27.06.2013 | Czytano: 2483

Klasa A: Jeden sezon, dwie różne ligi

Znów okazało się, że rok w podhalańskiej piłce (klasa A) ma dwa zupełnie inne oblicza. Rewelacyjne jesienią drużyny Wiatru i Orkana, wiosną zapomniały jak się gra w piłkę. Za to Huragan, Granit i Wierchy punktowały aż miło.

Huragan wygrał 12 z rzędu spotkań i dopiero w ostatniej kolejce, gdy wszystko było rozstrzygnięte, rekordową serię przerwał tylmanowski Lubań, najrówniej grający zespół w przekroju sezonu. Granit, uważany za przeciętnie grający zespół, w rundzie rewanżowej zdobył 26 punktów. 

Pod tym względem klasa A przypomina Amerykę Południową. Latynosi często rozgrywki dzielą na Aperturę (otwarcie) i Clausurę (zamknięcie) i przyznają dwa mistrzowskie tytuły. Gdyby taki system stosować u nas, to Apertura przypadłaby Wiatrowi, a Clausura – Huraganowi. Przy czym nie pierwszy raz się okazało, że ten drugi tytuł jest cenniejszy, bo równa się wygraniu całej ligi.

Jedno ogniwo wyleciało i …
… budowla stawiana przez Pawła Podczerwińskiego rozpadła się jak domek z kart. Trener Wiatru w samych superlatywach wypowiadał się o osiągnięciach swojego teamu jesienią. - Sukces osiągnęliśmy dzięki pełnemu zaangażowaniu w proces treningowy i podczas meczów. Nasza siła tkwiła w kolektywie. Zawodnicy się uzupełniali w zależności od dyspozycji dnia. Najmocniejszą formacją była defensywa, straciliśmy najmniej bramek w lidze. Od obrony budowaliśmy każdą akcję ofensywną – mówił.

Jego zespół jesienią nie doznał porażki, a stracił punkty trzema remisami. Miał aż 11 punktów przewagi nad mistrzem wiosny – Huraganem. Obawiano się jedynie Lubania, który tracił też sporo, bo osiem „oczek”. Czekano na wiosnę z wielkimi nadziejami. Marzono o awansie do piątej ligi. Tymczasem przed pierwszym wiosennym gwizdkiem zespół dość niespodziewanie stracił najmocniejsze ogniwo, Mariusza Maciasia. Najlepszy strzelec drużyny i ligi jesienią wybrał Szaflary. Zdobywał dla zespołu kluczowe gole. W każdym meczu prezentował równą i wysoką formę. Jak nie trafiał do siatki, to dogrywał kolegom. W Ludźmierzu z jego odejścia nie robiono tragedii. Szybko okazało się, że to była tylko dobra mina, do złej sytuacji, bo trener nie znalazł zawodnika, który mógłby go zastąpić. Siła ognia Wiatru potwornie zmalała. Jesienią ludźmierzanie zdobyli 44 gole, w drugiej rundzie zaledwie 17! To główna przyczyna, iż Wiatr wiosną zdobył tylko 15 punktów, co dało mu dziesiąte miejsce. Na szczęście jesienią wypracował sobie sporą przewagę, która w ostatecznym rozrachunku pozwoliła mu stanąć na najniższym stopniu podium. Defensywa również osłabła, pozwoliła przeciwnikom zdobyć dwa razy więcej goli niż jesienią.

Testowano warianty
Orkan również wiosnę miał gorszą niż jesień. Do pewnego momentu nie można było mieć zastrzeżeń do jego postawy, końcówka sezonu była już nijaka. Zespół przegrał sześć spotkań z rzędu.

- Jesień oceniam pozytywnie. Zdobyliśmy określoną ilość punktów, przełamaliśmy się na wyjazdach – mówi trener Robert Możdżeń. - Wiosną, gdy zapewniliśmy sobie ligowy byt, nie było parcia na wynik. Nie biliśmy się, a poświeciliśmy czas na testowanie różnych wariantów pod kątem kolejnego sezonu, bo jest zbyt krótki okres czasu między sezonami, by sprawdzić młodych graczy.

Małymi kroczkami
- W 30% jestem zadowolony z dokonań zespołu. Uczymy się nowego sposobu grania, nowych obowiązków. Do wyników na razie nie przykładamy wagi, chociaż chcemy, żeby drużyna jak najlepiej się prezentowała. Dużo młodych chłopaków wchodzi do drużyny i doświadczeni zawodnicy muszą przełknąć gorzką pigułkę, że siedzą na ławie. Taka jest jednak kolej rzeczy – powiedział po pierwszej rundzie trener Huraganu, Bartłomiej Walczak.

On znany jest z solidności i z tego, że małymi kroczkami, cierpliwie dąży do sukcesu. Jest niezwykle wymagający, ale też dzięki wypracowanej metodzie odnosi sukcesy. Jego drużyna po jesieni zajmowała szóste miejsce z 22 zdobytymi punktami. Ale wiosną przez ligę mknęła z szybkością najszybszego pociągu świata. Zwalcowała po drodze przeciwników. Zdobyła aż 36 punktów, zaaplikowała rywalom 43 gole, a dała sobie wbić tylko 14. To najlepiej świadczy jak równomiernie wyważone były akcenty w zespole. Każdy z piłkarzy wiedział jakie ma obowiązki na boisku. Bez wątpienia postacią numer jeden był doświadczony Kamil Waksmundzki. Zdobył 19 goli, a przy 13 „maczał palce”. Większość zdobywał nogą, tylko jedną bramkę strzelił głową. Cztery z karnych i jednego bezpośrednio z wolnego.

