12.08.2012 | Czytano: 1160

IV liga: Przegrana i dwa zwycięstwa

Ruszył nowy sezon w IV lidze. W tym sezonie uczestniczyć będą trzy drużyny z naszego regionu Watra Białka Tatrzańska oraz w roli beniaminków KS Zakopane i Poroniec Poronin. Pierwsza kolejka przyniosła porażkę oraz dwa zwycięstwa.

Nie takiej inauguracji rozgrywek oczekiwali sympatycy Watry. Białaczanie przegrali mecz z zespołem, z którym wprawdzie na zakończenie rozgrywek ubiegłorocznego sezonu też ulegli i to aż 0-4 ale tamten mecz był rozgrywany w zupełnie innej sytuacji. Watra nie grała wtedy już o nic - Grybovia walczyła o byt. Ostatecznie okazało się, że piłkarze Watry pomogli utrzymać się w lidze swoim pogromcom. Ale takie rozstrzygnięcie zafundowali sobie sami, bo na początku drugiej osłony spotkania Kamil Bochnak, Teper i Remiasz zmarnowali wydawało się wymarzone okazje do zdobycia goli. W 69 minucie piłka po strzale Tepera nawet znalazła się w bramce Grybovi jednak sędzia dopatrzył się nieprzepisowego zagrania pomocnika Watry. Niestety dwie minuty później nie zauważył zagrania ręką Michalika i ten w sytuacji sam na sam zdobył bramkę dla gości. Na domiar złego dla gospodarzy w 78 minucie na 2-0 podwyższył Gruca. Wprawdzie Watra bardzo szybo złapała kontakt bramkowy, gdy w polu karnym faulowany był Andrzej Rabiański. Grający prezes Watry sam wymierzył sprawiedliwość z „jedenastki”. Mimo determinacji nie udało się gospodarzom doprowadzić do nawet do remisu i tym sposobem Watra zanotowała falstart w meczu z zespołem, z którym powinna wygrać.

Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – Grybovia Grybów 1-2 (0-0)
0-1 Michalik 71,
0-2 Gruca 78,
1-2 A. Rabiański 80 z karnego.

Sędziował Grzegorz Malada z Krakowa.
Żółte kartki: Kowalczyk – Durlak, Ptaszkowski.

Watra: Budz – Kowalczyk, Strama, Florek, Kostrzewa (76 Handzel), Janasik, Nowobilski, Teper, K. Bochnak (78 A. Rabiański), Zubek, Remiasz.
Grybovia: Matiaszek – Petryla, Kamiński (82 Demaj), Durlak, Bałuszyński, Drożdż, Ogorzałek (58 Ptaszkowski), Krok (46 Michalik), Del Ciello (46 Bąk), Gruca, Oleksy.


Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl


Naszpikowany znanymi przynajmniej na Podhalu piłkarzami Poroniec Poronin w swoim kolejnym debiucie w IV lidze pewnie pokonał Orkan Szczyrzyc 3-1. To zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone. Wprawdzie goście po utracie bramki w 20 minucie dość szybko wyrównali zresztą po koszmarnym błędzie obrońców Porońca, ale tak naprawdę nie mieli argumentów, aby wywieźć z Zakopanego choćby remis. Mecz został, bowiem rozegrany na głównej płycie zakopiańskiego COS. Już w 3 minucie spotkania przed olbrzymią szansą na otwarcie wyniku stanął Mateusz Chrobak, gdy po strzale Macieja Drobnego odbita przez bramkarza piłka trafiła do młodego pomocnika Porońca. Chrobak strzelał z 6 metrów praktycznie do pustej bramki i chybił. W 20 minucie atakujący non stop gospodarze zdobyli jednak gola. Do prostopadłego podania Drąga wystartował M. Drobny i uderzył piłkę z dość ostrego kąta w kierunku bramki. Piłka po rykoszecie wpadła do siatki. W początkowych fragmentach gry Poroniec atakował głównie lewą flanką. I właśnie po zagraniu lewoskrzydłowego Porońca Józefa Zasadniego piłka trafiła na prawą stronę do Waksmundzkiego ten odegrał do M. Drobnego, ale grający na środku ataku wychowanek Jordana Jordanów w bezprzykładny sposób zaprzepaścił znakomitą okazję. Niespodziewanie jednak dla sympatyków Porońca w 27 minucie nastąpiło wyrównanie. Wykonujący z okolic środkowej linii boiska rzut wolny Rusin zagrał w pole karne do Dariusza Dudki. Ten, mimo iż był pilnowany, przed co najmniej dwu obrońców swobodnie przyjął futbolówkę obrócił się z nią i z 6 metrów z łatwością pokonał Gawrona. Do końca pierwszej połowy obie drużyny więcej klarownych sytuacji nie stworzyły. Po zmianie stron widać było większą mobilizację i zaangażowanie piłkarzy gospodarzy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 53 minucie po zagraniu z rzutu wolnego i interwencji bramkarza Orkana pod bramką gości powstało spore zamieszanie, w którym przytomnością popisał się M. Drobny pakując piłkę do siatki po strzale z główki. Poronianie natychmiast wykorzystali podłamanie gości po stracie bramki i znowu zaatakowali. W 56 minucie szarżujący prawą stroną Waksmundzki ostro zacentrował w pole karne. Obrońcy wprawdzie wybili piłkę przed pole karne, ale wprost na nogę, Zasadniego, który co jest nieco zdumiewające uderzył piłkę prawa nogą (jest zawodnikiem lewo nożnym) i futbolówka wylądowała w górnym dalszym rogu bramki Orkana. Kolejną niezwykle sprzyjającą szansę na podwyższenie wyniku miał Chrobak, gdy piłkę dograł mu Zasadni. I tym razem pomocnik Porońca w niewiarygodny wprost sposób zmarnował wyśmienitą okazję. Innej okazji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał wprowadzony Ustupski. Mimo tych niewykorzystanych szans poronianie wygrali pewnie i absolutnie zasłużenie.

Poroniec Poronin – Orkan Szczyrzyc 3-1 (1-1)
1-0 M. Drobny 20,
1-1 Dutka 27,
2-1 M. Drobny 53,
3-1 Zasadni 56.

Sędziował: Piotr Ćwiertnia z Wadowic.
Żółta kartka: Wrona.

Poroniec: Gawron – Cudzich, Prokop, Babik, Wszołek, Chrobak, Zasadni (80 Walczak Wójciak), Drąg (88 M. Grela), Gogola (81 Czerwiec), Drobny (75 Ustupski), Waksmundzki.
Orkan: Piwowarczyk – Piechówka, Bażyk, Łabędź, Wyroba, Rusin, Tabor (75 Gargas), Cyganek, Wrona, Limanówka (46 Koza), Dutka.


