23.08.2013 | Czytano: 1709

Stagnacja

Koniec wakacji to jednocześnie w Podhalańskim Podokręgu Piłki Nożnej początek rozgrywek w klasach młodzieżowych. Niestety właściwie w żadnej ze sfer w podhalańskiej piłce młodzieżowej nic się nie zmienia. Panuje swoista stagnacja, żeby nie powiedzieć marazm.

Wprawdzie od kilku sezonów PPPN prowadzi rozgrywki praktycznie w każdej kategorii wiekowej i to akurat jest zjawiskiem pozytywnym, problemem jednak jest poziom tych rozgrywek. Najbardziej wymownym faktem kiepskiej kondycji podhalańskiej piłki młodzieżowej jest konfrontacja piłkarskiej młodzieży Podhala z rówieśnikami z Podokręgów limanowskiego, gorlickiego czy Nowego Sącza. Poza nielicznymi wyjątkami i to na przestrzeni wielu lat piłkarska młodzież Podhala przegrywa tę rywalizację z kretesem. Tak było i w tym roku, z tym, że potwierdzenia tego faktu trudno szukać w jakimkolwiek komunikacie na stronach internetowych OZPN Nowy Sącz czy PPPN. 

Mówi się, że wyniki na wczesnym etapie nauczania piłkarskiego rzemiosła nie powinny mieć zasadniczego znaczenia, ale to tylko mydlenie oczu. Wynik w sporcie zawsze będzie podstawowym kryterium w ocenie efektywności działań. Oczywiście potrzebne jest określenie celów, jaki trzeba osiągnąć na kolejnym etapie szkolenia, jak to ma się przełożyć na pozycję klubu w przyszłości. Aby osiągnąć pożądany efekt potrzebne jest przemyślane i długofalowe działanie. Niestety w strategii podhalańskich klubów takich przemyślanych działań trudno się dopatrzeć, jeżeli w ogóle kluby piłkarskie mają jakąś długofalową strategię. Co gorsze dotyczy to tych piłkarskich organizmów, które z racji swojej hierarchicznej pozycji powinny być wzorem, przykładem do naśladowania. Chlubnym wyjątkiem w tej materii ostatnio jest chyba tylko NKP Podhale Nowy Targ, gdzie szkoli się praktycznie wszystkie roczniki. Czy jednak ten kierunek zostanie zachowany, gdy władze klubu, działacze zafascynują się awansem drużyny seniorów do wyższych lig? Oto jest pytanie. Negatywnych przykładów w tej materii jest nader wystarczająco. Pierwszy z brzegu: Poroniec Poronin wywalczył awans do III ligi seniorów a drużyna juniorów zanotowała spadek do niższej klasy. Teraz ma się to zmienić, przynajmniej takie są deklaracje trenera seniorów Tomasza Rogali. Drużyna juniorów starszych Porońca została rozwiązana a w jej miejsce utworzono drużynę juniorów młodszych. To chyba nie załatwia sprawy. Drugi przykład to Zakopane. Gdy drużyna seniorów awansowała do IV ligi to juniorzy akurat grawitowali w kierunku II ligi. Na szczęście na wiosnę prowadzenie drużyny juniorów powierzono trenerowi Maciejowi Ejsmondowi i on wyprowadził zespół ze strefy spadkowej. Maciej Ejsmond ze względu na nadmiar obowiązków nie podjął się dalszej pracy w KS Zakopane. Działacze klubu i tak są mu wdzięczni za jego pomoc w trudnej sytuacji. Na jego miejsce klub pozyskał do trenowania juniorów starszych byłego piłkarza i trenera w tym klubie Janusza Bochniarza do niedawna pracującego w Podhalu Nowy Targ. W Zakopanem bardzo dobrze radzi sobie w pracy z trampkarzami trener Wiktor Pawlica, który wygrał ze swoją drużyną podhalańską ligę. Teraz ma też prowadzić drużynę juniorów młodszych. To oczywiście słuszny kierunek w prawidłowym ułożeniu szkolenia. W Zakopanem w pracy z młodzieżą jest jeden a może nie tylko jeden problem. Większość zawodników po skończeniu wieku juniora nie podejmuje dalszej gry, nie rywalizuje o miejsce w zespole seniorów, a jeżeli już to zadawala się grą w drużynach z niższych klas. Często też jest tak, że kolejni trenerzy zespołu seniorów nie dają szans wykazania się byłym juniorom w prowadzonych przez siebie drużynach i koło się zamyka, albo, jak kto woli tworzy się kwadratura koła. W pracy z młodzieżą dotychczas wyróżniał się Lubań Maniowy a to za sprawą trenera Zbigniewa Jaworskiego. Niestety Zbigniew Jaworski w związku ze sprawami rodzinnymi z pracy w Lubaniu zrezygnował. Zastąpił go Sebastian Gąsiorek, ale on z kolei przeniósł się do Podhala Nowy Targ. Działacze Lubania mieli na głowie głównie problemy z drużyną seniorów, która po spadku z III ligi zupełnie się rozsypała na dodatek odszedł też trener Marek Żołądź. On też przeniósł się do Podhala. W tej sytuacji kwestie piłki młodzieżowej w Maniowach zeszły na dalszy plan. Zupełnie kuriozalna sytuacja jest w innym wysoko hierarchicznie postawionym klubie Kotelnicy Watrze Białka Tatrzańska. Drużyna juniorów Watry „pałętała” się zupełnie na obrzeżach podhalańskiej piłki młodzieżowej. Czy to się zmieni. Pewnie jeszcze długo nie. I takich przykładów można by mnożyć. Odrębnym problemem jest finansowanie piłki młodzieżowej. Niby zgodnie z przepisami samorządy mogą przeznaczać pieniądze wyłącznie na sprzęt i pracę z młodzieżą, ale w rzeczywistości te na ogół skromne środki wydatkowane są na cały klub. To oczywiście rzutuje na płace dla trenerów pracujących z młodzieżą. Robią to właściwie tylko pasjonaci piłki nożnej. Ich entuzjazm ich zaangażowanie jest niezbędne, bo skądkolwiek by się nie wywodzili zawodnicy do drużyn seniorskich to i tak następuje wymiana pokoleń. Taka jest kolej rzeczy.

