20.10.2013 | Czytano: 1536

IV liga: Tylko remis

AKTUALIZACJA: Jak mawiał trener Kazimierz Górski mecz można wygrać przegrać albo zremisować. Takie też odczucie po spotkaniu mieli trenerzy drużyn KS Zakopane i Sokoła Borzęcin Górny, po meczu, jaki został rozegrany na zakopiańskim boisku przy ul. Orkana.

Kibice, trenerzy a i sami piłkarze obu drużyn mieli zapewne mieszane odczucia po zakończeniu tego meczu. Każda z rywalizujących w tym spotkaniu drużyn mogła ten mecz wygrać, równie dobrze mogła przegrać a zakończyło się remisem 1:1. I chyba ten właśnie wynik wiernie oddaje to, co działo się na boisku. W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali goście i to oni byli bliżsi prowadzenia. W drugiej odsłonie tego meczu lepiej radzili sobie gospodarze, ale i oni nie przechylili szali na swoją korzyść. Końcowy wynik został ustalony w pierwszych 45 minutach. Pierwsi okazję do zdobycia gola mieli jednakże piłkarze z Borzęcina Górnego. Po świetnym zagraniu Zabiegały między dwu zakopiańskich obrońców do wychodzącego na czysta pozycję Gałka ten drugi był bliski uzyskania gola. Strzał napastnika Sokoła na szczęście dla gospodarzy nieznacznie przeszedł obok dalszego rogu bramki. Nie udało się objąć prowadzenia gościom udało się to po swojej naprawdę pierwszej groźnej akcji bramkę zdobyć gospodarzom. Wychodzącego na czystą pozycję Marcina Grelę faulował Policht. Sędzia po wzrokowej konsultacji z asystentem zarządził rzut karny i ukarał zawodnika Sokoła żółtą kartką. Wielu obserwatorów było zdania, że należała się czerwona kartka. Podyktowany rzut karny pewnie na bramkę zamienił niezawodny w takich sprawach Fabian Leniewicz. W 36 minucie zakopiański stoper Rafał Hałgas dopuścił się karygodnego błędu. Jako ostatni obrońca próbował „kiwnąć” atakującego go Gałka. Napastnik Sokoła odebrał piłkę Hałgasowi i w sytuacji sam na sam posłał futbolówkę do siatki, obok interweniojuncego Paszudy. Na zakończenie pierwszej połowy goście zorganizowali naprawdę doskonałą akcję. W jej finalnym stadium Mularz z lewej flanki zagrał piłkę na drugą stroną do wbiegającego na pełnej szybkości w pole karne Gawłowicza. Uderzona piłka głową przez obrońcę Sokoła w przeciwległy róg bramki odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wyszła w pole.

W drugiej połowie lepsze okazje do zdobycia goli mieli gospodarze. W 57 minucie Grela urządził sobie slalom między zawodnikami drużyny z Borzęcina przed polem karnym, po czym wyłożył futbolówkę Kłosowskiemu. Uderzenie napastnika KS Zakopane było bardzo mocne, ale minimalnie niecelne. Dwie minuty później swoisty slalom zrobił Ustupski, on jednak zakończył swoją akcję uderzeniem piłki zza pola karnego – też minimalnie niecelnym. Za chwilę gospodarze wykonywali rzut wolny z dobrej pozycji. I tym razem uderzona przez Hałgasa piłka ominęła bramkę nad poprzeczką. W 77 minucie efektowną przewrotką popisał się Grela, ale bez efektu bramkowego. Minutę później pod bramką gości powstało olbrzymie zamieszanie, ale i tym razem piłka nie wpadła do siatki. Goście owszem też atakowali, ale swoje ataki kończyli albo rachitycznymi strzałami, albo niecelnie dogrywali piłkę do dobrze ustawionych partnerów. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.

KS Zakopane – Sokół Borzęcin Górny 1:1 (1:1)
1:0 Leniewicz 20 karny,
1:1 Gałka 36.

Sędziował: Jakub Kupczak z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Hałgas, Kłosowski – Policht, Zabiegała.
Widzów 200.

Zakopane: Paszuda – Floryn, Hałgas, Dudzik (79 Babicz), Frasunek, Bachleda, Drabik, Ustupski, Leniewicz, Kłosowski (73 Król), M. Grela.
Sokół: Mucek – Rędzina, Gawłowicz (56 Świątek), Policht, Moneta, Knap, Goryczko, Kostecki, Mularz (63 Mucha), Zabiegała, Gałka.

Tekst Ryb


O ile przegrana Lubania nie jest zaskakująca i niebyt wysoka to już porażka Watry w Tuchowie jest kompromitująca. Tuchovia w tym sezonie spisywała się dotychczas bardzo słabo, Watra też nie rewelacyjne, ale żeby przegrać w rozmiarach 0:4 oddając mecz bez walki to jest bardzo przykre i smutne.

TUCHOVIA Tuchów – WATRA Białka Tatrzańska 4:0 (1:0)
1:0 D. Bielak 4,
2:0 Kędzior 79,
3:0 Hudyka 85,
4:0 Stec 88.

Żółta kartka: Sobyra.
Sędziował: Jerzy Cetnarowski (Nowy Sącz).
Widzów: 150.

TUCHOVIA: Wiejacki – Sz. Bielak, Różycki, Sobyra, Bobak – Dziża (76 Stec), Baran, Kafel, Stańczyk (46 Kędzior) – D. Bielak (71 Hudyka), Gryboś (86 Korzeniowski).
WATRA: Rabiasz – Łojek, Kuchta, Kowalczyk, Strama – Hudy, Drobnak, Zubek (58 Bochenek), Gacek – Kostrzewa (58 Rabiański), Kuszczak (67 Chorążak).


Przegranej Lubania na boisku lidera Wolanii Wola Rzędzińska można się było spodziewać. W Zakopanem nawet liczono na potknięcie lidera. Tymczasem Lubań już po pierwszej połowie przegrywał 0:1. Składną akcję gospodarzy w 37 minucie wykończył Czarnik. Druga połowa zaczęła się od bramki wyrównującej. Faulowany w polu karnym Karkula, sam wymierzył sprawiedliwość z podyktowanej przeciw gospodarzom „jedenastki”. Kluczowa dla losów meczu była 67 minuta, kiedy Czubiak za faul na wychodzącym na czystą pozycję przeciwniku, obejrzał czerwoną kartkę. Grając w liczebnym osłabieniu maniowianie stracili gola w 75 min, kiedy po błędzie Firka, gola – jak się okazało zwycięskiego – zdobył dla Wolani Tarczoń.

Wolania Wola Rzędzińska -Wolski Lubań Maniowy 2:1 (1:0)
1:0 Czarnik 35
1:1 Karkula 51 karny
2:1 Tarczoń 75

Żółte kartki: Pyskaty, Firek, Gołdyn
Czerwona kartka: 67 Czubiak za faul

Lubań: Pyskaty- Grzywnowicz, Firek, Czubiak, Gołdyn(46 Kuziel)- Darowski, Górecki, Złocki, Karkula(77 Noworolnik)- Kurnyta(80 Wardęga), Piszczek

 

Komentarze







reklama