Na inaugurację swoich występów w IV lidze piłkarze KS Zakopane odnieśli historyczne zwycięstwo nad mocnym przecież i ogranym na tym szczeblu rozgrywek Skalnikiem Kamionka Wielka. Mecz, który miał być rozegrany w Zakopanem na stadionie przy ul. Orkana ostatecznie ze względu na fatalne warunki atmosferyczne odbył się na sztucznej trawie zakopiańskiego COS-u. Początek spotkania tak ze strony absolutnego beniaminka jak i ze strony doświadczonego zespołu z Kamionki Wielkiej był nerwowy i wręcz nieciekawy. To zrozumiałe zdenerwowanie gospodarzy goście mogli i powinni wykorzystać w 12 minucie, gdy pozostawiony bez opieki Chochla znalazł się w pozycji sam na sam. Jego strzał z około 10 metrów przeszedł jednak obok dalszego słupka bramki zakopiańczyków. W 25 minucie Wesołowski otrzymał piłkę przed polem karnym gości. Przeprowadził indywidualną akcję i nawet strzelił w kierunku bramki Skalnika, z tym, że trafił w nogi obrońcy. W 27 minucie rzut wolny z przed linii szesnastki wykonywał Andrzej Król. Uderzona przez niego piłka po rykoszecie zmierzała nawet w okienko bramki gości, ale kapitalną robinsonadę zaprezentował Kantor i wybił futbolówkę na rzut rożny. Tak samo dziesięć minut później bramkarz Skalnika sparował na róg celny strzał Kurnyty. Wreszcie w 41 minucie Frasunek zorganizował świetną akcję lewą stroną z Królem, w której skrzydłowy Zakopanego miał swobodę w dograniu piłki. Uczynił to w sposób bardzo precyzyjny, bowiem Król zagrał wprost na głowę Wesołowskiego a ten nie miał już problemów z ulokowaniem z bliska piłki w siatce. W 43 minucie goście mieli szansę na doprowadzenie do remisu, ale w zamieszaniu podbramkowym nie wykorzystali okazji. Ta sytuacja powinna być przestrogą dla gospodarzy, ale nie była. Właściwie na zakończenie pierwszej połowy obrońcy Zakopanego dość łatwo dali się ograć i w konsekwencji Bajdel strzałem z 14 metrów doprowadził do remisu. Kto wie jak potoczyłyby się losy spotkania gdyby na początku jego drugiej połowy goście wykorzystali dwie świetne okazje. Najpierw wprowadzony Homoncik próbując zagrać „szczupakiem” piłkę nie sięgną jej. Z kolei w 51 minucie po „kiksie” Pękali w sytacj sam na sam z Pyskatym znalazł się Gryboś i w bezprzykładny sposób tę okazję zmarnował strzelając wprost w bramkarza. Te niewykorzystane okazje srodze zemściły się na drużynie gości. W 67 minucie po faulu na Frasunku rzut wolny wykonywał Leniewicz. Uderzona przez pomocnika zakopiańczyków piłka zmierzała w krótki róg bramki gości, ale Kantor wybił piłkę, niestety dla siebie i zespołu wprost na nogę Frasunka, który uderzył futbolówkę natychmiast. Piłka po rykoszecie wpadła do siatki zasłoniętego i zdezorientowanego bramkarza. W 82 minucie Leniewicz wyłuskał piłkę obrońcom i natychmiast zagrało do Kłosowskiego. Wprowadzony napastnik zakopiańczyków kapitalnym uderzeniem z 12 metrów umieścił futbolówkę w dalszym rogu bramki Kantora. Załamani i chyba wykazujący braki kondycyjne goście stracili jeszcze jednego gola. Wesołowski wygrał pojedynek biegowy z rywalem i z końcowej linii boiska odegrał piłkę do nadbiegającego Frasunka. Strzał do siatki lewego obrońcy KS Zakopane do siatki był już formalnością. Tym sposobem zakopiańscy piłkarze odnieśli historyczne zwycięstwo w IV lidze i zainkasowali bardzo ważne punkty.

KS Zakopane – Skalnik Kamionka Wielka 4-1 (1-1)
1-0 Wesołowski 41,
1-1 Bajdel 45,
2-1 Frasunek 67,
3-1 Kłosowski 82,
4-1 Frasunek 85.

Sędziował M. Czerwień z Myślenic.
Żółte kartki: Drobny – Stojda, Kulpa, Nowak.

Zakopane: Pyskaty – Floryn, Drobny, Pękala, Frasunek, Dudzik (85 Bukowski), Stępień, Leniewicz, Król, Wesołowski (90 Karkoszka), S. Kurnyta (75 Kłosowski).
Skalnik: Kantor - Nowak, Chełmecki, Lupa (46 Homonciak), Stojda, Hochla (88 Pazdan), Hasior, Bajdel, Lupa, Michalik (75 Filip), Gryboś.

Ryb

Komentarze







reklama