Wynik KS Zakopane jak na spotkanie IV ligowe wysoki, ale tak naprawdę zakopiańczycy mogli odesłać nowosądeczan z workiem goli.
Już w pierwszej minucie gospodarze „zmaścili” doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. W kolejnych następujących po sobie krótkich odstępach czasu zakopiańczycy marnowali sytuację za sytuacją. I tak w 5 minucie Grela nie wykorzystał świetnego podania Ustupskiego, następnie Bachleda po strzale z dystansu ostemplował poprzeczkę. Ustupski w dobrej sytuacji też chybił. Wreszcie w 8 minucie po centrze Bachledy Ustupski uprzedził obrońców i uderzając piłkę głową z bliska wpakował ją do siatki. Kolejny atak gospodarzy przyniósł im drugiego gola. W dużym tłoku pod bramką Sandecji znalazł się nawet obrońca Floryn i też uprzedzając obrońców z łatwością pokonał bramkarza gości. W następnej akcji piłkarze KS Zakopane wypromowali na czystą pozycję Bachledę, który miał piłkę właściwie ustawioną w polu karnym na 14 metrze. Zakopiański pomocnik przymierzył po długim rogu, ale nieznacznie chybił. Zanosiło się na pogrom drużyny gości. A tymczasem syci pewnego prowadzenia gospodarze „jakby przestali grać”. Owszem biegali po boisku, ale bez werwy i właściwie oddali inicjatywę gościom, ale ci byli za słabi, aby gospodarzom uczynić krzywdę. Gra toczyła się w środku boiska do pola karnego zakopiańczyków. Kibice ożywili się tylko w momencie, gdy po kontrze gospodarzy w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Grela. Niestety „Mały”, bo taką piłkarską ksywkę ma napastnik KS Zakopane za daleko wypuścił sobie piłkę i okazję zmarnował, zresztą nie ostatnią w tym meczu. Gospodarze wyszli na drugą połowę zdecydowanie odmienieni. Znowu zaczęli grać szybko a pod bramką Sandecji, co rusz dochodziło do „dantejskich scen”. Dość powiedzieć, że w jednej akcji zakopiańscy ofensorzy mogli trzykrotnie umieścić piłkę w bramce drużyny gości. Że tak się nie stało wiedzą tylko oni. A tych akcji było w pierwszych 10 minutach drugiej połowy kilka. I znowu po upływie tego czasu miejscowi piłkarze zadowoleni z prowadzenie 2:0 spasowali. Od czasu do czasu pomocnicy KS Zakopane posyłali długie piłki do szybkiego Greli. I w jednej sytuacji Marcin Grela z takiego podania skorzystał ładnie lobując bramkarza. Cóż z tego skoro sędzia asystent dopatrzył się spalonego, którego absolutnie nie było. W innych przypadkach ten właśnie sędzia puszczał grę z ewidentnych spalonych. Potwierdził to oficjalny obserwator meczu z Krakowa. W końcu KS Zakopane zdobyło trzeciego gola. Do ładnego crossowego podania Leniewicza doszedł Bachleda a ponieważ bramkarz Sandecji wyszedł do przodu to zakopiańczyk skopiował zagranie Greli z tym, że teraz sędziowie nie interweniowali przyznając gospodarzom bramkę. Piłkarze Sandecji właściwie nie zagrozili zakopiańskiej bramce no może poza jednym strzałem, który na rzut rożny sparował Dziedzic.
KS Zakopane – Sandecja II Nowy Sącz 3:0 (2:0)
1:0 Ustupski 8,
2:0 Floryn 9,
3:0 Bachleda 80.
Sędziował: Waldemar Pyznar z Gorlic.
Żółte kartki: Grela – Strojny.
Czerwona: Strojny (85 za drugą żółtą).
KSZ: Dziedzic – Floryn, Sawina, Hałgas, Frasunek – Ustupski, Leniewicz, Drabik, Bachleda- Kłosowski (75 Król), Grela.
Sandecja II: Jacenik – Lupa (70 Wiktor), Musiał, Pierzchała, Góra – Orzeł, Kołobn, Strojny, Giel – Nowak, Kowalczyk.
Podobnie jak KS Zakopane także i piłkarze Kotelnicy Watry Białka Tatrzańska wygrali ostatni mecz rundy jesiennej. Było to ważne zwycięstwo, bo odniesione nad rywalem, który przed tym zaległym meczem wyprzedzał białczan o 3 punkty. Takie wygrane czasami oceniane są, jako zwycięstwa za 6 oczek.
Początek to przewaga Watry, i gol zdobyty już w 12 min meczu. Na indywidualną akcje zdecydował się Kowalczyk, który co prawda przegrał pojedynek sam na sam z Zawadą, ale piłkę przejął Remiasz dograł ją ponownie do Kowalczyka, który tym razem już się nie pomylił. W 24 min padł gol wyrównujący, a jego zdobywcą był Koza, który kapitanie uderzył z wolnego z około 20 metrów. Piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od poprzeczki. Druga połowa zaczęła się ponownie od gola dla gospodarzy. W 53 min faulowany był w polu karnym Remiasza, a „jedenastkę" wykorzystał jakże by inaczej Prezes i trener Andrzej Rabiański. Wynik spotkania rozstrzygnął się w ostatnich 10 minut meczu. W 80 min goście znów wyrównali. Po rajdzie i strzale Wikara piłka najpierw trafiła w słupek, a następnie w zawodnika Watry (Hudego) i wpadła do bramki. Białczanie odpowiedzieli błyskawicznie. Chwilę po wznowieniu gry ze środka boiska, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową piłkę do siatki wpakował Gacek. Od 85 min goście grali w dziesięciu po tym jak drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Ryś. Już w doliczonym czasie gry wygraną Watry przypieczętował Remiasz, który sfinalizował akcję Rabiańskiego na skrzydle.
Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – KS Tymbark 4:2 (1:1)
1:0 Kowalczyk 12,
1:1 Koza 24,
2:1 Rabiański z karnego 53,
2:2 samobójcza – Hudy 80,
3:2 Gacek 81,
4:2 Remiasz 90
Sędziował Michał Gurgul z Krakowa.
Żółte kartki: Remiasz, Hudy, Kostrzewa, Kuszczak, Drobnak, Kowalczyk – Urbański, Ryś.
Czerwona: Ryś (85 za drugą żółtą).
Widzów: 100
Watra: Rabiasz – Bochnak, Drobnak, Kostrzewa, Kowalczyk – Hudy, Kuszczak (72 Chorążak), Łojek, Zubek (46 Rabiański) – Remiasz, Gacek.
Tymbark: Zawada – Porębski, Olejarz, Ryś, Wikar – Majeran, K. Kurczab, Urbański (77 Kolawa), Koza (85 D. Kurczab) – Czaja (85 Chochoł), Miśkowiec (55 Kurek).
Tekst Ryb










