Nie wszyscy też zauważyli, że Hiszpanie niedawno ustanowili światowy rekord, wygrywając 15 meczów nietowarzyskich pod rząd (pobity podczas obecnego turnieju przez Niemcy). A wcześniej wyrównali inne rekordowe osiągnięcie - łącznie 35 spotkań bez porażki. Trener Vincente de Bosque sam jest rekordzistą, bo zwycięstwem zakończył 13 pierwszych spotkań w roli szkoleniowca. Trener na tym czempionacie wszystkich zaskoczył. To nie była ta Hiszpania z roku 2008, która zachwycała pięknem gry, skutecznością. Nie grała tego, do czego nas przyzwyczaiła w ostatnich latach, która rozrywała zasieki rywali niezliczona ilością podań i genialnych dryblingów. W tych mistrzostwach zachwycała, ale nieprawdopodobną konsekwencją w skutecznością defensywie. Skruszyć hiszpański mur to dla każdej ofensywy była mission impossible. Eksperci twierdzą, iż przyczyny takiej, a nie innej gry „La Roja”, należy szukać w rozgrywkach klubowych. Zmęczeniem sezonem, nałożeniem się różnego typu imprez dla dwóch dominujących w świecie klubów – Barcelony i Realu. Hiszpania kalkulowała, rozsądnie rozkładając akcenty w grze, wręcz usypiała przeciwnika, by nagle jednym zagraniem przejść do ofensywy. Próba gry pressingiem była woda na ich młyn, bo rywale tracili siły. Z drugiej strony czy to winna Hiszpanów, że rywale nie potrafili znaleźć na to pomysłu?
Hiszpanie w finale zagrali tak, jak jeszcze na tym turnieju nie grali. Wyglądało na to, że postanowili udowodnić wszystkim, że dopóki nie musieli się przemęczać, to nie widzieli ku temu powodów. To było tiki-taka w zawrotnym tempie. Mistrzowie Europy wprost zachwycali swoją grą. To co najlepsze zostawili na koniec.
A Włosi? Ze zdumieniem oglądałem ich grę na czempionacie. Po prostu to też nie byli ci sami Włosi z odwiecznym catenaccio. To nie byli „mordercy piłki”, „murarze”, od szarpania i wyrywania przeciwnikowi włosów w nóg. Przerodzili się w mistrzów futbolu totalnego, którzy grali jak w latach 70- tych Holandia. Pięknie, odpowiedzialnie i skutecznie. Pokazali futbol efektywny i jednocześnie efektowny. Z meczu na mecz rozkręcali się, w półfinale wręcz eksplodowali. Porzucenie stereotypów i konstruktywnego myślenia doprowadziło ich do finału. Włosi po tym co pokazali w meczu z Niemcami byli faworytem finału. Finału – jak nazwały media – wszech czasów. Za Squadra Azzurra przemawiała historia. W wielkich turniejach Hiszpania wygrała z nią tylko po rzutach karnych w finale EURO 2008.
Klątwa Włochów została przerwana. To co wystarczyło Włochom do pokonania Niemców, nie wystarczyło na fenomenalną grę obrońców mistrzowskiego tytułu. Włosi próbowali się odgryzać, ale zostali kilka razy zatrzymani przez fenomenalnego Casillasa. Gdy w 61 minucie Włosi grali w dziesiątkę, bo Motta opuścił plac gry z powodu kontuzji, a Cesare Prandelli wykorzystał już limit zmian, Hiszpanie grali z nimi w „dziada”. A Torres dwoma golami „dobił” ich.
To był pojedynek dwóch najlepszych bramkarzy świata minionej dekady – Gianluigi Buffona i Ikera Casillasa. Od lat są na szczycie, byli mistrzami świata, mają piękne życiowe partnerki, w końcu od lat wierni są tym samym klubom, które długo nie potrafiły wygrać Ligi Mistrzów. Buffon nawet po spadku Juventusu, po aferze korupcyjnej, nie opuścił klubu w tej trudnej sytuacji. Ulubieniec „Starej Damy” od 11 lat. Z kolei Casillas jest żywą legenda Realu Madryt i reprezentacji. W obu drużynach niezmiennie jest bramkarzem numer jeden, w drużynie narodowej nikt nie rozegrał więcej meczów niż on. Wystąpił w trzech finałach mistrzostw Europy w różnych kategoriach wiekowych i dwóch mistrzostwach świata. Wszystkie wygrał i nie puścił bramki!. W styczniu tego roku po raz czwarty z rzędu wybrany został najlepszym bramkarzem świata w rankingu IFFHS. W pięciu meczach EURO 2012 zachował czyste konto. Tylko w inauguracyjnym spotkaniu pokonał go Antonio Di Natale. Tym razem też miał świetna okazję na początku drugiej odsłony, ale Casillas fenomenalna interwencją zapobiegł nieszczęściu.
