16.06.2013 | Czytano: 2551

V liga: Fajerwerki Wronki

AKTUALIZACJA: Piłkarze Podhala ostatnie ligowe kolejki grają z nożem na gardle, ratując się przed spadkiem. Dzisiejsza konfrontacja z Dobrzanką była dla nich walką o być albo nie być. Meczem, o którym zwykło się mówić, że jest za sześć punktów. Piłkarze z Dobrej tracili do Podhala zaledwie punkcik.

Nowotarżanie pokazali charakter i lwi pazur. Zagrali z zębem. Od początku przystąpili do szturmu na bramkę przyjezdnych. Stwarzali sobie dogodne sytuacje, ale dopiero w 27 minucie udało im się umieścić piłkę w bramce przeciwnika. Dokonał tego Wronka, który również był autorem trzeciego i czwartego gola. W tych przypadkach zachował się jak profesor. Mało tego, przeprowadził jeszcze kilka akcji, po których widownia biła brawo. Trzeba też pochwalić jego kolegów, za wolę walki, za przysłowiowe gryzienie trawy. 

Piłkarze z Dobrej po przerwie, nie mając atutów, zaczęli grać zbyt ostro. Gra już nie była tak płynna jak w pierwszych trzech kwadransach, bo przygrywana faulami i gwizdkiem arbitra. Z tej wojny nerwów zwycięsko wyszli nowotarżanie, którzy nie dali się wciągnąć w „zagrywki” rywala, grali swoje. Ale to jeszcze nie koniec batalii o „ być albo nie być”. Podhalu brakuje jeszcze jednego zwycięstwa do pełnej radości.

Momenty były
3 – Wronce piłka w polu karnym odbiła się na nierówności i w ostatniej chwili bramkarz zapobiegł utracie gola.
9 – strzał z wolnego Ślusarka z 30 metrów mija mur, ale także bramkę.
10 – W. Dziadoń pięknie uderzył po krótkim rogu, ale na posterunku był Kowalczuk.
19 – crossowe podanie Ojrzanowskiego ( ca 35 metrowe) trafiło do K. Dudka na 16 metr. Miał jednak zbyt ostry kąt, by pokonać bramkarza. Zamiast podawać zdecydował się na strzał i trafił w boczną siatkę.
23 – Zawada wyłuskał obrońcy Podhala piłkę i trafił w boczną siatkę.
25 – wolny z 30 metrów Ślusarka mija mur, ale Mika nie daje się zaskoczyć.
27 GOL! 1:0 – Wąsik z własnej połowy wrzucił piłkę zza obrońców. Wronka wygrał pojedynek biegowy z obrońcami i w sytuacji sam na sam z 13 metrów posłał futbolówkę do siatki.
28 – Ojrzanowski podawał wzdłuż linii bramkowej, Wąsik zamknął akcję, lecz trafił w boczną siatkę.
30 – Ślusarek oszukał dwóch rywali i posłał bombę na bramkę gości, która minimalnie poszybowała nad poprzeczką.
31 – ostre wejście Drożdża w Kowalczuka, po którym ten ostatni musiał opuścić boisko i udać się do szpitala.
40 GOL! 2:0 – świetna akcja gospodarzy. Piłka jak po sznureczku wędrowała do nogi A. Dudka do nogi Wronki, a potem Ślusarka. Ten zagrał do boku do K. Dudka, który obiegł obrońcę i wpakował futbolówkę do bramki.
52 – Zawada strzelał z 30 metrów, piłka poszybowała nad bramką.
55 – Sewielski w polu karnym faulował D. Palki i sam poszkodowany ustawił piłkę na „wapnie”. Bujak wyczuł go i nie dał się pokonać.
67 – Wronka miał idealną sytuację po błędzie bramkarza. Miał przed sobą pustą bramkę, ale bramkarz zdołał się podnieść z murawy i zapobiec utracie gola.
70 GOL! 3:0 – co się odwlecze, to… Jak ulał pasuje do Wronki. Ślusarek wyłuskał piłkę w środkowej strefie boiska i natychmiast posłał w bój Wronkę. Ten niczym najszybszy samochód świata „odjechał” rywalom i w sytuacji sam na sam zachował się jak profesor. Oszukał bramkarza i posłał futbolówkę w sam środek bramki.
75 – Ślusarek wystrzelił „armatę” z 35 metrów na bramkę gości. „Pocisk” odbił się od wewnętrznej strony słupka i nie przekroczył linii bramkowej.
85 – Wronka cofnął się za rywalem, odebrał mu piłkę i przemierzył z nią całą połowę boiska. Po drodze mijając niczym tyczki slalomowe czterech przeciwników. W finalnej części akcji zagrał wzdłuż linii bramkowej do Romanowskiego, który z dwóch metrów fatalnie przestrzelił.
87 GOL! 4:0 – Romanowski zagrał do Wronki, który przelobował bramkarza.

