III LIGA:
Wolski Lubań Maniowy - Czarni Połaniec 1:2 (1:1)
0:1 Kamiński 12,
1:1 Bachleda 30,
1:2 Lipiec 88.
Lubań: Okręglak - Anioł, Gubała, Gąsiorek, Czubiak - Komorek, Hałgas, Bobak, Bachleda (70 Gołdyn) - Świerzbiński, Pietrzak
Czarni: Brzostowicz – Dyl (46 Nowak), Jasiński, Witek, Kosatka - Obierak, Maruszewski, Cecot, Kabata (90 Drzazga) – Rożek (60 Lipiec), Kamiński.
Niestety kolejnej, ale jakże bolesnej porażki doznał nasz jedynak w III lidze Lubań Maniowy. Bolesnej, ponieważ przegranej na swoim boisku z rywalem, który dotychczas też nie zdobył punktów. O ile w pierwszym meczu winę za przegraną musi wziąć na siebie drugi bramkarz maniowian, w drugim naszej drużynie po prostu nie dopisało szczęście to już trzeci mecz po prostu piłkarzom Lubania nie wyszedł. Rywal okazał się lepszy i niestety zainkasował komplet punktów. Goście już w 12 minucie objęli prowadzenie po szybkiej kontrze i strzale nie do obrony Kamińskiego. Gospodarze wyrównali w 30 minucie po akcji Hałgasa z Komorkiem i zagraniu tego drugiego do zamykającego akcję Bachledy, który dopełnił formalności. W dalszych minutach spotkania szanse na ponowne objęcie prowadzenia mieli goście. Strzał Kamińskiego w dobrym stylu obronił Okręglak z kolei w 53 minucie Rożek po dośrodkowaniu Obieraka zaliczył trafienie w składanie słupka z poprzeczką. Minutę później Pietrzak „zakręcił” obrońcami Czarnych, ale strzelając minimalnie chybił. Kiedy wydawało się, że drużyny podzielą się punktami to wprowadzony Lipice po otrzymaniu prostopadłego podania w pole karne pokonał bramkarza gospodarzy i niestety piłkarze Lubania po raz kolejny schodzili z boiska z opuszczonymi głowami.
Test Ryb
Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl
IV LIGA:
Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – Barciczanka Barcice 2:1 (1:0)
1:0 Nowobilski 37,
2:0 Teper 86,
2:1 Pociecha 90.
Sędziował: Bartłomiej Noga z Wadowic.
Żółte kartki: Rabiański, K. Bochnak, Florek, Strama – Pawlik, Kołodziej.
Widzów 200.
Watra: Rabiański – Florek, Kostrzewa, Kowalczyk, Strama, Janasik, łojek (65 K. Bochnak), Nowobilaki (80 Handzel), Teper, Zubek (70 Skawski), Remiasz (74 Duda).
Barciczanka: Wilkotek – Solarz, Pociecha, Pasin, Wańczyk, Krupa, Matak, Owsianka (74 D. Tokarczyk), Pawlik (55 T. Tokarczyk), Kołodziej K. Tokarczyk (45 Janik).
Warto było przyjść w niedzielne popołudnie na stadion Watry Białka Tatrzańska na mecz z Barciczanką Barcice. Nie, dlatego (chociaż oczywiście też), że gospodarze wygrali, ale były w tym meczu dużo emocjo głównie w drugiej odsłonie spotkania i cudownej urody gol autorstwa jednego z najmłodszych futbolistów Watry Kamila Nowobilskiego. W 37 minucie po nieprawidłowym powstrzymaniu Zubka przed boczną linią pola karnego sędzia zarządził rzut wolny. Do piłki podszedł Kamil Nowobilski a grający prezes Watry Andrzej Rabiański tym razem w bramce błagał, aby dośrodkowanie poszło na tzw. „krótki słupek”. Nie wiadomo czy Nowobilski chciał tak zagrać w każdym razie posłał piłkę w dalszy róg bramki i ta wylądowała w samym okienku. Często w takich przypadkach mówi się, że są to bramki godne stadionów świata. I naprawdę w tym przypadku nie ma krzty przesady. Gol Nowobilskiego byłby ozdobą każdego meczu. Nim jednak gospodarze objęli prowadzenie na murawie białczańskiego stadionu trwała uporczywa walka o każdy metr boiska o każdą piłkę. W spotkaniach tych drużyn jest tak zawsze. Zalążek każdej akcji zazwyczaj był przerywany faulami. Tym niemniej w pierwszych minutach gry to właśnie białczanie a konkretnie Paweł Janasik był bliski zdobycia bramki. Za pierwszym razem został zablokowany przez bramkarza, za drugim razem strzelił zbyt lekko, chyba nie trafił czysto w piłkę za trzecim podejściem nie sięgnął futbolówki. Paweł Janasik wprawdzie gola nie zdobył, ale był najlepszym piłkarzem na boisku. To istny brylant w zespole Watry. Nie dość, że walczy za trzech to jeszcze mobilizował kolegów do walki. Trudno bez tego zawodnika wyobrazić sobie wyjściową jedenastkę Watry. Po