Jak padały gole?
1:0 - prześliczną akcję przeprowadzili Hiszpanie. Kapitalne, prostopadłe podanie w pole karne od Iniesty do Fabregasa. Ten miał trudności z opanowaniem piłki, ale dopadł ją przed końcową linią i zdołał wrzucić ją za siebie. Tam nabiegł Silva, który głową umieścił ją w bramce Buffona.
2:0 - kontra Hiszpanów po przerwaniu akcji rywala. Nie obyło się oczywiście bez wymiany kilku skomplikowanych podań. Alba po otrzymaniu podał z lewego skrzydła do środka do Xaviego i od razu zaczął biec w pole karne. Xavi kapitalnie posłał piłkę między czterema wracającymi rywalami pod nogi znajdującego się już w polu karnym Alby. Nowy obrońca Barcelony nie dał szans Buffonowi.
3:0 - Włosi próbując wyprowadzić akcję, stracili piłkę. Iniesta podał w pole karne do wybiegającego Torresa. Napastnik Chelsea uderzył spokojnie obok Buffona. Zmieścił piłkę tuż przy słupku.
4:0 - kolejna filmowa akcja Hiszpanów. Akcja rezerwowych. Piłkę dostał w pole karne Torres, mógł sam wykończyć i zdobyłby pewnie podobną bramkę do poprzedniej. Podał jednak do Maty, który ustalił wynik spotkania.
Hiszpania – Włochy 4:0 (2:0)
1:0 Silva 14
2:0 Alba 41
3:0 Torres 85
4:0 Mata 88
Sędziował Pedro Proenca z Portugali.
Żółte kartki: Pique - Barzagli.
Hiszpania: Casillas - Arbeloa, Pique, Ramos, Alba - Busquets, Xabi, Xavi – Iniesta (87 Mata), Silva (59 Pedro) – Fabregas (75 Torres).
Włochy: Buffon - Abate, Bonucci, Barzagli, Chielli (21 Balzaretti) - Marchisio, Pirlo, De Rossi, Montolivo (57 Motta) - Balotelli, Cassano (46 Di Natale).
Finały mistrzostw Europy
1960: ZSRR – Jugosławia 2:1 D (bramki: Metreweli 49, Poniedielnik 113 – Galić 43).
1964: Hiszpania – ZSRR 2:1 (Pereda 6, Marcelino 84 – Chusainow 8).
1968: Włochy – Jugosławia 1:1 (Domenghini 80 – Džajić 39); powtórzony mecz: 2:0 (Riva 11, Anastasi 33).
1972: RFN – ZSRR 3:0 (Müller 28, 57, Wimmer 52).
1976: Czechosłowacja – RFN 2:2, karne 5:3 (Švehlik 8, Dobiaš 25 – Müller 28, Hölzenbein 90).
1980: RFN – Belgia 2:1 (Hrubesch 10, 88 – Vandereycken 75 karny).
1984: Francja – Hiszpania 2:0 (Platini 57, Bellone 90).
1988: Holandia – ZSRR 2:0 (Gullit 32, va Basten 54).
1992: Dania – Niemcy 2:0 (Jansen 18, Vilfort 78).
1996: Niemcy – Czechy 2:1 D ( Bierhoff 73, 95 – Berger 59 karny).
2000: Francja – Włochy 2:1 D (Wiltord 90, Trezeguet 102 – Delvecchio 55).
2004: Grecja – Portugalia 1:0 (Chariwsteas 57).
2008: Hiszpania – Niemcy 1:0 (Torres 33).
Stefan Leśniowski










