29.08.2012 | Czytano: 1051

Bezlitosny mistrz

Przedostatnia kolejka Nowotarskiej Ligi Piłki Nożnej nie dała odpowiedzi na wszystkie pytania nurtujące fanów. Znamy tylko mistrza, ale on został wyłoniony już w poprzedniej serii spotkań. Nadal nie wiemy kto wicemistrzem, a kto brązowym medalistą. Rozstrzygnie bezpośredni pojedynek Surpy z Paką Jana za tydzień. Nie wiemy też kto spadnie, a kto o ligowy byt będzie walczył w barażu.

Mistrz – Gazda – nie spuszcza z tonu. Szef Paweł Batkiewicz zapowiadał, iż żadnej taryfy ulgowej nie będzie w ostatnich kolejkach, że czas na świętowanie przyjdzie po ostatnim gwizdku, gdyż chłopaki chcą ustanowić rekord i być pierwszym w historii rozgrywek zespołem, który nie doznał porażki. Są na najlepszej drodze, bo okazali się bezlitośni dla Paki Grzędy. Zaaplikowali jej dziesięć goli, z czego A. Hajnos osiem razy pokonywał bramkarza. To nie lada wyczyn, przybliżający go do korony strzelców. Przed tą kolejką na czele klasyfikacji snajperów był Galik (Kunka Team), z 20 trafieniami, dwa gole mniej na koncie miał Hajnos. Galik tylko raz trafił do siatki. Rekordem też jest siedem asyst Śmieszka. Defensywa Grzędy była dziurawa jak markowy ser szwajcarski. Nie miała też pomysłu na sforsowanie obrony przeciwnika. Jak to w futbolu jakieś tam okazje miała, ale znikomą ilość i nie na tyle groźne, by umieścić piłkę w „sieci”.

Plany faworytom krzyżuje Kunka. W poprzedniej kolejce zweryfikowała medalowe aspiracje Supry, bijąc ją 7:1. Teraz nie oszczędziła Paki Jana, która zmierza do wicemistrzostwa. Skomplikowała sobie sytuację, tracąc dwa punkty. A wydawało się, że odniesie lekkie i łatwe zwycięstwo. W pierwszej połowie grała świetnie, zdobyła trzy gole, po przerwie na murawę wyszedł jakby inny zespół. Kunka do przodu przesunęła Szumala i o dziwo mecz przybrał inny obraz. W odstępie 2 minut Kunka zdobyła dwa gole i tak zaskoczyła tym przeciwnika, że ten nie potrafił znaleźć antidotum na świetną jego grę w ataku i obronie. W efekcie Kunka doprowadziła do wyrównania, chociaż w ostatnich sekundach piłkę meczową miał dla Paki Długopolski. Zamiast dogrywać do kolegi do „pustaka”, zdecydował się na strzał i tylko jęk zawodu słychać było przy linii bocznej.

Pozbierała się Supra, po wpadce z Kunką. Potyczka z Tebeo Projekt była zacięta, z dużą ilością sytuacji, ale Możdżeń był tym, który zrobił różnicę. Świetnie dyrygował grą swojej drużyny. Wszędzie było go pełno, z przodu, z tyłu, dogrywał piłki jak marzenie. Rywal może mówić o dużym pechu, bo miał poprzeczkę i słupki. Jedno co się rzucało w oczy, zbyt długo przetrzymywał piłkę i decydujące podanie nie zawsze znajdowało adresata.

Asy miały krótką ławkę i rekonwalescencję musiał przerwać były hokeista Zgierski. Długo nie grał z powodu urazu kręgosłupa, ale jak już wszedł na murawę, to zdobył gola. Zresztą razem ze szwagrem okazali się ojcami zwycięstwa.

Asy – Eko Opti House 2:1
Bramki: Leski, Zgierski – Gotkiewicz.

Paka Jana – Kunka Team 3:3
Bramki: Liptak, Niedermaier, samobójcza – Zagata, samobójcza, Galik.

Supra – Tebeo Projekt 2:0
Bramki: Worwa, Mozdyniewicz.

Gazda – Paka Grzęda 10:0
Bramki: A. Hajnos 8, Krzystyniak, Rudnik.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama