31.03.2014 | Czytano: 1083

IV liga: Zwycięstwo, porażka i remis

Wygrana 3:1 KS Zakopane w meczu z Turbaczem Mszana Dolna, remis 0:0 Kotelnicy Watry z Tymbarkiem i przegrana 1:2 Lubania Maniowy z Barciczanką taki jest bilans naszych IV ligowców na inaugurację wiosennej rundy rozgrywek. Niby wszystko się zgadza bo nasi czwartoligowcy swoje mecze grali na wyjazdach i trudno było liczyć na komplet zwycięstw, jednak niedosyt przynajmniej w przypadku Watry pozostaje.

Białczanie wszak bronią się przed spadkiem i za rywala mieli zespół też z dolnych rejonów tabeli. Przywieźli z Tymbarku bezbramkowy remis a mieli olbrzymią szansę na wygranie meczu bowiem nie wykorzystali rzutu karnego. Watra już w sparingach dobrze grała defensywnie jednak mało skutecznie i niezależnie od przestrzelonego karnego nadal gra nieskutecznie. Z tym problemem białczanie muszą poradzić sobie jak najszybciej, bo punkty są im bardzo potrzebne. Czy stanie się to już za tydzień w derbowym meczu z KS Zakopane zobaczymy. Zapowiada się ciekawe widowisko w Białce Tatrzańskiej. Nie mogą być zadowoleni sympatycy Lubania Maniowy z meczu w Barcicach. Nie tylko wynik jest dla maniowian niekorzystny ale także styl w jakim nasza drużyna przegrała budzi obawy. Gospodarze byli w tym spotkaniu stroną dominującą szczególne w pierwszej odsłonie spotkania. W drugiej połowie miniowanie zagrali trochę lepiej ale nie na tyle dobrze aby odmienić losy meczu. Może a tydzień piłkarze Lubania pokażą walory jakie prezentowali w sparingach. Zagrają też na wyjeździe z Sokołem Borzęcin.


Barciczanka Barcice – Wolski Lubań Maniowy 2:1 (2:1)
Bramka dla Lubania: Złocki 40
Lubań: Świerad – Karkula, Firek, Czubiak, Gołdyn – Noworolnik, Złocki, Wardęga (70 Ostachowski), S. Kurnyta (62 Kuziel), K. Kurnyta – Ciesielka (82 Grzywnowicz).


KS Tymbark – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 0:0
Watra: Szewczyk – Bochnak, Zynak, Vresilovic, Drobnak – Kuchta (83 Kuszczak), Zubek, Łojek, Gacek (70 Gał) – Kociołek, Kowalczyk.