NKP Podhale Nowy Targ – Dobrzanka Dobra 4:0 (2:0)
1:0 Wronka (Wąsik) 27
2:0 K. Dudek (Ślusarek) 40
3:0 Wronka (Ślusarek) 70
4:0 Wronka (Romanowski) 87

Sędziował Krzysztof Olchawa z Nowego Sącza.
Żółte karki: Ojrzanowski – Niedojad, Drożdż.

Podhale: Kowalczuk (31 Bujak) – Dziurdzik, Wronka, Gardoń, K. Dudek (80 Gołuchowski), A. Dudek, Bobek, Wąsik (65 Misiura), Ślusarek (85 Romanowski), Sewielski, Ojrzanowski.
Dobrzanka: Mika – Podgórni (60 Jantos), Niedojad, Iwański, Zawada, Janiec, K. Dziadoń, Palka, G. Palki (80 Skwarczek), W. Dziadoń (80 Chochół), Drożdż (35 D. Palki).

Tekst Stefan Leśniowski


Mocno zniesmaczeni i rozgoryczeni wracali z Piwnicznej piłkarze Jordana Jordanów po przegranej z miejscowym Ogniwem 1:4. Zdaniem trenera Marka Hodany jego zespół został ewidentnie skrzywdzony przez arbitrów tego spotkania. Teraz jordanowianie znaleźli się w trudnej sytuacji przed dwoma ostatnimi spotkaniami, ale broni nie składają. I dobrze. Porażki nawet te niezasłużone trzeba przełknąć i walczyć dopóki piłka w grze dopóki są szanse.

- Są takie mecze, który wygrać nie można, jeżeli się gra się nie tylko przeciwko rywalom, ale i sędziom. Nie będę się patyczkował. Zostaliśmy w tym meczu oszukani. Pierwszego gola już na samym początku spotkania, który ustawił jego dalszy przebieg straciliśmy po ewidentnym spalonym, którego arbiter nie zasygnalizował, bo jak nam powiedział oślepiło go słońce. Kpina! Potem jeszcze dwukrotnie arbiter odgwizdał przeciwko nam rzuty karne, o których słuszności też można by dyskutować. A kiedy nasz zawodnik został staranowany w polu karnym przez bramkarza gospodarzy to gwizdek arbitra milczał. Przegraliśmy spotkanie, znaleźliśmy się w ciężkiej sytuacji, ale ja jestem dobrej myśli. Co prawda kilu zawodników mocno mnie rozczarowało przede wszystkim swoim podejściem, ale na są też tacy, na których mogę liczyć i wierzę, że to właśnie Ci zawodnicy uratują nasz klub przed spadkiem – stwierdził mocno zdenerwowany trener Jordana Marek Hodana.

Ogniwo Piwiniczna - Jordan Jordanów 4:1 (3:1)
Bramka dla Jordana: G. Typa.

Jordan: Sitarz - Hodana, F. Tyrpa, Kulka, M. Czubin, D. Czubin, Wróbel, Sochacki, Sewioło, G. Tyrpa, Rączka.

Tekst Ryb

Komentarze







reklama