Wprawdzie jak już wspomnieliśmy PPPN prowadzi rozgrywki we wszystkich kategoriach wiekowych, ale ilość klubów a i po przez to młodzieży uprawiającej piłkę nożną w porównaniu do lat ubiegłych systematycznie się zmniejsza. Na dodatek pomniejszona została liczba drużyn rywalizujących w danej klasie rozgrywkowej. To nie jest dobra droga do podnoszenia poziomu. Rywalizacja zawsze podwyższała motywację do treningów, do doskonalenia swoich umiejętności. Jasne, że na Podhalu warunki atmosferyczne nie sprzyjają wydłużaniu sezonu, ale przecież można skonstruować tak rozgrywki, aby młodzi piłkarze rywalizowali ze sobą częściej na przykład grając systemem czterorundowym, czy w play off. Częstsze mecze pomiędzy drużynami o podobnym potencjale zapewne wpłynęłyby na atrakcyjność rozgrywek a pewnie też na wyższy ich poziom. Tymczasem działacze PPPN poszli po najkrótszej linii zmniejszając do dziesięciu ilość drużyn w ligach juniorskich. Można by w okresie wakacyjnym wzorem Pucharów Wójta wprowadzić rozgrywki drużyn juniorskich, organizować turnieje z udziałem zespołów z innych części Polski przebywających w naszym regionie na obozach sportowych. Tym powinien zajmować się Związek. Działacze piłkarscy klubowi czy związkowi powinni pamiętać, że piłkarski narybek to jest ta większa część środowiska, dla której zostali powołani i którą mają właściwie kształtować.

Tekst Ryb

Komentarze







reklama