niewykorzystaniu przez Janasika szans na gole dwie okazje miał napastnik Barciczanki Pawlik. Za pierwszym razem piłkę przed pole karne dograł mu prawy obrońca Watry Kowalczyk niefortunnie główkując w starciu z innym piłkarzem drużyny gości. Pawlik przestrzelił znacznie. Za drugim razem Pawlik też przestrzelił po zagraniu z rzutu wolnego. Działo się to między 15 a 30 minutą spotkania i wtedy właśnie po upływie pół godziny pierwszą składną akcję przeprowadzili gospodarze wprawdzie zakończoną strzałem Łojka nad poprzeczką jednak dającą sygnał do ataku na bramkę przyjezdnych. I właśnie w 37 minucie doszło do strzelenia gola przez gospodarzy. Początek drugiej części meczu toczył się głownie w środkowej strefie boiska drużyna Watry nastawiła się na grę z kontry i był to słuszny wybór. W 63 minucie właśnie po kontrze bardzo groźnie strzelał Zubek, ale piłka przeszła obok dalszego słupka. Niestety gospodarze nie ustrzegli się też błędów w defensywie. Po zagraniu z rzutu wolnego w bardzo dogodnej sytuacji zupełnie nieatakowany znalazł się Kołodziej, ale uderzając piłkę głową uczynił to w sposób nader nieporadny, futbolówka przeszła daleko obok bramki. W końcówce spotkania na murawie pojawiła się grupa młodych piłkarzy z ostatniego zaciągu Watry. Trochę przymuszeni dopingiem z trybun zagrali pressingiem na obrońców Barciczanki i ci popełnili błąd wybijając piłkę tuż przed pole karne wprost na nogę Tepera. Środkowy pomocnik Watry, który tego meczu nie może zaliczyć do udanych tym razem zdecydował się na natychmiastowy strzał i piłka wylądowała w rogu bramki bezradnego Wilkotka. Jak przewrotna była piłka nożna pokazała ta akcja. Teper popełniał błędy w rozgrywaniu piłki mógł przynajmniej próbować posłać piłkę do bramki opuszczonej w pewnym momencie przez golkipera gości a nie uczynił tego. Zdecydował się na strzał w odpowiednim momencie i tak naprawdę dał swojej drużynie zwycięstwo, bowiem goście zdobyli honorowego gola w 90 minucie spotkania. Sędzia nawet już nie wznawiał gry. Ta wygrana to bezcenne punkty Watry z rywalem zawsze niewygodnym dla naszej drużyny.
Tekst Ryb
Rylovia Rylowa – KS Zakopane 1:2 (1:1)
Bramki dla Zakopanego: Kłosowski(3), Kurnyta(58).
Żółte kartki Zakopane: Kurnyta, Drabik
Zakopane: Pyskaty – Floryn, Pękala, Drobny, Frasunek, Dudzik (52 Bukowski), Leniewicz, Kurnyta (65 Drabik), Król, Wesołowski (90 Karkoszka), Kłosowski (84 Babicz).
Jak padły bramki:
0:1 (3 min) – Dudzik podaje na 7 metr do Kłosowskiego a ten strzałem od poprzeczki gdzie piłka odbija się tuż za linią bramkową zdobywa prowadzenie dla Górali.
1:1 (43 min) – Bramka do szatni dla miejscowych. Po dośrodkowaniu w pole karne Zakopanego błąd popełniają obrońcy gdzie wykorzystuje to napastnik Rylowa i do przerwy mamy remis.
1:2 (58 min) – Król z lewej strony dośrodkowuje do Bukowskiego a ten wrzuca piłkę na głowę Kutnyty, który zdobywa zwycięską bramkę.
- Był to nasz pierwszy mecz wyjazdowy w tej klasie rozgrywkowej – komentuje trener KS Zakopane. - Pierwsze 20 minut zagraliśmy bardzo dobrze. Później to nasz rywal atakował gdzie skutkiem była wyrównująca bramka. Straciliśmy ją po błędzie obrony ze złym wyjściem ze strefy i właśnie nad tym musimy jeszcze popracować. Po przerwie pokazaliśmy góralski charakter, było dużo walki co zaowocowało drugą bramką. Z czasem graliśmy wysokim pressingiem. To było trudne spotkanie teraz przygotowujemy się na kolejne spotkanie z Porońcem – zakończył Marian Tajduś.
Tekst AT[a]
Wczorajszy mecz:
Poroniec Poronin - Nowe Jastrząbki //Goście nie dojechali
Więcej tutaj http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=5403
Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl
V LIGA:
Olimpia Pisarzowa – NKP Podhale Nowy Targ 4:2 (1:0)
1:0 Kubicki (Puto) 15
2:0 Kubicki (Ryś) 60 głową
2:1 Chorążak 63
3:1 Kubicki (Mąka) 80 głową
3:2 Ślusarek 81 karny
4:2 Kubicki 87 karny
Atrakcyjność meczu: * * *
Sędziował Jerzy Cetnarowski z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Wygaś, J. Sobakiewicz, Puto, Ryś – Misiura.
