czasu gry zaczęli dominować na boisku zakopiańskiego COS-u. Przewaga naszej drużyny stawała się coraz bardziej wyraźna a piłkarze Bocheńskiego KS nie mogąc sobie poradzić uciekali się do fauli. Pierwsze rzuty wolne nie przynosiły rezultatu, ale w 44 minucie po zagraniu z rzutu wolnego i wrzutce piłki w pole karne obrońcy drużyny gości wybili piłkę przed pole karne tyle, że wprost na nogę Gogoli. Pomocnik Porońca uderzył natychmiast bez namysłu i niezwykle mocno. Uderzona futbolówka mimo interwencji bramkarza ugrzęzła w górnym rogu bramki. Za chwilę mógł podwyższyć Gadzina, gdy w polu karnym minął obrońcę poszedł z piłką w lewo i uderzył w przeciwległy róg. Piłka nieznacznie minęła bramkę. Po zmianie stron tylko przez kilka minut trwała wyrównana walka, ale znowu poronianie zaczęli zdobywać przewagę. Goście ratowali się wybijaniem piłki poza bramkę. Po pierwszym kornerze bliski zdobycia gola był Piszczek, ale jego uderzenie głową było mimo bliskiej odległości od bramki zbyt słabe i bramkarz wyekspediował futbolówkę na kolejny rzut rożny. Centra z drugiego rogu trafiła wprost na głowę Chrobaka, który pewnie wpakował piłkę do bramki. Po godzinie gry poronianie prowadzili już 3:1. Tym razem na strzał z prawej strony boiska zdecydował się lewonożny Józef Zasadni. Mocno i dobrze podkręcona piłka odbiła się od dalszego słupka, ale trafiła wprost na nogę do nieobstawionego Lichacza. Pozyskany z Czarnej Góry młody piłkarz pewnie wpakował ją praktycznie do pustej bramki. W 79 minucie koronkową akcję Porońca sfinalizował Gadzina. Po wymianie piłki pomiędzy Waksmundzkim a Zasadnim ten drugi zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Gadziny, który tylko lekko trącił piłkę butem a ta wpadła do siatki mijając próbującego ratować sytuację bramkarza. Po tym golu trener Porońca zaczął dokonywać zmian, ale nic się nie zmieniło się w obrazie gry. Nadal dynamicznie atakował Poroniec. Po jednej z takich akcji w polu karnym sfaulowany został wprowadzony Antoł. Sędzia po raz drugi w tym spotkaniu wskazał na punkt karny. Tym razem kontrowersji nie było. Także problemów z zamianą „jedenastki” na gola nie miał Bartos. Poroniec odniósł wysokie i całkowicie zasłużone zwycięstwo.

Poroniec Poronin – Bocheński KS 5:1 (1:1)
0:1 Zubel 24 z karnego,
1:1 Gogola 44,
2:1 Chrobak 56,
3:1 Lichacz 61,
4:1 Gadzina 79,
5:1 Bartos 89 z karnego.

Sędziował Przemysław Greń z Oświęcimia.
Żółte kartki Grela - Kret, Lewicki, Zubel.
Widzów: 300

Poroniec: Gawron – Nowobilski, Bartos, Piszczek, Kępa – Zasadni (88 Antoł), Gogola, Chrobak, Waksmundzki (85 Stasik) – Lichacz (79 Grela), Gadzina (77 Folwarski).
Bocheński: Czapla – Wasyl, Kret, Mazur, Lewicki – Furtak (77 Majka), Kasprzyk, Siwek (70 Dobranowski), Łyduch (82 Styrna) – Szkotak, Zubel .

Tekst Ryb

Komentarze







reklama