Udany początek wiosennej rundy dla zakopiańczyków
Inauguracja rundy wiosennej dla zakopiańczyków wypadła więcej niż okazale. W swoim pierwszym meczu podopieczni trenera Jerzego Grabary pokonali na wyjeździe Turbacz Mszana Dolna 3:1. Samo spotkanie rozpoczynające przynajmniej dla gości rundę rewanżową miało kilka podtekstów. Pierwszy to ten, że trener Turbacza Marian Tajduś onegdaj był szkoleniowcem KS Zakopane. W pewny momencie rozstał się z zakopiańskim klubem aby objąć funkcję drugiego trenera Sandecji. Po tej rezygnacji trenerem KS Zakopane został Jerzy Grabara i jest w klubie już drugi sezon. Dla Mariana Tajdusia ten mecz miał zatem wyjątkowy charakter. Były szkoleniowiec KS Zakopane został zatrudniony w Mszanie Dolnej aby uratować Turbaczowi ligowy byt. To arcytrudne zadanie w naszym przekonaniu było niewykonalne, ale jak mówił klasyk „dopóki piłka w grze” wszystko możliwe. Niby tak ale już pierwsze mecze pokazały, że tylko cud może uratować Turbacza od degradacji. W swoim pierwszym spotkaniu rozegranym awansem Turbacz zremisował 1:1 z Jastrząbką. Już ten wynik nie był dla piłkarzy Turbacza zadowalający. Porażka w meczu z Zakopanem to dla piłkarzy i chyba trenera niemal katastrofa. Nic tak przecież nie buduje psychiki zespołu i perspektywy na kolejne mecze jak zwycięstwa na początku rozgrywek, albo rundy rewanżowej. Piłkarzom z Mszany Dolnej to się nie udało ten atut zdobyli natomiast zakopiańczycy. Nie wszystko jednak poszło po myśli piłkarzy spod Tatr od samego początku meczu. W 12 minucie stracili gola po rzucie karnym. Sprokurował go Maciej Floryn, faulując zupełnie niepotrzebnie w bocznym sektorze pola karnego Marcina Drobnego wcześniej przegrywając z nim pojedynek jeden na jeden. To drugi ze smaczków tego spotkania. W poprzednim sezonie bracia Marcin i Rafał Drobny grali w Porońcu a Rafał Drobny także w KS Zakopane. Zresztą za trenera Tajdusia w drużynie KS Zakopane było więcej piłkarzy z obcego zaciągu. W zwycięskim meczu w Mszanie Dolnej poza Bolesławem Wesołowskim grali niemal sami zakopiańczycy. Wesołowskie to jednak też prawie jak zakopiańczyk bo gra w KS Zakopane już od kilku sezonów, rozstał się z klubem tylko na jedną rundę próbując sił w Porońcu. Okazuje się, że można na tym poziomie rozgrywek stworzyć zespół z własnych piłkarzy ale też trzeba tym wychowankom dawać szanse. Mecz jak już wspomnieliśmy dla zakopiańczyków zaczął się niepomyślnie. Przegrywali 0:1 a inicjatywę posiadali gospodarze. Nie była to jakaś zdecydowana dominacja Turbacza, bo miejscowi nie tworzyli kolejnych sytuacji bramkowych jednak nic nie zapowiadało późniejszych wypadków. Tym bardziej, że w 25 minucie Stępień zmarnował sytuację sam na sam. Dostał prostopadłe podanie od Babicza i przegrał pojedynek z bramkarzem Turbacza. W przerwie meczu trener Grabara przeprowadził „męską” rozmowę ze swoimi zawodnikami i obraz gry zupełnie się odmienił. Wprawdzie pierwsza sytuacja tak jak w pierwszej połowie została zmarnowana bo Wesołowski po przyjęciu piłki w polu karnym w sytuacji sam na sam trafił ale w bramkarza, jednak w znacznie trudniejszej pozycji Kłosowski zdołał doprowadzić do remisu. Po oswabadzającym wybiciu piłki przez Bachledę Kłosowski ładnie zastawił się od obrońcy szybko obrócił z piłką i potężnie uderzył z około 20 metrów. Futbolówka wylądowała w okienku bramki krótkiego rogu. Nie minęły 3 minuty jak zakopiańczycy wyszli na prowadzenie. Po akcji prawą strona Ustupski dośrodkował na 14 metr a znajdujący się tam Drabik również potężnym strzałem zdobył gola. Gospodarze owszem starali się odmienić losy spotkania, ale ich poczynania nie czyniły gościom krzywdy. Były to bowiem albo nieudane próby strzałów z dystansu, albo niecelne dogrania piłek, albo chaotycznie przeprowadzane akcje w piłkarskim slangu takie zagrania nazywane są „grą na aferę”. Raz tylko Dziedzic musiał sprawnie interweniować. Obronił strzał jednego z zawodników Turbacza nogami. W 82 minucie zakopiańczycy postawili przysłowiową kropkę na „i” strzelając trzeciego gola. Uzyskał go ponownie Kłosowski. Po akcji Ustupskiego ze Stępniem ten drugi dograł piłkę do Frasunka ustawionego przed polem karnym na wprost bramki. Zakopiański pomocnik natychmiast strzelił, ale trafił piłką w swojego byłego klubowego kolegę Rafała Drobnego, do odbitej futbolówki dopadł Kłosowski i nieuchronnie umieścił w siatce. To był cios po którym gospodarze już się nie podnieśli.

Po meczu trener Jerzy Grabara powiedział: Oczywiście cieszą nas przede wszystkim punkty zdobyte na wyjeździe, ale także jestem zadowolony z gry zespołu w drugich 45 minutach. Ja widziałem drużynę Turbacza w poprzednią niedzielę w meczu z Jastrząbką. Może nie jechaliśmy do Mszany Dolnej jak po swoje, ale też bez specjalnych obaw o wynik. Gdyby nasza gra w pierwszej połowie wyglądała tak jak w drugiej nasze zwycięstwo byłoby bardzo oczywiste od samego początku spotkania. Potrzebna była jednak pewna reprymenda w przerwie meczu i to przyniosło spodziewany efekt. W drugiej połowie wszystko już funkcjonowało w naszej drużynie dobrze a zmiennicy też spisali się absolutnie poprawnie. To cieszy i z optymizmem możemy oczekiwać na kolejne jednak trudne spotkania.

Turbacz Mszana Dolna - KS Zakopane 1:3 (1:0)
Bramki: R. Drobny 12 karny. - Kłosowski 63, 82, Drabik 66.

Żółta kartka: Murzyn.

Turbacz: Wygaś – Majerek, R. Drobny, Potaczek, Smoleń, Wsół, Dąbrowa, Wierzycki, Szynalik (75 Surówka), Piekarczyk, M. Drobny.
Zakopane: Dziedzic – Floryn, Gubała, Murzyn, Wszołek (16 Kłosowski), Ustupski (88 G. Grela), Babicz (57 Leniewicz), Bachleda, Drabik, Wesołowski (80 Frasunek), Stępień.

Tekst Ryb

Komentarze







reklama