Inna sprawa to brak zmienników. Jest to trudne do wytłumaczenia, bo każda kontuzja, zmęczenie i inna okoliczność natychmiast skazywały drużynę KS Zakopane na grę w uszczuplonym składzie. To przykre doświadczenie dla trenera Jerzego Grabary, ale niestety nic nowego w zakopiańskim futbolowym pejzażu. Ale to już inna sprawa, którą naszym czytelnikom po zakończeniu rundy spróbujemy naświetlić.
Glinik Gorlice – KS Zakopane 2:1 (1:0)
Bramka KSZ: Ustupski 50.
KSZ: Paszuda – Sawina, Hałgas, Frasunek, Floryn – Leniewicz, Drabik Bachleda, Urbaś – Ustupski, Grela.
Lubań Maniowy po nikłej ubiegłotygodniowej porażce na boisku lidera Wolanii Wola Rzędzińska tym razem u siebie bez problemu pokonał jednak znacznie niżej notowaną Jadowniczankę 3:1. Gospodarze właściwie cały czas kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i tylko przez krótki czas oddali inicjatywę gościom, gdy ci zdobyli kontaktową bramkę. W 65 minucie gospodarze przywrócili jednak dwubramkowe prowadzenie i dowieźli ten wynik do końca spotkania.
Lubań Maniowy – Jadowniczanka Jadowniki 3:1 (2:0)
1:0 Kurnyta 12,
2:0 Karkula 25 karny,
2:1 Baran 52,
3:1 Piszczek 65.
Lubań: Pyskaty – Grzywnowicz, Firek, Górecki, Gołdyn, Darowski (55 Ostachowski), Kurnyta, Złocki, Karkula (75 Kozieł), Waręga (60 Ciesielka), Piszczek (84 Jandura)
Jadowniczanka: Piątek – Zuzia. M. Kulig, Rojkiewicz, Baran, Rydz, Żak, Bujak, Leśniak (88 Stasiek), Legutko (75 Ogar).
Jak padały bramki:
1:0 W 12 minucie na bramkę gości głowa strzelał Firek po dośrodkowaniu Gołdyna. Uderzona piłka odbiła się od poprzeczki, ale dobita Kurnyty z najbliższej odległości była już bezbłędna.
2:0 W 25 minucie szarżującego w polu karnym nieprawidłowo powstrzymał Piątek. Sędzia podyktował rzut karny a jego bezbłędnym wykonawca był Karkula.
2:1 w 52 minucie Baran sprytnym strzałem z odległości około 11 metrów pokonał Pyskatego.
3:1 Ciesielka zagrał do Piszczka, który wygrał pojedynek biegowy ze stoperem Jadowniczanki i huknął z około 16 metrów. Bramkarz drużyny gości musiał wyciągać po raz trzeci piłkę z siatki.
Piłkarze Kotelnicy Watry Białka Tatrzańska przegrywają mecz za meczem i coraz bardziej obniżają swoją pozycję w tabeli. Niestety białczanie ponieśli porażkę u siebie z nie najlepiej przecież dotychczas grającymi rezerwami Sandecji. To musi budzić już niepokój.
Kluczowym momentem tego w sumie wyrównanego spotkania była 82 min gry, kiedy czerwoną kartkę za uderzenie jednego z rywali otrzymał gracz Watry Kuchta. Do tego momenty wynik był remisowy 1:1. Pierwszego gola w tym meczu zdobyli goście. W 15 min Kłobon odważnie wbiegł w pole karne i uderzył obok wybiegającego z bramki Rabiasza. Gospodarze wyrównali w 24 min. Hudy dograł piłkę w pole karne, gdzie wbiegający na pierwszy słupek Gacek, tylko dostawił nogę. Potem długo nie działo się nic ciekawego na boisku, aż do wspomnianej na wstępie sytuacji. Grając w liczebnym osłabieniu Watra straciła dwa gole. Najpierw w 83 min po szybkiej, składnej akcji Kowalczyk uprzedził próbującego interweniować Rabiasza i pewnym strzałem posłał piłkę do bramki a w 90 min gry kontratak gości przeniósł im trzecia bramkę i niestety dla naszej drużyny zwycięstwo
Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – Sandecja II Nowy Sącz 1:3 (1:1)
0:1 Kołbon 15,
1:1 Gacek 24,
1:2 Kowalczyk 83,
1:3 Strojny 90.
Sędziował Rafał Gruszewski z Krakowa.
Żółte kartki: Kostrzewa. Czerwona: Kuchta (82 uderzenie bez piłki).
Widzów: 50.
Watra: Rabiasz – Strama, Kowalczyk, Kostrzewa (62 Zubek), Drobniak – Hudy, Rabiański, Kuszczak (77 Chorążak), Kuchta – Bochnak, Gacek.
Sandecja II: Jaceniak – Musiał, Pierzchała, Cetnarowski, Wiktor – Lupa (74 Tomaszek), Strojny, Kołobon, Góra – Orzeł, Kowalczyk.
Tekst Ryb










