Dla naszego III ligowego jedynaka Porońca Poronin celem trochę jednak skrywanym była gra o awans albo, co najmniej o miejsce w ścisłej czołówce. Trener Tomasz Rogala miał tę świadomość i chyba zorientował się, że on ze zbudowanego w końcu przez siebie zespołu już więcej nie wydobędzie. Dwa remisy wyjazdowy z Wierną Małogoszcz i ten u siebie z Janiną Libiąż przesądziły, że trener podał się do dymisji. Wprawdzie nikt na trenera Rogalę nie naciskała, aby podjął tak drastyczną decyzję, ale wyczuwało się atmosferę rozczarowania i pewnego zawodu z wyników i sposobu gry drużyny. Po rezygnacji trenera Rogali prezesi Porońca rodzina Pawlikowskich szybko postarali się o następcę. Pierwotnie miał to być szkoleniowiec z nazwiskiem z bogatym ligowym stażem, ale ostatecznie zdecydowano się na młodego trenera rodem z Krakowa Szymona Burligę dotychczas pracującego w Orkanie Szczyrzyc. Trener Burliga zarzeka się, że potrzebuje czasu, aby przekonać zawodników do swojej filozofii gry, do swojej koncepcji. Chyba nie ma trenera, który inaczej formułowałby cele a tu trzeba natychmiast poprawić przede wszystkim wyniki, bo te dotychczasowe nie zadawalają właścicieli klubu. Szansę nowy trener na starcie ma olbrzymią, bo najbliższy mecz jego podopieczni zagrają z outsiderem małopolsko-świętokrzyskiej IIII ligi Nidą Pińczów. Wprawdzie będzie to mecz na wyjeździe, ale to może i lepiej, bo zawodnicy nie będą czuli presji także ze strony kibiców. W czwartek Poroniec pokonał w Pucharze Polski rezerwy Podhala Nowy Targ 13:3. Ilość zdobytych bramek imponująca, ale liczba straconych goli z B-klasowcami zatrważająca. Jak poprawić grę obronną Porońca to główne zadanie nowego trenera. Jeżeli mu się to uda może wykorzystać swoją szansę, jeżeli nie długo w Poroninie nie popracuje, bo takie są deklaracje szefów klubu. W ostatniej kolejce pińczowianie przegrali w Krakowie z rezerwami Wisły 0:2. Jeżeli taki wynik z Pińczowa przywiezie Poroniec trener Burliga zaliczy udany start. Każde inne rozstrzygniecie będzie rozczarowujące i zapewne atmosfery w klubie nie poprawi.
Z trójki naszych czwarto ligowców bardzo dobrze radzi sobie KS Zakopane. Po rozegraniu pięciu spotkań zakopiańczycy zajmują 3 miejsce i mają tylko punkt straty do liderującej Wolanii. Szczególnie imponujące były dwa ostatnie występu podopiecznych trenera Jerzego Grabary. Dwie wygrane bez starty gola i imponujący bilans bramkowy 7:0. Tego się nie spodziewali chyba najwięksi optymiści. W środę w zaległym spotkaniu Zakopane rozgromiło Kotelnicę Watrę Białka Tatrzańska 4:0. Wynik sugeruje olbrzymią przewagę zakopiańczyków, ale z gry tak to nie wynikało. Może coś odwrotnego, białczanie częściej byli w posiadaniu piłki a zakopiańczycy strzelali gole. Oczywiście trudno winić za to zwycięzców, bo w piłce nożnej akurat o to chodzi jak mówił klasyk wygrywa ten zespół, który strzeli o jedna bramkę więcej. Trener Grabara nie rozwodził się nad ostatnią wygraną swoich podopiecznych bardziej myślał o czekającym jego zespół kolejnym spotkaniu w Tymbarku. Najbliższy rywal zakopiańczyków KS Tymbark w tym sezonie nie jest tak mocnym zespołem jak w poprzednich rozgrywkach. Tymbarczanie dwa mecze przegrali dwa wygrali w tym ten ostatni aż 4:1 w Barcicach. I właśnie ten wynik każe być chyba ostrożnym w typowaniu zwycięzcy tego spotkania. Gdyby jednak piłkarzom KS Zakopane udało się wygrać to urośliby do jednego z faworytów ligi. Po meczu z Watrą trenerowi Grabarze zamarzyła się taka świetna seria wygranych i my mu tego życzymy.
Białczanie doznali w Zakopanem dotkliwej porażki, ale muszą o niej jak najszybciej zapomnieć i wziąć się w karby. Wprawdzie na tle zakopiańczyków nie wyglądali tak źle, ale tylko, jeżeli chodzi o grę w środku boiska. Pod obiema bramkami zawodzili kompletnie. Z szybkimi zawodnikami KS Zakopane przegrywali bezapelacyjnie w obronie z kolei w ataku Watra nie posiada piłkarzy mogących wygrywać pojedynki biegowe i jeden na jeden. Co z tym fantem zrobi trenerski duet Stanisław Strama i Andrzej Rabiański na najbliższy mecz z Sokołem Borzęcin Górny zobaczymy. Sokół aktualnie piaty zespół w tabeli ostatnie spotkanie z Turbaczem Mszana Dolna wygrał 2:0. Wygrana z outsiderem nie jest groźną przestrogą, ale aby zainkasować punkty białczanie muszą nie tylko poprawić grę, ale także mocniej się w mecz zaangażować. Innej opcji w Białce Tatrzańskiej być nie może.
Trzeci z naszych IV ligowych reprezentantów jedzie na mecz do Kamionki Wielkiej. Maniowianie w swoim ostatnim meczu pokonali Watrę 3:1 natomiast Skalnik zremisował bezbramkowo z Nową Jastrząbka, którą z kolei Watra rozgromiła 5:1. Taka statystyka przemawiałaby po stronie Lubania, ale każdy mecz jest inny, tym niemniej dla trenera Lubania Marka Góreckiego będzie to ważne spotkanie, bo w Skalniku gra kilku jego wychowanków z Sandecji. Drużyna z Kamionki Wielkiej w tym sezonie nie gra tak dobrze jak w poprzednich rozgrywkach gdzie była jedynym konkurentem Porońca do awansu. Maniowian stać na przywiezienie z trudnego jednakże terenu chociażby remisu.
Dwaj Podhalańscy V ligowcy Podhale Nowy Targ i Szaflary mecze najbliższej kolejki zagrają na swoich boiskach. Nowotarżanie już dzisiaj podejmują Grybovię Grybów i inny scenariusz jak wygrana naszej drużyny nie wchodzi w grę. W poprzedniej kolejce Podhale pauzowało natomiast Grybovia przegrała z Orkanem Szczyrzyc 0:3.
Szaflary w niedzielę podejmują LKS Wójtową i w tym przypadku inny wynik niż zwycięstwo naszej drużyny byłoby przykrą niespodzianką. W poprzedniej kolejce w dramatycznych okolicznościach Szaflary przegrały 1:2 z Hartem w Tęgoborzu natomiast Wójtowa zremisowała 4:4 z Korzenną.
Z tym ostatnim zespołem spotkają się w najbliższej serii spotkań piłkarze Huraganu Waksmund. Podopieczni trenera Bartłomieja Walczaka po serii nikłych porażek wprawdzie z drużynami z górnej połówki tabeli teraz za rywala mają zespół o podobnym potencjale. Czy zaowocuje to zdobyciem punktów? Oby, bo akurat punktów podopieczni trenera Walczaka potrzebują bardzo, ponieważ pochwały za dobrą grę już nie mogą ich zastąpić.
Tekst Ryb