Olimpia: Wygaś – Górski (71 J. Sobąkiewicz), Puto, Sejmej, Tumidaj (50 Tocha), Mąka, Kociołek (75 Nawalaniec), Kubicki, Ł. Sobakiewicz, Schreiner.
Podhale: Rabiasz – Chorążak, Bobek, D. Żółtek, W. Żółtek, Sowada, Yoko (46 Misiura), Świętek, Nykaza (60 A. Hajnos), Gardoń (46 Sulka; 65 G. Hajnos), Ślusarek.
Komentarz: Podhale rozpoczęło śpiąco i spało przez 20 minut. W tym fragmencie meczu szaleli gospodarze, którzy zdobyli gola, po nieudanej pułapce ofsajdowej. Nowotarżanie przebudzili się w ostatnim kwadransie pierwszej odsłony, ale nie potrafili zmusić do kapitulacji ostatnią instancję gospodarzy. Po zmianie stron posiadali inicjatywę, stworzyli sobie więcej okazji bramkowych, ale w defensywie zapomnieli pokryć najwyższego w drużynie miejscowej Kubickiego.
Momenty były
10, 11 i 12 – trzy doskonałe sytuacja posiadali gospodarze. Rabiasz wyszedł z nich obronną ręką.
15 GOL! 1:0 –długie podanie z połowy boiska. Nowotarżanie próbowali łapać rywala na ofsajdzie, ale bez powodzenia. Pozostał Sowada, który z czterema rywalami nie potrafił sobie poradzić. „Rozklepali” go. Puto podał wzdłuż linii bramkowej do nabiegającego Kubickiego, a ten tylko dołożył nogę i futbolówka znalazła się w bramce.
16 – Podhale wykonywało wolnego. Ślusarek podał do Gardonia, ale ten nie trafił w światło bramki.
34 – wolny Ślusarka z 30 metrów. Piłkę ręką zatrzymuje przed polem karnym jeden z graczy gospodarzy. Powtórka wolnego, tyle, że z linii 16 metrów. Chorążak pięknie ominął mur, lecz bramkarz intuicyjnie obronił.
37 – uderzenie Rysia z dystansu broni Rabiasz.
40 – potężna bomba Ł. Sobąkiewicza z 17 metrów, obok bramki.
42 – prostopadłe podanie do Gardonia zza obrońców, ale nie opanowuje piłki.
43 – kopia powyższej akcji, ale tym razem Świętek nie dochodzi do podania.
46 – dwójkowa akcja zaczepna Chorążaka ze Świętkiem. Po strzale tego ostatniego z 16 metrów broni bramkarz, a dobitkę głową paruje na róg.
48 – Sulka wprost w bramkarza; kontra gospodarzy i Ł. Sobąkiewicz w sytuacji jeden na jeden posyła futbolówkę obok bramki.
55 – Świętek w sytuacji oko w oko z bramkarzem. Ostatnia instancja miejscowych broni nogami.
60 GOL! 2:0 – obrońcy Podhala nieupilnowani Kubickiego, który najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Rysia i głową pokonał Rabiasza.
63 GOL! 2:1 – Chorążak chciał dośrodkowywać, ale zobaczył, iż bramkarz wyszedł z bramki więc zdecydował się na strzał, który wpadł do siatki.
67 – Ślusarek piekielnie mocno uderzył z 30 metrów z wolnego, lecz przepiękną paradą popisał się Wygaś.
70 – Chorążak uderzał niecelnie z dogodnej sytuacji.
80 GOL! 3:1 – kolejna wrzutka w pole karne Podhala i kolejny raz obrońcy zaspali. Uprzedził i Kubicki; głową wpakował futbolówkę do bramki.
81 GOL! 3:2 – Ślusarek faulowany w polu karnym i sam wymierzył sprawiedliwości z „jedenastki”.
83 – Nawalaniec oko w oko z Rabiaszem, który wybiegł z bramki i uprzedził zawodnika gospodarzy.
87 GOL! 4:2 – Podhale się odkryło, dążyło do wyrównania i nadziało się na kontrę. Nawalaniec został sfaulowany przez Misiurę i Kubicki pewnie wykorzystał karnego.
Postać meczu – Damian Kubicki
Utrapienie defensywy Podhala. Bezkarnie hasał im w polu karnym. Nie potrafili go pokryć. Chłopak wysoki, dobrze zbudowany, skoczny. Trzy razy ugodził w serce nowotarżan.
Tekst Stefan Leśniowski
Wczorajszy mecz:
Jordan Jordanów – LKS Szaflary 4:0 (1:0)
Więcej tutaj http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=5403










