Punkty zdobyli właściwie ci, którzy te punkty powinni zainkasować, nikomu nie udało się sprawić niespodzianki. To niepokojące. Po rozegraniu trzech spotkań u siebie wyjazdowy mecz w Bochni mieli piłkarze naszego III ligowego jedynaka Porońca Poronin. Podopieczni trenera Tomasza Rogali jechali na mecz wprawdzie do lidera, ale z nadziejami na korzystny rezultat. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna. Poroniec przegrał z Bocheńskim KS 1:3. Co więcej jak twierdzi trener Rogala tylko znakomitym interwencjom Jakuba Hładowczaka Poroniec zawdzięcza, że przegrywał do przerwy 0:1. Przewaga gospodarzy w tej części gry była aż nazbyt wyraźna. Po zmianie stron gra nieco się wyrównała, ale kolejny błąd defensywy spowodował, że gospodarze podwyższyli na 2:0. Na nic zdała się kontaktowa bramka Bartosa skoro kolejny, (który to już w tych rozgrywkach koszmarny błąd obrony) spowodował, że gospodarze ustalili wynik spotkania na 3:1. Konkluzja z tego meczu wyłania się niezbyt wesoła. Jeżeli bramkarz „wyczynia cuda” a mimo to drużyna przegrywa to znaczy była słabsza wynik jest jak najbardziej adekwatny. Co więcej po tym meczu kolejny piłkarz formacji defensywnej Maciej Gogola wypadł ze składu bo odnowiła mu się kontuzja kolana i jego dalsze występy w rundzie jesiennej stoją pod znakiem zapytania. To dla trenera Tomasza Rogali „kolejny ból głowy” jak poskładać zespół na następne mecze wszak inni zawodnicy nie są jeszcze w pełni sprawni. A poronian w najbliższą sobotę czeka kolejny trudny rywal Beskid Andrychów. Może specyficzne boisko zakopiańskiego COS-u będzie atutem Podhalan.
Dwaj nasi czwarto ligowcy Lubań Maniowy i Kotelnica Watra Białka Tatrzańska przegrali. Maniowianie polegli na swoim boisku z beniaminkiem MLKS Żabno 2:3. To przykra wpadka podopiecznych trenera Marka Góreckiego. Trener twierdzi, że jego drużyna zagrała dobre spotkanie, tyle, że niektórzy piłkarze nie wykorzystali klarownych sytuacji do strzelenia goli, a inni popełnili błędy w grze obronnej. Jak tam było tak było faktem jest, że tego meczu maniowianie nie powinni przegrać, bo grali z zespołem wcale z nie najwyższej półki. Ponadto w rozgrywkach ligowych liczy się nie piękno gry, ale zdobyte punkty a tych, maniowianie na razie uzbierali niewiele, bo tylko cztery.
Zupełnie bez zdobyczy punktowych po dwu rozegranych meczach jest Kotelnica Watra Białka Tatrzańska. Białczanie doznali wysokiej porażki w wyjazdowym spotkaniu w Jadownikach 1:5. Tak wysoką przegraną grający prezes Watry Andrzej Rabiański tłumaczy w pewnej mierze decyzji sędziego, który jego zdaniem dał się nabrać miejscowemu zawodnikowi przyznając Jadowniczance rzut karny i jednocześnie wykluczył z gry bramkarza Watry Kamila Rabiasza. Istotnie gra w dziesiątkę i bez nominalnego golkipera do łatwych nie należy, zatem trudno wydać jednoznaczna opinię o ostatnim występie białczan. Mimo dwu przegranych prezes Rabiański jest dobrej myśli, co do występów jego klubu w kolejnych meczach. I oby tak było.
Trzeci z naszych IV ligowych reprezentantów KS Zakopane w minionej kolejce odpoczywał, bo tak skonstruowany jest terminarz rozgrywek nowosądecko-tarnowskiej IV ligi.
Z naszych podhalańskich drużyn stosunkowo najlepiej spisali się V ligowcy. Podhale wygrało 5:0 z LKS Wójtowa, bo wygrać z beniaminkiem na swoim boisku powinni. Miejmy nadzieję, że po wpadce w Szaflarach nowotarżanie będą już grali na takim poziomie, jaki od nich jest oczekiwany i co ważniejsze będą zdobywali punkty. A w najbliższej kolejce, która zostanie rozegrana już jutro w środę spotkają się w derbowym meczu z Huraganem Waksmund. W minionej kolejce waksmundzianie nieznacznie, bo 0:1 przegrali z byłym czwarto ligowcem Orkanem Szczyrzyc. Porażka na wyjeździe nie jest jakimś szczególnie przykrym zdarzeniem tym bardziej, że trener Bartłomiej Walczak podkreślił, iż jego zespół rozegrał najlepszy mecz w rundzie. Jak dotychczas waksmundzianie spisują się w rozgrywkach, co najmniej przyzwoicie, grają ambitnie uzbierali siedem punktów i trener oraz kibice nie mają powodów do obaw. W Szczyrzycu w składzie Huraganu zabrakło kilku kluczowych graczy. Czy to epidemia, czy jakieś zawirowania w klubie. Odpowiedź poznamy już wkrótce. Nieco poniżej oczekiwań wypadli w minionej kolejce, szaflarzania. Podopieczni trenera Marka Majki zremisowali na wyjeździe z LKS Korzenną 3:3. Jeżeli na wyjeździe strzela się aż trzy gole to zwykle meczów się nie przegrywa a nawet nie remisuje. To jednak „udało” się piłkarzom z Szaflar i to jest trochę smutne. W najbliższej środowej kolejce Szaflary zagrają u siebie z Olimpia Pisarzowa. Oba mecze w V lidze rozpoczną się o tej samej godzinie o 17,30.
Tekst Ryb










