22.09.2013 | Czytano: 1617

IV liga: Przegrał z byłym klubem

Prowadzony przez trenera Marka Góreckiego Lubań Maniowy przegrał z byłym klubem trenera Sandecją II Nowy Sącz 1:2. Pozostałe podhalańskie kluby w IV lidze wygrały swoje spotkania.

Mecz Lubania z Sandecją został rozegrany na boisku w Piątkowej. Gole w tym meczu padły po przerwie. W 62 min maniowianie objęli prowadzenie. Po rzucie wolnym i zamieszaniu w polu karnym Sadnecji, Damian Firek dobił strzał Sylwestra Kurnyty. 10 minut później gospodarze wyrównali po kontrataku zakończonym strzałem Arkadiusza Zawiślana (byłego gracza Lubania), a w 83 min niestety samobójcze trafienie Bogdana Gołdyna rozstrzygnęło losy meczu.

Sandecja II Nowy Sącz – Wolski Lubań Maniowy 2:1 (0:0)
0:1 Firek 62,
1:1 Zawiślan 72,
2:1 samobójcza 83.

Lubań: Drąg – Darowski, Czubiak, Firek, Gołdyn – Kuziel (75 Domian), Kurnyta, Górecki, Karkula – Wardęga, Piszczek.


Nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa
W Zakopanem na boisku przy ul. Orkana miejscowy KS podejmował lidera nowosądecko-tarnowskiej IV ligi Wolanię Wola Rzędzińska. Po heroicznym boju zakopiańczycy wygrali 2:1.

W pierwszych 10 minutach inicjatywę mieli piłkarze Wolanii, ale klarownych sytuacji nie stwarzali. Gospodarze natomiast, gdy już zaatakowali to mieli dużą szansę na objęcie prowadzenia. Do dalekiego podania Ustupskiego z okolic środkowej linii boiska wystartował Kłosowski i wyszedł na pozycję sam na sam. Napastnik Zakopanego chyba wystraszył się ścigających go obrońców, bo nie wbiegał w pole karne tylko uderzył z okolic linii szesnastki. Strzał był tyle mocny, co niecelny wysoko nad bramką. W 13 minucie faulu na Czarniku dopuścił się Floryn. Poszkodowany strzelił na bramkę z około 32 metrów nawet bardo celnie, ale Dziedzic nie dał się zaskoczyć i ten trudny strzał sparował na róg. W rewanżu goście faulowali szarżującego Grelę i rzut wolny wykonywał Leniewicz. Wrzucił piłkę w pole karne, i tam powstało spore zamieszanie jednak goście wybili piłkę z przed swojej bramki. W 22 minucie znowu faulowany był Grela. Tym razem centra Leniewicza była na tyle precyzyjna, że po uderzeniu piłki głową przez Floryna futbolówka wpadła do siatki. Goście jeszcze nie otrząsnęli się z szoku po stracie gola jak stracili następną bramkę. Tym razem zakopiańczycy przeprowadzili szybką i składną akcję, w której poszło prostopadłe podanie do Greli. Napastnik gospodarzy na linii pola karnego wdał się w drybling z dwoma obrońcami Wolanii i szczęśliwie przedarł się z piłką w pole karne. Strzelił natychmiast i piłka obok wysuniętego bramkarza znowu zatrzepotała w siatce. W 39 minucie to goście przeprowadzili szybki kontratak, w którym Jasiak z prawej strony dokładnie dograł do Czarnika. Piłkarz Wolanii strzelał na bramkę gospodarzy z bliskiej odległości i nawet celnie tyle, że chyba za lekko i Dziedzic znowu popisał się skuteczną interwencją ekspediując piłkę na rzut rożny. Po zmianie stron częściej przy piłce byli goście, ale grali na ogół wolno i schematycznie głownie wszerz boiska. Taka gra pozwalała zakopiańczykom kontrolować przebieg spotkania i stwarzała szanse po przechwytach na szybkie kontry. Jedna z nich omal nie zakończyła się zdobyciem gola. I znowu atak zakopiańczyków próbował sfinalizować Grela. Wyszedł na pozycję sam na sam i mógł strzelać z pola karnego prawą nogą, ale „nawinał” obrońcę i strzelił z lewej nogi tyle, że w środek bramki, co nie mogło zaskoczyć Mikruta. Goście nadal przeważali i dopiero akcja wprowadzonego Barwacza przyniosła im powodzenie. Zastępujący Jasiaka pomocnik Wolanii wrzucił piłkę na przedpole bramki Zakopanego. Do piłki wystartowali zakopiańscy stoperzy i bramkarz. Wszyscy nie przejęli podania i w tej sytuacji strzał głową Czarnika do pustej bramki był już formalnością. W ostatnim kwadransie goście owszem dążyli chociażby do remisu i atakowali tyle, że efektem ich ataków były, co najwyżej rzuty wolne i rzuty rożne, których nie potrafili zamienić na gole. Zwycięstwo pozostało przy gospodarzach.

KS Zakopane – Wolania Wola Rzędzińska 2:1 (2:0)
1:0 Floryn 22,
2:0 Grela 26,
2:1 Czarnik 74.

Sędziował: Hubert Kożuch z Nowgo Sącz.
Żółte kartki: Floryn, Dziedzic – Czarnik, Bartkowski, Tadel, Wilk.
Widzów 120.

