Pierwsze zwycięstwo na wyjeździe odniósł nasz III ligowy jedynak Poroniec Poronin. Wygranej Porońca, mimo iż był to mecz wyjazdowy wszyscy oczekiwali wszak poronianie potykali się z outsiderem ligi Nidą Pińczów. I tak też się stało Poroniec wygrał 6:3. W tym meczu na trenerskiej ławce Porońca zadebiutował Szymon Burliga, który zastąpił na tym stanowisku Tomasza Rogalę. W ogóle z tą dymisją trenera Rogali to jakaś dziwna sprawa. Owszem zespół Porońca nie grał zbyt dobrze, ale wyniki nie były najgorsze, tymczasem trener Rogala z dnia na dzień pożegnał się z drużyną wcześniej nie informując i nie konsultując tej decyzji z nikim. Oczywiście trener ma prawo rozstać się z zespołem, kiedy chce, jeżeli oczywiście kontrakt mu na to pozwala, ale trener Rogala kilka dni później podjął pracę w IV ligowym Halniaku Maków Podhalański. Wątpliwe czy warunki finansowe w nowym klubie trener Rogala ma lepsze niż w Porońcu, chyba, że w perspektywie ma widoki na pracę w zdecydowanie wyższej lidze a Halniak to tylko przystanek do niej. Praca trenera Rogali w Porońcu to już historia teraz swoją legendę w nim tworzy Szymon Burliga. Trzeba przyznać, że debiut miał udany, bo zwycięski, ale też sprzyjało mu szczęście, bo w swoim pierwszym meczu na stanowisku trenera Porońca zmierzył się z najsłabszym zespołem ligi. Zapewne zawodnicy, którzy pojawili się na boisku chcieli swoją grą przekonać do siebie nowego szkoleniowca. Czy im się to udało to już inna kwestia. Dobrze wypadli gracze formacji ofensywnej, ale to było już znane, że piłkarze grający z przodu w zespole Porońca, jeżeli tylko chcą mogą rozmontować każdą defensywę, bo tak było we wcześniejszych spotkaniach. Tradycyjnie źle tak jak w poprzednich meczach wyglądała gra defensywna Porońca. Stracić trzy gole i to autorstwa jednego zawodnika z outsiderem to poważny problem. I nad tym musi skupić się trener Burliga. Chyba prawdziwy test jego drużyna przejdzie w spotkaniu z rezerwami Wisły w Krakowie. Jeżeli ten egzamin poronianie zdadzą to przed trenerem Burligą i jego zespołem rysuje się ciekawa perspektywa, czego oczywiście im życzymy.
Z naszych IV ligowców remisy z wyjazdów przywieźli KS Zakopane 1:1 z Tymbarkiem i Lubań Maniowy 0:0 ze Skalnikiem Kamionka Wielka. Zakopiańczycy z remisu są zadowoleni, bo zdaniem trenera Jerzego Grabary rywale mieli w tym spotkaniu inicjatywę a w tej sytuacji remis jest zawsze cenną zdobyczą. Warto zauważyć, że bramkę dla zakopiańczyków znowu zdobył Marcin Grela, trochę niechciany w Porońcu. Zakopane wymieniło się z Porońcem dwójką graczy. W miejsce Bolesława Wesołowskiego i Rafała Drobnego do Zakopanego przeszli właśnie Marcin Grela i Maciej Ustupski. Rafał Drobny z reguły gra wyjściowej jedenastce Porońca, natomiast Wesołowski, jeżeli wchodzi to tylko na końcówki spotkań. Wydaje się, że lepszy interes na tych transferach zrobili zakopiańczycy a i sami piłkarze z Poronina. Gdyby mieli grać tylko „ogony” to lepiej, aby grali klasę niżej, bo to jeszcze młodzi piłkarze i potrzebują gry, aby rozwijać swój talent.
