13.10.2013 | Czytano: 1429

III liga: Gorzej chyba być nie może

Piłkarze Porońca Poronin doznali kolejnej porażki tym razem u siebie i to ostatnią drużyną ligi KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:2. Gorzej już chyba być w tej rundzie nie może.

Pierwsze pół godziny meczu można właściwie pominąć. Owszem toczyła się gra, ale głównie w środku boiska bez zagrożenia którejkolwiek z bramek. W 30 minucie obrońcy Porońca pozostawili na 3 metrowym spalonym Skwarlińskiego, tymczasem piłka właśnie poszła do piłkarza KSZO, sędzia asystent ani główny nie zareagowali i napastnik gości stanął przed olbrzymią szansą na zdobycie gola. Ta sytuacja tak go zaskoczyła, że zamiast przyjąć piłkę uderzył ją natychmiast głową nie dość, że lekko to jeszcze wprost w ręce Hładowczaka. Po chwili goście wykonywali dwa rzuty rożne z rzędu. Za pierwszym razem strzał z bliskiej odległości jednego z piłkarzy KSZO poroniński bramkarz obronił parując piłkę ponownie na róg. Gra toczyła się dalej i nic nie zapowiadało, że którakolwiek drużyna zdobędzie bramkę. Tymczasem po wejściu Bartosa prawą stroną i jego dośrodkowaniu znajdujący się za plecami obrońcy Chrobak uprzedził zawodnika drużyny gości i uderzając piłkę udem skierował ją do siatki. Końcówka pierwszej odsłony meczu należała do gospodarzy, bowiem bliski zdobycia bramki był Bartos.Jego strzał z wolnego nieznacznie minął dalszy słupek. Także po rzucie z rogu poronińscy kibice krzyknęli już „jest”, ale niestety piłka po uderzeniu któregoś z graczy przeszła obok bramki. Pierwszy kwadrans drugiej połowy był równie niemrawy jak początek meczu, ale w 60 minucie gospodarze zorganizowali w miarę szybką kontrę. Zasadni z lewej strony zagrał na dalszy słupek a nadbiegający Piwowarczyk miał prawdziwą wykładkę. Uderzył piłkę wewnętrzną częścią stopy i nie trafił w bramkę. Kolejne minuty upłynęły na wzajemnych atakach, ale bez zagrożenia bramki. W 73 minucie Zasadni sfaulował rywala przy linii bocznej. Do wrzutki Kijanki w pole bramkowe wystartował Gruszka rzucił się i uderzając futbolówkę głową wpakował ją do siatki obok bezradnego Hładowczaka. Po stracie tej bramki poronianie na chwilę ruszyli na rywali, ale poza wywalczeniem rzutów rożnych i wolnych nic nie zdziałali. Tymczasem w 86 minucie po zagraniu piłki w pole karne natapia typowa wybijanka główkami. W konsekwencji tej wybijanki piłka trafiła na 11 metr do nieobstawionego Lasockiego, który przyjął piłkę i uderzył na bramkę z pełnego obrotu. Piłka wpadła w róg bramki. I znowu po stracie gola piłkarze Porońca zaatakowali, aby tym razem doprowadzić, chociaż do wyrównania. I rzeczywiście byli blisko zdobycia drugiej bramki. I znowu po centrze Bartosa z rzutu wolnego z bliska główkował Chrobak, jednak bramkarz KSZO instynktownie odbił piłkę, dobitka Mroczki trafiła w słupek i goście wyszli obronną ręką z tej opresji. Po trzech dodatkowych minutach gry unieśli ręce w górę w geście triumfu.

Poroniec Poronin – KSZO Ostrowiec Śiętokrzyski 1:2 (1:0)
1:0 Chrobak 34,
1:1 Gruszka 73,
1:2 Lasocki 86.

Sędziował: Łukasz Pocholski z Kraków.
Żółta kartka: Barański.
Widzów 200.

Poroniec: Hladowczak – Bartos, R. Drobny, Prokop, Nowobilski (69 Czernecki), Chrobak, Mroczka, Piwowarczyk, Drąg (60 Gadzina), Zasadni (76 Wesołowski), M. Drobny.
KSZO: Duda – Lasocki, Gruszka, Kijanka, Barański, Mąka (50 Sudy), Sulima, Żak (46 Czerwiński), Dziadowicz, Gehman, (67 Kardynik), Skwarliński.

Tekst Ryb

Komentarze







reklama