Nowa miotła
Po jesieni w Rabce byli bardzo rozczarowani. Wierchy, mające ambicje i możliwości by być wiodącą siłą w podhalańskiej piłce, wlokły się w ogonie tabeli. Zajmowały 12 miejsce, z dorobkiem zaledwie 16 „oczek”.

- Celem był awans, więc zarząd i sponsorzy nie byli zadowoleni. Nie sprawdziły się wzmocnienia zawodników z Nowego Sącza rekomendowanych przez trenera. 12 miejsce jest najgorsze od 8 lat – mówił prezes Tomasz Traczyk.

Zakończono więc współpracę z trenerem Grzegorzem Gryźlakiem i zatrudniono Tomasza Spytka i nowa miotła zaczęła robić porządki.

- Sytuacja w klubie po jesieni nie była dobra. Gdy przejąłem zespół powiedziałem chłopakom, że wymagam od nich walki, pełnego zaangażowanie i przede wszystkim muszą mnie słuchać, a wyniki same przyjdą – mówił.

I przyszły. Wierchy wiosną zdobyły 23 punkty, ale poniesione straty w pierwszej rundzie, spowodowały, że do ostatniej kolejki drżały o ligowy los.

Niedoceniani
Granit w poprzednim sezonie był rewelacją. Sceptycy twierdzili, że to jednorazowy wyskok i beniaminkowi w następnym sezonie będzie znacznie trudniej. Potwierdzała to jesień i siódme miejsce.

- Przekonaliśmy się, że to święte słowa. Zwycięstwa przychodziły nam z wielkim trudem, a „wpadek” było kilka i to z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Oceniając na chłodno, to siódme miejsce było wykładnią tego, co tym składem można było „ugrać” – mówił kierownik sekcji, Eugeniusz Gogola.

Wiosna już była znacznie lepsza w wykonaniu Granitu. Czarnogórzanie zdobyli 26 punktów i zajęli trzecie miejsce. Byli mocni w ofensywie. Był co prawda lider zespołu, Andrzej Gogola, ale aż 14 zawodników zdobywało gole! Defensywa też solidna (straciła 16) z świetnym bramkarzem Piotrem Gogolą.

Plucie w brodę
Lubań i Jarmuta były najrówniej grającymi zespołami w obu rundach. Lubań zajmował drugie, a Jarmuta czwarte miejsce. - Stać nas na więcej. W zawodnikach drzemie zdecydowanie większy potencjał, który nie został pokazany – mówi trener Jarmuty, Andrzej Darlewski.

Lubań mimo równej formy nie potrafił wygrać ligi i awansować szczebel niżej. Tylmanowianie punkty tracili nie na zielonej murawie, lecz przez błędy organizacyjne. Piłkarze wylewali pot na boisku, a działacze zapomnieli zgłosić zawodnika. Lubań prezentował bardzo ciekawy futbol, chyba najlepiej prezentował się na Podhalu w ataku pozycyjnym. Trener Sebastian Krupa już jesienią mówił, że drugie miejsce go nie satysfakcjonuje. Również wiosną jego zespół zajął drugą pozycję. Jesienią stracił do lidera 8 punktów, wiosną dwa „oczka” mniej. Może za rok cel zostanie wreszcie osiągnięty.

JESIEŃ 2012/13

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
WYG.
REMISY
PRZEG.
1
Wiatr
13
33
44-11
10
3
0
2
Lubań
13
25
46-18
8
1
4
3
Orkan
13
24
39-21
8
0
5
4
Jarmuta
13
23
28-19
6
5
2
5
Babia Góra
13
23
25-19
7
2
4
6
Huragan
13
22
28-20
7
1
5
7
Granit
13
19
29-25
6
1
6
8
Dunajec
13
18
22-27
5
3
5
9
Skawianin
13
17
29-26
5
2
6
10
Błyskawica
13
17
35-38
5
2
6
11
Bystr
13
16
34-37
5
1
7
12
Wierchy
13
16
35-39
5
1
7
13
Czarni
13
11
24-60
6
2
0
14
Zapora
13
3
10-68
1
0
12

WIOSNA 2012/13

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
WYG.
REMISY
PRZEG.
1
Huragan
13
26
43-14
12
0
1
2
Lubań
13
29
39-18
9
2
2
3
Granit
13
26
38-16
8
2
3
4
Jarmuta
13
25
35-19
8
1
4
5
Wierchy
13
23
29-20
7
1
5
6
Dunajec
13
21
36-30
6
3
4
7
Babia Góra
13
21
30-27
6
3
4
8
Bystry
13
20
31-26
6
2
5
9
Orkan
13
16
39-34
5
1
7
10
Wiatr
13
15
17-22
4
3
6
11
Skawianin
13
14
28-32
4
2
7
12
Blyskawica
13
8
20-45
2
2
9
13
Czarni
13
6
13-43
2
0
11
14
Zapora
13
3
6-58
1
0
12

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama