10.09.2013 | Czytano: 2696

Klasa A: Jaka jest liga?

Podhalańska klasa A ma już za sobą sześć kolejek, a więc można powiedzieć, że jest na półmetku rundy jesiennej. Można więc pokusić się o pierwsze spostrzeżenia. Tytułowe pytanie zadaliśmy Ryszardowi Darlewskiemu, szkoleniowcowi z bogatym doświadczeniem, wykładowcą i aktualnie trenerem Wierchów Rabka.

- Oczarowany jesteś startem ligi?
- Niczym mnie liga nie oczarowała. Jest słaba, słabsza niż kiedyś.

- Poziomem nie powaliła? Jest gorsza niż np. pięć lat temu?
- W żadnym momencie na kolana mnie nie powaliła. Gorsze jest przede wszystkim przygotowanie fizyczne i ogólne. Zawodnicy mają mniej zdrowia do biegania, a widać to zwłaszcza w drugich połowach. Po prostu w oczach słabną. Taktyka też jest kiepska, ale trudno ją realizować, skoro brak wspomnianego wcześniej zdrowia. Jeszcze w pierwszej połowie zespoły starają się realizować założenia trenera, ale po przerwie jest z tym coraz gorzej. W tym okresie realizują je na tyle na ile ich stać, a nie tak jak powinni.

- A jak z techniką?
- Z tym jest lepiej. Jest kilka indywidualności, ale ogólnie przygotowanie jest kiepskie. Okrasą jest J. Pietrzak, który przyszedł do Jarmuty oraz jego partner z drużyny W. Wiercioch. Rabie dużo daje Teper i Gromczak, a w Zawracie Majerczyk. W Tylmanowej błyszczy snajperską formą Podgórski, a 40-letni Krupa jest wiodącą postacią zespołu jeśli chodzi o zawodnika rozgrywającego. W Skalnych wybija się N. Gacek.

- Pojawiły się młode talenty?
- Wietrzyk w Wierchach jest pozytywną postacią. Młody zespół ma Orawa, chociaż grający chaotycznie. Niemniej jest to zespół przyszłościowy. Ze wszystkimi jeszcze nie grałem, więc trudno mi wymienić perełki.

- Trzy zespoły nie zasmakowały jeszcze goryczy porażki – Jarmuta, Babia Góra i Wiatr. Czy to zaskoczenie?
- Nie. Ludźmierz ma najmniej straconych bramek i jest to pozostałość po Pawle Podczerwińskim, który uczył obrony w odpowiednim systemie. Z kolei Jarmuta ma najwięcej zdobytych goli, ale też ma największy ofensywny potencjał. Babia Góra od lat jest w czołówce, a ostatni mecz z Jarmutą pokazał, że drzemią w tym zespole ogromne możliwości. Raba też nie powiedziała ostatniego słowa. Dysponuje mocnym składem, a potyczka z Jarmutą tylko to potwierdziła. Była jak dotychczas najlepsza w rundzie.

- Beniaminkowie zaskoczyli wynikami? Wnieśli świeży powiew do ligi?
- Byłem na meczu barażowym Zawratu ze Skawianinem i muszę powiedzieć, że drużyna z Bukowiny jest przyszłościowa, chociaż już ograna, bo kilku piłkarzy przyszło z Porońca. Zespół prezentuje ciekawą i techniczną piłkę i jeszcze nie jedna drużyna, nawet z czołówki, będzie miała problemy. U Skalnych widać jeszcze B-klasową piłkę, ale to ambitna drużyna, w której wybijającą postacią jest N. Gacek. W Orawie brakuje indywidualności, ale jako całość prezentuje się solidnie. To wybiegany zespół, jeden z lepiej przygotowanych fizycznie. Trochę szwankuje taktyka. Te zespoły nie będą outsiderami. Z beniaminków najsłabsza jest Przełęcz, ale drużyna grająca z charakterem. Drzemie w niej potencjał i mam nadzieję, że jeszcze powiększy swój dorobek punktowy. Na razie nie może się rozkręcić.

- Największe rozczarowanie?
- Lubań fatalnie rozpoczął, ale jest to zespół o ogromnym doświadczeniu i jestem przekonany, że szybko wróci na właściwe tory. Gra techniczną piłkę. Nie ważne jak się zaczyna, ale jak się kończy. Lubań nadal pozostaje jednym z faworytów do wygrania ligi. Największym rozczarowaniem jest Jordan. Wydawało się, że będzie w czubie tabeli, a tymczasem z wielkim trudem ciuła punkty. Ten zespół ma jednak potencjał, by odgrywać w lidze czołową rolę. Myślę, że jeszcze pokaże pazury.

- Napastnicy strzelają mniej goli niż w analogicznym okresie poprzedniego sezonu. Jest kryzys napastników, czy też gra obronna zespołów uległa poprawie?
- Wyrównał się poziom. Jeśli chodzi o ofensywę w dół, w defensywie w górę. Każdy z każdym może wygrać. W żadnym meczu nie ma zdecydowanego faworyta. Dół jeszcze nie raz zrobi psikusa górze. Jarmuta murowany faworyt straciła punkty w Lipnicy i jestem pewny, że nie ostatnie. Życzę jej jak najlepiej, ale wiem, że tak będzie.

- Na koniec zabawmy się w wróżkę. Kto ma największe szanse na awans, a kto opuści ligowe szeregi?
- Wróżką nie chcę być. Stawiam na życiowe realia. Nie chcę nikomu życzyć źle. Za wcześnie mówić o tym kto spadnie, a kto awansuje. Sporym potencjałem dysponuje Jarmuta i Raba. Lipnica pokazała, że trzeba się z nią mocno liczyć. Może Jordan się przebudzi, a Tylmanowa będzie grała lepiej. O swoim zespole nie chcę mówić, bo my o awansie nie myślimy. Gramy o jak najlepsze miejsce. Mamy wąska kadrę.

- Czyli druga połowa rundy jesiennej zapowiada się…
- W tym sezonie wyjątkowo ciekawie, bo nie ma w niej zdecydowanych faworytów.

Rozmawiał Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama