Miał nadwagę, był wolny, słabą miał zwrotność. Dobrze tylko jak na swój wiek kopał lewą nogą. W trampkarzach grał na obronie, gdyż potrafił daleko wybić piłkę. Ale dzięki systematyczności, ogromnemu zaangażowaniu już w wieku osiemnastu lat stał się najlepszym piłkarzem drużyny seniorów, głównym rozgrywającym i motorem napędowym naszych akcji.
Zaczął strzelać dużo bramek, świetnie wykonywał rzuty wolne. Był nieustępliwy, zadziorny, nie unikał ostrych starć. Robił kolosalne postępy. Z roku na rok coraz większe. W tym roku, miesiąc wcześniej niż drużyna, indywidualnie rozpoczął przygotowania do sezonu biegając po kilkanaście kilometrów w silnym mrozie i chodząc do kolegi na prowizoryczną siłownię. Chciał się dalej rozwijać. Przeszedł do V-ligowego Podhala Nowy Targ. Kiedy w lipcu zobaczyłem jego dyspozycję byłem pewny, że stanie się tam niezastąpionym zawodnikiem. Tak się też stało.
Trzy tygodnie temu tuż przed meczem dowiedzieliśmy się o tragicznym wypadku i ciężkim stanie Karola. Zastanawialiśmy się czy grać. Jednak zagraliśmy, gdyż byliśmy przekonani, że ten najważniejszy mecz w życiu Karol wygra. Niestety.
W mojej pamięci na zawsze pozostanie niesamowity gol Karola strzelony rok temu w Sieniawie, piętą z powietrza z 25 metrów w samo "okienko".
Marek Pranica