Niepocieszony po bezbramkowym remisie w Kamionce Wielkiej był trener Lubania Marek Górecki. Według jego relacji zamieszczonej na stronie internetowej klubu tylko brak skuteczności jego piłkarzy głównie Sylwestra Kurnyty spowodował, że jego zespół nie wygrał. Można się z tym zgodzić lub nie, ale jedno jest pewne trafienia w słupki, czy poprzeczkę to strzały niecelne, niewykorzystywanie sytuacji sam na sam to niedostatek umiejętności. Owszem zdarzają się nawet najwybitniejszym piłkarzom, ale zawsze to błędy.
Z naszych podhalańskich ligowców, jako jedyni swój mecz przegrali piłkarze Kotelnicy Watry Białka Tatrzańska. Po porażce w Zakopanem miejscowi kibice zgryźliwie kierowali pod adresem Watry uwagi, jako „dumy Podhala”. Nieważne, kto użył takiego sformułowania, ale i ci, co tak się nazwali i ci, co później z tego kpili muszą wiedzieć, że fortuna kołem się toczy. Trzeba mieć trochę pokory. Po przegranym meczu 1:2 z Sokołem Borzęcin Górny grający prezes Watry Andrzej Rabiański był wręcz załamany. Nie tyle samym wynikiem, co stylem, w jakim jego zespół przegrywa. Brak sportowej złości, pewnie i gry z pełnym zaangażowaniem to są te elementy, które nękają obecnie białczanki zespół. Przez to nastroje w drużynie są coraz bardziej minorowe a tu już w środę trzeba grać kolejne ważne mecze ligowe.
Z naszych drużyn Zakopane zagra na wyjeździe z Barciczanką. Jeżeli zakopiańczycy wygrają a prowadząca w tabeli Wolania też nie przegra to w przyszłą niedzielę na boisku przy ul. Orkana w Zakopanem dojdzie do pojedynku o fotel lidera, bo KS Zakopane podejmował będzie właśnie Wolanię. Oczywiście wyniki najbliższej serii spotkań mogą wyznaczyć inne scenariusze.
Watra jedzie do Glinika Gorlice natomiast Lubań podejmował będzie Tuchovię Tuchów. Wydaje się, że największe szanse na pełną pulę ma Lubań, ale i pozostali nasi IV ligowcy nie są bez szans na punkty i oby tak się stało.
Wszyscy nasi V ligowcy w minionej kolejce odnieśli zwycięstwa. Podhale rozgromiło 6:0 Grybovię, Szaflary pokonały Wójtową 3:0 a Huragan Waksmund wygrał 2:1 z Korzenną. Podhale było faworytem meczu ze słabiutką Grybovią i chyba nikt nie liczył na inny scenariusz jak wygrana naszej drużyny, dla Szaflar mecz z Wójtową był okazją na rehabilitację za pechową porażkę w Tęgoborzu. Najtrudniej z psychologicznego punktu widzenia mieli piłkarze Huraganu Waksmund. Wcześniej przegrali pod rząd cztery spotkania. Wprawdzie minimalnie jedną bramką i z rywalami z górnej połówki tabeli, ale co przegrana to przegrana. Taka seria porażek może narobić niemałego spustoszenia w psychice zachwiać wiarę w swoje umiejętności i możliwości. I całe szczęście, że podopiecznym trenera Bartłomieja Walczaka udało się przełamać tę złą passę. Trzeba przyznać, że waksmundzianie w Korzennej mieli „wejście smoka”. Po 15 minutach wygrywali 2:0 a na dodatek w dalszej części meczu mieli przyznany rzut karny. Niestety niewykorzystany. Taka niewykorzystana sytuacja tylko „nakręca” przegrywającą drużynę i może mieć wpływ na końcowe rozstrzygnięcie. Na szczęście dla Huraganu tak nie było, chociaż rywale w końcówce spotkania zdobyli kontaktowego gola. Udana kolejka daje nadzieję, że w kolejnych spotkaniach podhalańscy ligowcy zagrają nie mniej udanie a co ważniejsze równie skutecznie.
Tekst Ryb