Zakopane: Dziedzic – Bachleda, Frasunek, Hałgas, Floryn, Ustupski, Leniewicz, Drabik, Dudzik (73 Bukowski), Kłosowaki (89 Gaura), Grela.
Wolania: Mikrut – Krupa, Czarnik, Tarcz, Furmański, Szczerba, Szosta, Bartkowski, Tadel (82 Wilk), Jasiak (63 Barwacz), Cabała.


Zwycięskie prawo serii
Po dość niespodziewanym zwycięstwie Watry w Gorlicach w środę białczanie podtrzymując zwycięską passę pokonali dzisiaj wicelidera grupy wschodniej IV ligi MLKS Żabno 4:1.

Chwilę po rozpoczęciu meczu nasza drużyna mogła przegrywać już 0:1 bowiem w dogodnej sytuacji w polu karnym znalazł się Kurzawski lecz jego strzał minął dalszy słupek. Ta sytuacja jednak nie podziałała na naszą drużyną ostrzegająco i pobudzająco, ponieważ w 5 minucie goście wyszli jednak na prowadzenie. Dośrodkowanie w pole karne Watry spokojnie przejął Czyż, zwodem minął obrońcę i niezbyt mocnym, ale precyzyjnym strzałem po ziemi otworzył wynik spotkania. Watra starała się odgryzać kontrami jednakże dobrze zorganizowani gracze Polanu skutecznie udaremniali kolejne próby ataków. Kuchta w 12 minucie dobrym podaniem szukał w polu karnym Gacka, lecz obrońcy zdołali wybić piłkę. Młody napastnik Watry miał jeszcze jedną dobrą okazję po zagraniu piłki głową przez Stramę, jednak z bliskiej odległości przestrzelił. W 18 minucie Czerkis zdecydował się na niezbyt mocny strzał z okolic 30 metra a kozłująca piłka sprawiła nie lada problem interweniującemu Rabiaszowi, który próbując ją złapać, odbił futbolówkę na poprzeczkę. Goście przez większą część pierwszej połowy dyktowali warunki gry. Watra miała problemy z wyprowadzeń paru celnych podań na połowie Polanu. W 32 minucie defensywa przyjezdnych wreszcie popełniła błąd. Po wrzucie z autu Kuchta został sfaulowany w polu karnym przez Nowaka. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Zubek. Do przerwy lepsze wrażenie sprawiali goście jednak nie udało im się tej przewagi udokumentować więcej niż jedną bramką.

Drugie 45 minut było zupełnym przeciwieństwem tego, co się działo w pierwszych trzech kwadransach. Po wstępnych 15 minutach, kiedy z boiska wiało nudą, strzelanie rozpoczął Kuchta. W 60 minucie dobrze dysponowany tego dnia Zubek zdecydował się na silny strzał z 30 metrów. Piłka odbiła się od poprzeczki i pleców interweniującego Pięty, spadła przed linię bramkową gdzie pierwszy do niej dopadł wspomniany Kuchta i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Chwilę po tym wydarzeniu dośrodkowanie z rzutu wolnego skutecznie wykończył Czyż jednak był na spalonym i arbiter tego meczu gola nie uznał. W 64 minucie błąd stopera gości bezlitośnie wykorzystał Gacek, który przejął piłkę i silnym strzałem w dalszy róg bramki podwyższył prowadzenie Watry. Od tego momentu Białczanie zaczęli grać już bardzo swobodnie, co zaowocował kolejnymi szansami na zdobycie goli. Jedną zmarnował Gacek, później okazji nie wykorzystał też Rabiański. Również dośrodkowania Zubka nikt z białczyńskich futbolistów nie potrafił zamienić na gola. Goście dopiero w 83 minucie poważnie zagrozili bramce Rabiasza. Po kontrze, piłkę na 16 metrze przejął Wróbel, lecz jego strzał minął prawy słupek. Wreszcie w końcówce Białczanie za sprawą rezerwowego tego dnia Remiasza ustalili wynik meczu. Dośrodkowanie w pole karne Kuchty zamknął Chorążak, który ładnie odegrał do napastnika Watry, a ten mocnym strzałem w krótki róg bramki pokonał bramkarza Polanu. Jeszcze w samej końcówce bliski szczęścia był Łojek, lecz jego techniczny strzał tylko ostemplował poprzeczkę.

Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – MLKS Polan Żabno 4:1 (1:1)
0:1 Czyż 5,
1:1 Zubek 32 z karnego,
2:1 Kuchta 60,
3:1 Gacek 64,
4:1 Remiasz 87.

Sędziował Wojciech Curyło z Krakowa.
Żółte kartki: Rabiański, Zubek, Harnik – Czyż, Pięta, Maciosek, Kurzawski, Wróbel, Ślęczka.
Czerwona: Ślęczka (90 za drugą żółtą).
Widzów: 200

Watra: Rabiasz – Bochnak, Strama, Harnik (86 Chorążak), Kowalczyk – Zubek, Rabiański, Hudy (85 Drobniak), Łojek – Kuchta, Gacek.
MLKS Polan: Pięta – Ślęczka, Maciosek, Nowak (77 Solak), Prażuch – Łoś (75 Nogaś), Motyka, Kurzawski, Czerkies – Czyż (72 Wróbel), Liro (85 Majka).

Tekst Ryb

Komentarze







reklama